Śmiertelnie potrącił 3 kobiety wracające z pasterki. Pójdzie do więzienia na 4 lata

Redakcja
25.02.2019 16:31
Śmiertelnie potrącił 3 kobiety wracające z pasterki. Pójdzie do więzienia na 4 lata
fot. STANISLAW KOWALCZUK/East News

Sąd Rejonowy w Wołominie skazał w poniedziałek 23-letniego Grzegorza W. na cztery lata pozbawienia wolności. To wyrok za spowodowanie śmiertelnego wypadku, do którego doszło w Kobyłce w Boże Narodzenie 2017 roku. Zginęły wówczas trzy kobiety wracające z pasterki.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Sędzia Robert Żak z Sądu Rejonowego w Wołominie uznał Grzegorza W. za winnego i wymierzył mu karę czterech lat pozbawienia wolności, orzekł także czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów samochodowych. Taki wymiar kary sąd argumentował m.in. wcześniejszą niekaralnością oskarżonego, a także postawą W. po wypadku oraz w sądzie – pozostał na miejscu zdarzenia, wyraził skruchę, przeprosił bliskich ofiar.

Zobacz także

Prokuratura zarzucała W., że 25 grudnia około godz. 1 w Kobyłce, jadąc ulicą Nadarzyńską "umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym", "nie zachował szczególnej ostrożności" w rejonie przejścia dla pieszych i "nieumyślnie spowodował wypadek", w którym zginęły trzy kobiety w wieku 16, 43 i 70 lat.

Zobacz także

Oskarżony wyjaśniał, że nie widział pieszych, które potrącił, bo oślepiły go światła samochodu jadącego z naprzeciwka. W wypadku uczestniczyła także 22-letnia Zuzanna O., która jechała samochodem razem z oskarżonym.

"Odczułam, że jedziemy za szybko"

- Jechaliśmy dość szybko, Grzesiek był zamyślony. Nie obserwowałam licznika, ale kilkanaście sekund przed wypadkiem powiedziała mu, żeby zwolnił. Odczułam, że jedziemy za szybko. Jak wjechaliśmy na pasy to dopiero zauważyłam ludzi. Grzesiek zaczął hamować dopiero przed pasami, na których doszło do potrącenia. Krzyknęłam o Boże! Ludzie!" - zeznała. W śledztwie twierdziła, że mogli jechać z prędkością 100 km/h.

Zobacz także

Świadkowie zeznali, że w noc wypadku ruch w tej okolicy był niewielki, a warunki pogodowe dobre.

Według biegłego z zakresu wypadków drogowych w momencie zderzenia samochód Grzegorza W. mógł poruszać się z prędkością ponad 90 km/h. Wcześniej, inny biegły, oceniał tę prędkość na około 80 km/h, ale według prokuratury ekspertyza była "niedoszacowana".

Grzegorzowi W. groziło do 8 lat więzienia i o taki wymiar kary wnosili pełnomocnicy rodzin ofiar. Prokuratura domagała się dla oskarżonego 6 lat pozbawienia wolności.

Poniedziałkowy wyrok nie jest prawomocny.

RadioZET/PAP/JZ