Zamknij

Przemysław Czarnek reaguje na nasz tekst o swoich finansach i pracy. "Na uczelni tak się zdarza"

04.01.2022 15:14

- Jeśli raz czy dwa razy zajęcia były odwołane, a to się często zdarza na uczelni, to wszystkie zostały odrobione w innym terminie - zapewnił Przemysław Czarnek, komentując tekst portalu radiozet.pl. W materiale prześledziliśmy liczne aktywności ministra edukacji, z których wynika, że albo zaniedbuje swoje obowiązki na uczelni, albo ma zdolności do bilokacji.

Przemysław Czarnek
fot. Grzegorz Bukala/REPORTER

Przemysław Czarnek jednocześnie jest posłem, kieruje Ministerstwem Edukacji i Nauki i wykłada na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ze wszystkich tych źródeł dostaje wynagrodzenie. Zajęcia na uczelni ma jednak tylko w poniedziałki i w mocno ograniczonym wymiarze godzin. "Jeśli dali mu obniżkę na taką skalę, to skandal" - zaalarmowali nas oburzeni wykładowcy. Poza tym ze strony MEiN wynika, że w czasie zajęć na uczelni szef resortu edukacji nieraz jest na ministerialnych konferencjach i spotkaniach.

Przemysław Czarnek: to się zdarza

Zapytaliśmy KUL, z jakich powodów i na jakiej podstawie zostało obniżone pensum Przemysława Czarnka, a samego ministra za pośrednictwem MEiN poprosiliśmy o komentarz, dlaczego nie wziął bezpłatnego urlopu na czas sprawowania funkcji w ministerstwie. Ani uczelnia, ani MEiN nam nie odpowiedziało, ale we wtorek w Sejmie minister Czarnek komentując kontrowersyjną ustawę "lex Czarnek", odniósł się też do naszego materiału.

Posłuchaj podcastu

Na początku stwierdził, że to dezinformacja. - Wystarczy pójść do dziekanatu wydziału prawa i sprawdzić, że wszystkie zajęcia się odbyły - tłumaczył reporterce TVN24. Po chwili jednak dodał, że rzeczywiście "raz czy dwa razy" odwołał zajęcia, ale to się "zdarza na uczelni". - Wszystkie zostały odrobione w innym terminie - zapewniał.

Jak sprawdziliśmy na stronie internetowej KUL minister edukacji w semestrze zimowym ma zajęcia od godz. 10.50 do do 15.50. W sumie Przemysław Czarnek dostał 60 godzin dydaktycznych. I tylko w poniedziałki. Plany zajęć na semestr letni nie są jeszcze w pełni gotowe, ale według wstępnych rozpisek szef MEiN ma prowadzić 45 godzin dydaktycznych. I znów tylko w poniedziałki. Łącznie więc w całym roku akademickim pensum ministra ma wynieść 105 godzin dydaktycznych. - Nie wiem, jak to rektor KUL uzasadnia, ale pensum profesora tytularnego to 180, reszta zwykle ma więcej, nawet 200, 300 godzin – komentuje jeden z wykładowców KUL.

Minister Czarnek jest doktorem habilitowanym na stanowisku profesora KUL (to coś innego niż profesor tytularny). Według Regulaminu Pracy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II dla takich wykładowców, czyli pracowników badawczo-dydaktycznych zatrudnionych na stanowisku profesora KUL, przewidziano 210 godzin rocznie (minimum, bo można dostać jeszcze godziny ponadwymiarowe).

Rzecznik KRASP: możliwe, ale mało prawdopodobne

Oczywiście nauczyciel akademicki może wnioskować o zmniejszenie liczby prowadzonych zajęć. Pensum automatycznie zmniejszone ma rektor, prorektor, dziekan, prodziekan czy dyrektor instytutu z racji pełnionych funkcji (o 120, 90 lub 60 godzin). Obniżkę dostaje też profesor po 68. roku życia. Żadnego z tych warunków nie spełnia minister. Realizacja grantu lub projektu naukowego lub badawczego – to kolejna podstawa do zmniejszenia liczby godzin ze studentami. Minister jednak według naszych informacji obecnie nie realizuje takich projektów.

- Znam sytuację, gdy obniżano wykładowcom pensum, np. z 210 do 160 godzin, gdy pracowali w instytucjach państwowych. Jednak tyle godzin w roku, to istotny skandal - komentuje pensum Czarnka nasz rozmówca. Rzeczywiście według regulaminu pracy rektor może też zmniejszyć pensum, jeśli powierzy pracownikowi „wykonywanie ważnych dla Uniwersytetu i wymagających znacznego nakładu pracy zadań”, albo „ze względu na powierzenie nauczycielowi akademickiemu innych obowiązków”. Jeśli rektor zgodzi się na takie rozwiązanie i uwzględni te szczególne zadania, to pensum można obniżyć o maksymalnie 50 proc. godzin, czyli w wypadku adiunkta będzie to 120 godzin, a profesora KUL – 105 godzin, czyli tyle ile przewidziano do Czarnka.

Jak tłumaczy nam jeden z wykładowców akademickich, który prosi o anonimowość, do tego punktu jego zdaniem nie zaliczają się jednak obowiązki stricte ministerialne. - Można być delegatem uczelni w ciałach centralnych, ministerialnych, np. w Komisji Ewaluacji i Nauki, ale tu chodzi o pracę, w której reprezentuje się i występuje się jako przedstawiciel uczelni, naukowiec, a nie jako polityk – słyszymy.
- A funkcja posła, senatora, ministra? - pytamy.
- Rzadko się zdarza, żeby miało się jeszcze czas na obowiązki dydaktyczne. Bierze się wtedy urlop bezpłatny. Student musi mieć stały kontakt z wykładowcą, zwłaszcza jeśli prowadzi się seminarium - słyszymy.

W podobnym duchu komentuje sprawę prof. Wiesław Banyś, rzecznik Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, były rektor Uniwersytetu Śląskiego. - Jest to oczywiście możliwe, choć niezwykle trudne i mało prawdopodobne, aby wykonywać jednocześnie odpowiednio obie takie funkcje - stwierdza. - Według mojej wiedzy, zdarzały się takie sytuacje, chociaż w większości znanych mi przypadków korzystano z urlopu bezpłatnego – dodaje, zaznaczając, że każdy powinien sam odpowiedzialnie ocenić, czy jest w stanie pełnić odpowiedzialnie obie takie funkcje jednocześnie. Choć, jak ocenia, urlop bezpłatny byłby pewnie lepszym rozwiązaniem. - Obie funkcje są odpowiedzialne, a teka ministerialna, zwłaszcza w przypadku dużego ministerstwa, wymaga odpowiedniego wkładu pracy i czasu, a doba wciąż jeszcze jest nierozciągliwa i ma tylko 24 godz., a energia każdego z nas też ma swoje ograniczenia - komentuje rzecznik KRASP.

Zamiast zajęć na uczelni konferencja

Jak bardzo napięty jest grafik ministra edukacji, widać chociażby po planach spotkań i konferencji, które na bieżąco na swojej stronie publikuje Ministerstwo Edukacji i Nauki. Np. w poniedziałek 6 grudnia Przemysław Czarnek złożył wizytę w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Pliszczynie (to ok. 10 km od Lublina, więc stosunkowo blisko), odwiedził też Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach (to już niecałe 200 km od Lublina). Konferencja ministra na uczelni miała się zacząć o 15.30. Przypomnijmy, że w poniedziałki minister ma zajęcia na KUL według uniwersyteckiej strony od 10.50 do 15.50.

Jeszcze bardziej zajęty szef MEiN miał kolejny poniedziałek. 13 grudnia o godz. 14 minister wziął udział w debacie „Fenomen ruchu Solidarność – 40. rocznica wybuchu stanu wojennego w Polsce” w redakcji „Tygodnika Solidarność” w Warszawie. Jak podaje ministerialna strona, do Lublina też dojechał, był w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim na gali finałowej 3. edycji programu dla uczniów i nauczycieli szkół ponadpodstawowych „Lider wiedzy i ochrony środowiska”, spotkał się także z rektorami lubelskich uczelni w ramach zacieśniania współpracy. 13 grudnia zdążył jeszcze wspólnie z harcerzami Chorągwi Stołecznej Związku Harcerstwa Polskiego im. Bohaterów Warszawy oddać hołd ofiarom stanu wojennego i osobom represjonowanym, zapalając Światło Wolności w ramach akcji organizowanej przez IPN.

Nawet jeśli część tych wydarzeń odbywała się w Lublinie, gdzie jest uczelnia ministra, to jak w takim grafiku wygospodarować pięć godzin na zajęcia ze studentami (a są one w środku dnia, nie wieczorem ani rano), nawet jeśli odbywają się online tak jak ostatnio? - Łączenie funkcji wykładowcy z funkcją ministerialną jest niemożliwe, niewykonalne – odpowiada posłanka Joanna Mucha, która niedługo po tym, jak pierwszy raz dostała mandat poselski, rozwiązała umowę z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, na którym wykładała. - Kierowanie ministerstwem to ogrom obowiązków. Po drugie są to obowiązki często nieprzewidywalne, więc utrzymanie stałego rytmu pracy ze studentami jest nierealne – tłumaczy posłanka. Przypomnijmy, że w latach 2011-2013 Joanna Mucha kierowała ministerstwem sportu i turystyki.

Według oświadczenia majątkowego z 12 kwietnia 2021 rok szef MEiN w ramach pracy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim za 2020 rok zarobił 58960,88 zł, za pracę w ministerstwie dostał 26584,86 zł, a z Sejmu 41103,95 (uposażenie) plus 28643,38 zł.

loader

RadioZET.pl