Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Marcin Wojciechowski
Kamil Nosel, Marcin Łukasik
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Słuchacz nazwał Dudę „figurantem”. Prezes radia ukarał dziennikarkę i zawiadomił prokuraturę

07.12.2018 13:47

Nagana i odsunięcie od prowadzenia programów na żywo oraz zawiadomienie do prokuratury – w ten sposób prezes Radia Rzeszów ukarał dziennikarkę rozgłośni za to, że w trakcie jej audycji jeden ze słuchaczy wypowiedział się niepochlebnie nt. Andrzeja Dudy. „Obawiam się, że to jedynie pretekst, aby zastraszyć dziennikarzy i ograniczyć swobodę wypowiedzi” – komentuje Grażyna Bochenek. 

Duda fot. PAP

Historia, którą opisuje rzeszowska „Gazeta Wyborcza”, ma swój początek 6 września w prowadzonym przez Grażynę Bochenek programie „Kalejdoskop”. Jednym z jego elementów są wypowiedzi słuchaczy, komentujących bieżące wydarzenia polityczne. Nie są one jednak emitowane na żywo, lecz z taśmy – to prowadzący decyduje, które pojawią się na antenie. 

W rzeczonej audycji wyemitowano dwie wypowiedzi dot. Andrzeja Dudy. Jedna brzmiała: „Mamy prezydenta w kraju czy my nie mamy? Wczoraj słyszałem od profesora Rzeplińskiego, że Polska nie ma prezydenta. Jak to jest? Ja uważam, że mamy, choć opozycja twierdzi, że nie mamy prezydenta. Coś okropnego”.

Prezes Radia Rzeszów interweniuje

W odpowiedzi pojawiły się słowa innego słuchacza, który miał zgoła przeciwne zdanie na ten temat: „Ja również temu panu powiem: nie mamy prezydenta. Mamy najwyżej pełniącego obowiązki prezydenta. Prezydent powinien być mężem stanu, posiadać własną wolę i własne inicjatywy. W tym momencie mamy figuranta. Ani własnej woli, ani żadnego poważania to on nie posiada. Na to, żeby być prezydentem, trzeba zapracować. Na szacunek wśród Polaków trzeba zapracować. Pewne rzeczy nie przychodzą tylko dlatego, że objęło się stołek” (obydwa cytaty za rzeszowską „GW”). 

I to właśnie ta druga rozwścieczyła dyrektora rozgłośni Przemysława Tejkowskiego. Nie dość, że odebrał Bochenek możliwość prowadzenia programów na żywo, to jeszcze ukarał ją naganą, a na koniec zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Jego zdaniem w trakcie audycji doszło do znieważenia prezydenta RP, a odpowiedzialną za ten fakt jest prowadząca, która dopuściła to wyemitowania stawiającej Dudę w negatywnym świetle wypowiedzi. 

Co zrobi prokuratura?

Bochenek, wobec której toczy się także niesprecyzowane postępowanie, odwołała się do decyzji swojego przełożonego do sądu pracy. Sprawa jak na razie jest w toku. 

Rzeszowska „Wyborcza” potwierdziła w tamtejszej Prokuraturze Rejonowej informacje o złożeniu zawiadomienia. Zrobiła to kancelaria prawna, której pełnomocnictwa udzielił właśnie prezes Tejkowski. 

– Zawiadomienie zostało złożone wobec redaktor Grażyny Bochenek, która prowadziła program „Kalejdoskop” w dniu 6 września, gdzie miało dojść do znieważenia głowy państwa – mówi dziennikarzom Renata Krut, szefowa prokuratury. Dodaje, że prokurator nie zdecydował jeszcze, czy wszcząć śledztwo w tej sprawie. 

Dziennikarka komentuje

Gazeta poprosiła także o komentarz samą zainteresowaną. Grażyna Bochenek nie kryła zdziwienia i oburzenia całą sytuacją.

– Zarzuty dotyczące tego, że prezydent RP nie działa samodzielnie i jest figurantem, pojawiają się w debacie publicznej już od dawna. To słowo jest mocno nacechowane negatywnie, ale nie mam wątpliwości, że mieści się w ramach dopuszczalnej krytyki, szczególnie jeśli mówimy o osobie pełniącej ważne funkcje publiczne – uważa.

– Trudno mi uwierzyć w to, że osoba, która sformułowała wobec mnie zarzut znieważenia prezydenta RP, faktycznie traktuje ten zarzut poważnie. Obawiam się, że to jedynie pretekst, aby zastraszyć dziennikarzy i ograniczyć swobodę wypowiedzi – przyznaje dziennikarka. 

RadioZET.pl/rzeszow.wyborcza.pl/MP

Oceń