Zamknij

Protest ratowników medycznych się nasila. Wypowiedzenia złożyło już 1,5 tys. osób

06.09.2021 17:53
Protest ratowników medycznych - zdjęcie archiwalne
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Protest ratowników medycznych się rozszerza. Jak dowiedziało się Radio ZET, wypowiedzenia z pracy złożyło już około 1500 osób. To mniej więcej jedna dziesiąta wszystkich ratowników w Polsce. W październiku do akcji protestacyjnej mają dołączyć ratownicy z Pomorza.

Protest ratowników medycznych nadal trwa, ponieważ rządzący nie spełnili ich oczekiwań. Protestujący domagają się umów o prace, ustawy o zawodzie ratownika medycznego, a także wyższych wynagrodzeń.

– Od każdego dyrektora słyszymy, że czekają na pieniądze z ministerstwa, ministerstwo mówi, że pieniądze mają dyrektorzy – powiedział w rozmowie z Radiem ZET Jacek Cygan, ratownik z Krakowa. Chociaż niektóre stacje zarobiły w 2020 roku po kilka milionów złotych, ratownicy mogą o tym tylko poczytać. Wyjątkiem są takie stacje ratownictwa jak ta krakowska, gdzie cały zysk jest przeznaczony na roczne nagrody dla ratowników. Dlatego tutaj skala protestu jest na razie niewielka.

Protest ratowników medycznych. Już 1500 osób złożyło wypowiedzenia

Chociaż część ratowników medycznych wróciła ze zwolnień lekarskich, pełnej obsady załóg w karetkach wciąż nie ma. Szykowane są za to kolejne odsłony protestu. W Warszawie z powodu braku załóg w karetkach w środku miasta kilkukrotnie musiał lądować śmigłowiec LPR-u. Sytuacja poprawiła się dopiero w poniedziałek.

– Wszyscy odetchniemy z ulgą w momencie, gdy strony porozumieją się i sytuacja wróci do normy. Na razie obserwujemy sytuację. W ramach pogotowia jest uruchomiony sztab kryzysowy, który pracuje 24 godziny na dobę – powiedział Piotr Owczarski rzecznik warszawskiego pogotowia. Jeśli ratownicy masowo złożą wypowiedzenia, nie pomoże nawet sztab kryzysowy. Na wsparcie dla warszawskiego pogotowia wysłano zaledwie dwóch medyków wojskowych.

Ratownicy z Pomorza dołączą do protestu w październiku

Wiele wskazuje na to, że protest będzie się rozszerzać o kolejne regiony. Ratownicy z Pomorza zamierzają do niego dołączyć w październiku. – Jesteśmy parę kroków za Warszawą, dlatego nasz protest będzie można odczuć, ale głównie w październiku – mówią Radiu ZET. Przedstawiciele kilkunastu stacji pogotowia przekazali już swoje postulaty wojewodzie, a w sobotę zrobią pilotażowy jednodniowy protest.

Roman Pluta, ratownik z Trójmiasta i jednocześnie związkowiec mówi Radiu ZET, że dziurę po strajkujących załogach trudno będzie załatać. – Pan minister i pan premier nie będą w stanie załatać tej dziury ani strażakami, ani żołnierzami. Również dlatego, że spora część tych żołnierzy i strażaków już pracuje w Państwowym Ratownictwie Medycznym, jako w drugiej lub trzeciej swojej pracy – wyjaśnił Pluta.

Na Pomorzu ratownicy medyczni domagają się tego samego, co ich koledzy z całej Polski – godnych zarobków, dzięki czemu nie musieliby pracować nawet po 400 godzin w miesiącu, co dziś zdarza się regularnie.

Premier poprzestaje na deklaracjach

Rządzący na razie poprzestają na deklaracjach. – Potrzebujemy jak najsprawniejszej służby zdrowia – powiedział premier Mateusz Morawiecki pytany o to, czy będzie rozmawiał z ratownikami medycznymi przed zapowiedzianym na sobotę (11 września) protestem pracowników ochrony zdrowia. Jak powiedział szef rządu, rozmowy pomiędzy Ministerstwem Zdrowia a poszczególnymi grupami zawodowymi cały czas się toczą, jednak nie przekazał informacji o żadnych konkretnych ustaleniach.

– Liczę bardzo na to, że w najbliższych dniach, tygodniach dojdzie do uzgodnienia stanowisk. (…) Staramy się dbać o to, żeby była sprawiedliwość społeczna, żeby były wynagrodzenia na poziomie takim, które są adekwatne do sytuacji gospodarczo-społecznej w Polsce – mówił premier. Na rozmowy zaprasza też kancelaria prezydenta, ale w kwestii finansowania służby zdrowia prezydent nie ma prerogatyw do podejmowania decyzji.

RadioZET.pl/Maciej Bąk, Anna Józefowicz, Przemek Taranek/oprac. AK