Zamknij

Nagły zwrot akcji ws. tragicznego włamania w Poznaniu. Rodzina na celowniku śledczych

Beata Czuma-Hyk
05.10.2022 09:01

We wtorek opisywaliśmy dramatyczne sceny, jakie rozegrały się niedawno na jednym z osiedli w Poznaniu. Od ciosa nożem zmarł 29-letni złodziej, który włamał się do domu przy ul. Obozowej. Początkowo policja zapewniała, że rodzina, która broniła się przed napastnikiem, nie usłyszy zarzutów. Teraz jednak sytuacja się zmieniła i prokuratura bada, czy mieszkańcy domu nie przekroczyli granic obrony koniecznej.

Nagły zwrot akcji ws. tragicznego włamania w Poznaniu. Rodzina na celowniku śledczych
fot. Oleg Marusic/REPORTER/EAST NEWS

Przypomnijmy: do tragedii doszło w czwartek 29 września w Poznaniu. Około godz. 21.00 29-letni Marcin U. włamał się na posesję znajdującą się przy ul. Obozowej. Jak podał "Głos Wielkopolski", mężczyzna stłukł szybę w oknie i próbował dostać się do domu, w którym przebywała kobieta z synem i starszy pan, również członek rodziny.

Mieszkańcy domu, słysząc hałas, wyszli na zewnątrz. Wtedy włamywacz zaatakował starszego pana i powalił go na ziemię. Na pomoc mężczyźnie ruszył nastolatek, ale ten również został rzucony o ziemię. Marcin U. usiadł na chłopcu i zaczął go dusić. Wtedy do akcji wkroczyła mama nastolatka, która ugodziła włamywacza nożem.

Poznań. Śmierć włamywacza

Złodziej zdążył uciec z posesji, ale niedaleko domu upadł i zmarł. Policja zapewniała, że domownicy nie usłyszą żadnych zarzutów związanych ze śmiercią włamywacza. - W naszej opinii oni bronili się przed napastnikiem - powiedział gazecie Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji.

Okazuje się jednak, że przebieg zdarzenia był nieco inny, a prokuratura bada, czy mieszkańcy domu przy ul. Obozowej nie przekroczyli granic obrony koniecznej. W tragicznym zdarzeniu brały udział cztery osoby, a nie trzy - jak wcześniej podawano. Kiedy mieszkańcy zorientowali się, że ktoś włamuje się do ich domu, zawiadomili policję, a sami próbowali wyrzucić napastnika z posesji.Doszło do bójki. Jeden z domowników użył kija bejsbolowego, a druga osoba ugodziła go nożem. Marcin U. zachowywał się agresywnie, ale nie miał przy sobie broni ani innych niebezpiecznych narzędzi.

Trzy osoby usłyszały w tej sprawie zarzuty. - Jedna z nich usłyszała zarzut popełnienia przestępstwa z art. 158, par. 1 i 3 kodeksu karnego, czyli udziału w bójce, następstwem której jest śmierć człowieka. A dwie kolejne osoby usłyszały zarzut popełnienia przestępstwa z tego samego artykułu, ale w związku z art. 159, czyli z użyciem w bójce niebezpiecznego narzędzia - powiedział gazecie Radosław Gorczyński, szef Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald.

RadioZET.pl, Głos Wielkopolski