Przemysław M. planował zamach na Sejm. „Liczył się z pozbawieniem życia”

Dominik Gołdyn
06.03.2019 10:53
Sejm
fot. Bartosz KRUPA/East News

Przemysław M. przyznał się do podejmowania przygotowań do realizacji zamachu na Sejm – powiedziała prok. Mirosława Kalinowska-Zajdak z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Mężczyzna jest podejrzany o kierowanie gróźb pod adresem prezydentów miast. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Przemysław M. – 28-letni mieszkaniec Krakowa usłyszał we wtorek trzy zarzuty: kierowania gróźb karalnych pod adresem funkcjonariuszy publicznych w celu wymuszenia ich rezygnacji, przygotowywania się do usunięcia Sejmu jako konstytucyjnego organu państwa poprzez gromadzenie niebezpiecznych przedmiotów mogących mieć charakter militariów oraz oszustwa na szkodę osoby prywatnej na kwotę poniżej 6 tys. zł.

Planował zamach na Sejm 

– Z wyjaśnień, jakie złożył Przemysław M., wynika, że Sejm nie był dla niego celem samym w sobie. Mężczyzna liczył się z tym, że podejmując taką akcję, zostanie pozbawiony życia – powiedziała Kalinowska-Zajdak. Jak podkreśliła, mężczyzna nie potrafił do końca wyjaśnić motywów, jakimi się kierował.

W jego mieszkaniu zabezpieczone zostały m.in. noże, atrapy broni, pałka teleskopowa, maska gazowa.

Zobacz także

Mężczyzna przyznał się i złożył obszerne wyjaśnienia. Prokurator ze względu na charakter popełnionego przestępstwa, zagrożenie wysoką karą i obawę matactwa skierował do sądu wniosek o jego tymczasowe trzymiesięczne aresztowanie. Zostanie on rozpatrzony w środę po południu.

Kim jest Przemysław M.? 

Przemysław M. jest bezrobotny. Grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności. Mężczyzna jest przekonany, że listy z groźbami do prezydentów miast kierował do osób reprezentujących różne opcje polityczne i jego czyn nie był motywowany pobudkami politycznymi.

W miniony piątek w korespondencji adresowanej do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego znalazł się list z żądaniem jego dymisji oraz groźbą pozbawienia go życia w razie niepodporządkowania się temu żądaniu. Dodatkowymi elementami nacisku były włożona do koperty amunicja oraz wydruk 16 zdjęć osób pełniących funkcji publiczne, które były opatrzone obramowaniem symbolizującym ociekającą krew.

Takie listy otrzymali także prezydenci innych miast oraz były prezydent RP Lech Wałęsa. Prokuratura poinformowała, że ustalenie tożsamości sprawcy i jego zatrzymanie komplikowało to, że sprawca kierował podejrzenia pod adresem innej osoby, niezwiązanej z tym zajściem i z nim samym, wskazując, że to ona była nadawcą korespondencji.

RadioZET.pl/PAP/DG