Zamknij

Znajdziesz nas także

Pobierz apkę Radia ZET

Sprawa Ewy Tylman. Brat dziewczyny oczyszczony z zarzutów

Redakcja
24.10.2017 08:13
Tylman
fot. Łukasz Cynalewski/Agencja Gazeta

Brat Ewy Tylman został oczyszczony z zarzutów. Prokuratura w Zielonej Górze uznała - wbrew opinii tej poznańskiej - że Piotr Tylman nie utrudniał śledztwa ws. wyjaśnienia okoliczności śmierci swojej siostry.

Śledczy badali, czy Piotr Tylman swoimi działaniami utrudniał postępowanie ws. wyjaśnienia okoliczności śmierci swojej siostry. Przypomnijmy, dwa lata temu 26-letnia wówczas Ewa Tylman zaginęła podczas powrotu z imprezy firmowej. Jej ciało wyłowiono z Warty kilka miesięcy później. W ostatnich chwilach towarzyszył jej kolega z pracy Adam Z., dziś oskarżony o spowodowanie jej śmierci.

Prokuratura: nie utrudniał śledztwa

Co zrozumiałe, w sprawę bardzo zaangażowała się rodzina zmarłej, a najbardziej aktywny w tym zakresie był jej brat Piotr. Oprócz współpracy z prokuraturą, rozpoczął on bowiem prywatne śledztwo - szukał nagrań z monitoringu, nawiązał też kontakt z oskarżonym.

Poznańska prokuratura uznała jednak, że działania te przeszkadzają w głównym śledztwie i że istnieją poważne przesłanki, aby postawić Piotrowi Tylmanowi zarzuty utrudniania postępowania. Sprawę przekazano do Zielonej Góry z uwagi na większą transparentność. Tamtejszy prokurator Łukasz Wojtasik nie dopatrzył się jednak w zachowaniu mężczyzny znamion przestępstwa.

– Brat rzeczywiście prowadził własne śledztwo w sprawie zaginięcia siostry: zbierał dowody, spotykał się z osobami, które były w tej sprawie świadkami, próbował pozyskiwać od nich informacje, prowadził dyskusje w internecie. Nie można jednak uznać tego za utrudnianie śledztwa. Jego celem było po prostu odnalezienie siostry – mówił w rozmowie z poznańską "Gazetą Wyborczą".

Zeznania z dwóch stron

Jak się okazuje, przeciw Piotrowi Tylmanowi miało świadczyć spotkanie, jakie odbył z kobietą, która twierdziła, że widziała, jak Ewę Tylman wrzucają do rzeki. Potem wyszło na jaw, że kobieta wszystko zmyśliła. Sam zainteresowany twierdzi, że miał do niej ograniczone zaufanie, ale nie wywierał na nią wpływu.

W tej sprawie zeznawał również jeden ze współpracowników b. detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. On z kolei utrzymywał, że Tylman usilnie starał się znaleźć dowody na porwanie i zamordowanie swojej siostry. Prokuratura nie znalazła jednak dowodów na to, że brat zmarłej nakłaniał kogokolwiek do składnia fałszywych zeznań.

RadioZET.pl/poznan.wyborcza.pl/MP