Glapiński żartuje z nagich zdjęć Jackowskiego, ten odpowiada: w przeciwieństwie do pana prezesa, nie mam nic do ukrycia

Redakcja
07.02.2019 16:28
Jackowski
fot. Zbyszek Kaczmarek/Reporter

Niepoważne traktowanie wyborców i drobne złośliwości, świadczą nie najlepiej o prezesie NBP - twierdzi senator PiS Jan Maria Jackowski. Dzień wcześniej Adam Glapiński zgryźliwie skomentował jego nagie zdjęcia sprzed roku. 

Gdy w grudnia w mediach pojawiły się doniesienia o ogromnych zarobkach asystentek prezesa Narodowego Banku Polskiego, jednym z polityków, który najgłośniej domagał się ujawnienia ich prawdziwych pensji oraz zwiększenia transparentności był Jan Maria Jackowski. Adam Glapiński podczas środowej konferencji prasowej oznajmił, że "pisał w tej sprawie maila" do niego i nie omieszkał przy tym w zgryźliwy sposób odnieść się do pytań senatora PiS.

Zobacz także

- Znam go kilkadziesiąt pewnie lat. Słynie ze skłonności do jawności, bardzo to lubi, nawet na plaży, wszystko by chciał ujawniać - powiedział. Był to komentarz do zdjęć, które ukazały się na łamach "Super Expressu" w kwietniu ubiegłego roku. Widać na nich nagiego Jackowskiego, biegającego po plaży i pływającego w Bałtyku.

Jackowski odpowiada Glapińskiemu

Co na to sam zainteresowany? Przyznał, że otrzymał maila, ale odpowiedź ze strony Glapińskiego "zupełnie go nie satysfakcjonuje". Z jego słów można również wywnioskować, że nie spodobały mu się personalne uszczypliwości ze strony starego znajomego. 

Zobacz także

- Rozumiem, że to jest pochwała, że jestem zwolennikiem jawności. W przeciwieństwie do pana prezesa, najwyraźniej nie mam nic do ukrycia - mówił dziennikarzom, dodając: - Niepoważne traktowanie wyborców, w imieniu których podjąłem tę interwencję, ironizowanie, drobne złośliwości, świadczą nie najlepiej o prezesie Narodowego Banku Polskiego.

Wysokie zarobki podwładnych prezesa NBP. Jest projekt ustawy

Pod koniec grudnia ub.r. "Gazeta Wyborcza" napisała o dwóch współpracownicach prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego - szefowej departamentu komunikacji i promocji Martynie Wojciechowskiej oraz dyrektorce gabinetu prezesa NBP Kamili Sukiennik. Ujawniono wówczas, że zarobki Martyny Wojciechowskiej wynoszą ok. 65 tys. zł, "wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami", czemu bank zaprzeczył. Według najnowszych doniesień medialnych pensja Wojciechowskiej wynosić może nawet ok. 80 tys. zł miesięcznie. 

Zobacz także

PiS złożył już w Sejmie projekt ustawy dotyczący jawności wysokości wynagrodzeń w Narodowym Banku Polskim. Posłowie partii rządzącej proponują, aby ujawniana była wysokość wynagrodzeń prezesów, wiceprezesów, członków zarządów i osób pełniących kierownicze stanowiska w banku centralnym. Ustawa została przegłosowana i w Sejmie i w Senacie, lecz druga z tych izb wprowadziła do niej jedną poprawę, krygującą błąd redakcyjny, co oznacza, że dokument wrócił Sejmu, który zajmie się nią 20 litego. 

RadioZET.pl/Gazeta.pl/PAP/MP