Homofobiczny atak w Poznaniu. Czy sprawa trafi do prokuratury?

Redakcja
14.03.2017 08:40
Mickiewicza
fot. Google Street View

Czworo młodych ludzi zostało w ostatni weekend zaatakowanych przez rosłego mężczyznę na jednej z poznańskich ulic. Atak miał tło homofobiczne. Napastnik - jak się okazało pijany - groził im też, wykrzykując wulgaryzmy. Sprawa trafiła na policję, ale na razie nie wiadomo, czy zajmie się nią prokurator.

Zagłosuj

Czy uważasz, że osoby LGBT są w Polsce dostatecznie chronione przez prawo?

Liczba głosów:

Do incydentu, który opisuje "Gazeta Wyborcza", doszło w nocy z soboty na niedzielę na ul. Mickiewicza na poznańskich Jeżycach. Mateusz szedł ulicą w towarzystwie swojego chłopaka oraz dwójki znajomych. Pod jednym z budynków stał łysy, dobrze zbudowany mężczyzna. Czworo młodych ludzi starało się uniknąć interakcji z nim, lecz on ich zaczepił, używając wulgarnych określeń: "Jeb... pedałów", "kur...", "dziwki".

- Zignorowaliśmy to. Wtedy ruszył w naszą stronę, uderzył mnie pięścią w twarz, upadłem. Zaczął bić moich znajomych. Próbowaliśmy się bronić, ale nie byliśmy w stanie go powstrzymać. Miał obłęd w oczach - relacjonuje w rozmowie z "GW" Mateusz. Dopiero nadjeżdżający radiowóz spłoszył napastnika. Dzięki szybkiej interwencji policji udało się go jednak złapać.

Groźby na komisariacie

Poszkodowani udali się do pobliskiego komisariatu, aby złożyć zeznania. Na miejscu, w korytarzu, doszło do konfrontacji między nimi a znajomymi agresora, którzy najpierw zaoferowali im pieniądze w zamian za odstąpienie od zgłoszenia sprawy, a następnie robili im zdjęcia oraz grozili pobiciem.

- Jeden z mężczyzn stwierdził, że nas zaje..., dostaniemy wpie.... Chciałem nagrać te groźby, ale wytrącił mi z ręki telefon. Na szczęście zareagował policjant, który był w recepcji. Zatrzymał tego mężczyznę - opowiada Mateusz. Twierdzi, że powodem ataku mogła być orientacja seksualna oraz charakterystyczny ubiór i wygląd, jaki prezentowali tej nocy - kolczyki na twarzy oraz kolorowe buty.

Wszyscy zostali przesłuchani przez funkcjonariuszy, którzy - jak podkreśla chłopak - zachowali się bardzo profesjonalne. Natomiast sprawca, jak się okazało, był pod wpływem alkoholu. Znaleziono przy nim również kilka gramów metamfetaminy.

Czy sprawa trafi do prokuratury?

Na razie nie wiadomo, czy prokurator będzie ścigał napastnika z urzędu - prawo zezwala na to w sytuacjach, gdy obrażenia, jakie odniósł poszkodowany, powodują uszczerbek na zdrowiu przez co najmniej tydzień. Obdukcja, jakiej poddała się cała czwórka, wykazała ślady pobicia, ale nie wiadomo, czy są na tyle dotkliwe i trwałe, aby zaklasyfikować je jako tzw. szczególny przypadek. 

Prokuratura czeka na akta policji w tej sprawie. Jeżeli nie zdecyduje się wszcząć postępowania, pobici mogą zgłosić się tam z oskarżeniem prywatnym. Wszystko dlatego, że atak na tle homofobicznym nie jest w świetle polskiego prawa osobnym przestępstwem, a więc nie może być - tak, jak chociażby ataki rasistowskie - ścigany z urzędu bez względu na skalę obrażeń. Ostatni projekt zmian legislacyjnych w tym zakresie utknął w Sejmie 5 lat temu i trudno przypuszczać, aby udało się to za kadencji tego parlamentu.

– Uważam, że należy reagować, zgłaszać takie przypadki i nagłaśniać. Musimy pokazać nasz sprzeciw. Chciałbym się czuć w Poznaniu bezpiecznie, teraz takiego poczucia bezpieczeństwa nie mam - przyznaje ze smutkiem Perczyński.

Ludzie boją się nagłaśniać takie przypadki

Atak na Mateusza i jego znajomych został nagłośniony na Facebooku przez Grupę Stonewall, poznańskie stowarzyszenie walczące o prawa osób LGBT oraz z wszelkimi przejawami homofobii. Jego działacze przyznają, że to nie pierwszy taki przypadek, jednak nie zawsze ofiara decyduje się nagłośnić sprawę.

- Pokrzywdzeni nie chcą ich nagłaśniać albo nie wiedzą, że mogą się do nas zgłosić - mówi w rozmowie z "Wyborczą" szef GS Arkadiusz Kluk i dodaje: - Nagłaśniając takie zdarzenia, nie chcemy potęgować strachu. Uważamy, że najwyższy czas zacząć mówić głośno o tym, co i tak się dzieje. Nie możemy dawać przyzwolenia na agresję. Naszym przeciwnikom zależy właśnie na zastraszeniu nas.

RadioZET.pl/Wyborcza.pl/MP