Doprowadził do wybuchu w Poznaniu, wcześniej niemal nie zginął z synem. Wstrząsające zdjęcia [FOTO]

Dominik Gołdyn
07.03.2018 18:22
Doprowadził do wybuchu w Poznaniu, wcześniej niemal nie zginął z synem. Wstrząsające zdjęcia [FOTO]
fot. OSP Plewiska

Tomasz J. podejrzewany o brutalne zamordowanie żony i doprowadzenie do eksplozji w poznańskiej kamienicy, 1 stycznia spowodował wypadek jadąc z synem samochodem. Chłopiec ledwo przeżył i do dziś przebywa w szpitalu.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Według nieoficjalnych informacji lokalnych mediów, ofiarą morderstwa była Beata J. Kobieta i jej mąż Tomasz J. pochodzili ze Śremu. Para miała kilkunastoletniego syna. Mężczyzna, który w ostatnim czasie pracował poza granicami Polski, już wcześniej miał być agresywny. Beata J. postanowiła rozwieść się z mężem.

Na początku stycznia tego roku doszło do wypadku samochodowego, autem podróżował Tomasz J. wraz synem. Mężczyźnie w wyniku zdarzenia nic poważnego się nie stało, natomiast chłopiec od momentu wypadku przebywa w szpitalu. Media podają, że do tego zdarzenia doszło krótko po tym, jak kobieta oświadczyła mężowi, że od niego odchodzi. Beata J. miała mówić, że mąż z zemsty próbował zabić ich syna. Po tym zdarzeniu kobieta zerwała kontakt z mężem.

received_1624273294278351
fot. OSP Plewiska

Poznań. Wybuch w kamienicy na Dębcu

W niedzielę na poznańskim Dębcu runęła cześć kamienicy, z gruzów wydobyto pięć ciał. Wszystko wskazuje na to, że przyczyną katastrofy budowlanej był wybuch gazu. 21 osób zostało rannych.

Od poniedziałku śledztwo w sprawie katastrofy prowadzi Prokuratura Okręgowa w Poznaniu. Postępowanie dotyczy sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób, albo mieniu w wielkich rozmiarach mającego postać zawalenia się budowli, którego następstwem jest śmierć pięciu osób.

W poniedziałek pojawiła się nieoficjalna informacja, że do katastrofy mogło dojść po tym, jak mężczyzna, który zamordował jedną z jej mieszkanek, próbował zatrzeć ślady zbrodni bądź popełnić samobójstwo i odkręcił kurki z gazem, lub uszkodził instalację gazową. Poparzony miał trafić do szpitala. Prokuratura dopiero w środę odniosła się do tych doniesień.

Wybuch w kamienicy w Poznaniu. Kim są ofiary? 

W Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu przeprowadzane są w środę sekcje zwłok czterech ofiar. Pierwszą sekcję przeprowadzono w poniedziałek. Do tej pory potwierdzona została tożsamość trzech ofiar śmiertelnych.

Pytana o to, czy wybuch spowodowany był celowym uszkodzeniem instalacji gazowej, rzeczniczka powiedziała, że wciąż jest "stanowczo za wcześnie", by to przesądzić. - Cały czas musimy brać pod uwagę taką hipotezę, że wybuch mógł zostać spowodowany na przykład uszkodzeniem instalacji, na które nie miało wpływu działanie człowieka - powiedziała. Jak tłumaczyła, biegły z dziedziny gazownictwa będzie mógł wydać opinię w tym zakresie "po przeprowadzeniu oględzin, po zapoznaniu się ze stanem technicznym budynku i z dokumentacją oraz po zapoznaniu się z treścią zeznań".

Mazur-Prus powiedziała, że dopiero w środę możliwe było oficjalne potwierdzenie części pojawiających się od poniedziałku w mediach informacji o możliwych przyczynach katastrofy w Poznaniu.

RadioZET.pl/PAP/DG