Złapał złodzieja na gorącym uczynku. Ma mu zapłacić 1000 zł nawiązki

Redakcja
07.02.2019 10:50
Złapał złodzieja na gorącym uczynku. Ma mu zapłacić 1000 zł nawiązki
fot. Shutterstock

10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok, do tego psychologiczna terapia i tysiąc złotych nawiązki na rzecz pokrzywdzonego – taka jest kara dla właściciela sklepu z Poznania, który za kradzież piwa miał pobić sklepowego złodzieja i przykuć go kajdankami do krat. „Wymiar sprawiedliwości nie może się zgodzić na samosąd” – tak tłumaczył wyrok sędzia. Jednocześnie zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Wyrok nie jest prawomocny, a skazany Łukasz G. już zapowiedział złożenie odwołania – informuje „Głos Wielkopolski”.

Do zdarzenia doszło rok temu, w lutym 2018 r.  Do sklepu Łukasza G. przyszedł wówczas Wiesław R. Jak podaje poznańska „Gazeta Wyborcza”, mężczyzna wziął z półki dwa piwa, ale zapłacił tylko za jedno. Wówczas – zgodnie z relacją złodzieja – właściciel sklepu miał wziąć go na zaplecze, przypiąć kajdankami do krat w oknie, polewać wodą i bić. Wszystko miało trwać godzinę.

Wiesław R. zgłosił sprawę na policję, a Łukasz G. został oskarżony o rozbój, pozbawienie wolności i kierowanie gróźb karalnych. Sklepikarz nie przyznawał się do winy. Przedstawił inną wersję, ale sąd nie dał wiary jego wyjaśnieniom.

Zobacz także

Wyrok jest kontrowersyjny także dlatego, że w sprawie brakowało dowodów. Nie było nagrań z monitoringu ani naocznych świadków. W pomieszczeniu, w którym miało dojść do uwięzienia Wiesława R., okno nie ma krat. Sąd uznał jednak, że w dniu zdarzenia mogły się tam znajdować.

– Świadczą o tym ślady na suficie oraz sposób pomalowania wnęki okiennej – mówił sędzia Robert Grześ, cytowany przez „Głos Wielkopolski”.

Również jedna z pracownic, po wejściu na zaplecze, miała widzieć mężczyznę stojącego przy kracie okiennej. Sędzia dodatkowo argumentował, że Wiesław R. nie miał wyraźnego interesu, by bezpodstawnie pomawiać Łukasza G., a jego zeznania były konsekwentne i wiarygodne. Nie kwestionował  przy tym, że Wiesław R. mógł dopuszczać się kradzieży, bo robił to wcześniej. Jak jednak wskazywał, zachowanie właściciela sklepu jest niedopuszczalne.

– Drobne kradzieże są uciążliwe, gdyż większa ich liczba powoduje, że straty właścicieli mogą być znaczne. Jednak żadne formy samosądu nie mogą być akceptowalne – uzasadniał sędzia Grześ i skazał mężczyznę na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu. Nakazał mu też zapłacić nawiązkę 1000 zł na rzecz pokrzywdzonego i zgłosić się na terapię psychologiczną.

Zobacz także

– Ten wyrok to zielone światło dla osób, które kradną i mogą bezpodstawnie pomówić właścicieli sklepów – mówił po ogłoszeniu wyroku Łukasz G.

Z kolei Wiesław R. nie krył zadowolenia. Jak twierdził w rozmowie z „Głosem Wielkopolski”, sugestie sklepikarza są bezpodstawne.

– Jeśli mam ochotę na piwo, to po prostu je kupuję – mówił po wyjściu z sali rozpraw.

RadioZET.pl/gloswielkopolski.pl/gazeta.pl/dw/JŚ