Zamknij

17-miesięczny Maks zmarł dzień po wizycie w szpitalu. Rzecznik Praw Pacjenta wytyka błędy

09.09.2021 09:29
Szpital - zdjęcie ilustracyjne
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

17-miesięczny Maks zmarł dzień po wizycie w szpitalu. Rzecznik Praw Pacjenta zarzuca lekarce ze szpitala w Pucku postawienie błędnej diagnozy. Stwierdziła, że dziecko ma katar, choć rozwinęło się u niego zapalenie płuc. Sprawę opisała „Gazeta Wyborcza”.

17-miesięczny Maks, który był na wakacjach z rodzicami w Jastrzębiej Górze, trafił na izbę przyjęć puckiego szpitala 7 sierpnia 2020 roku. Rodzice przyprowadzili dziecko, ponieważ miało lekką gorączkę i ciężko oddychało. Lekarka pełniąca wtedy dyżur stwierdziła, że chłopiec ma katar, a duszności wystąpiły dlatego, że spływa on do krtani.

Puck. Śmierć 17-miesięcznego Maksa. Rzecznik Praw Pacjenta wytyka błędy

Rodzice Maksa powiedzieli „Gazecie Wyborczej”, że lekarka ich uspokoiła i podała dziecku zastrzyk, który miał pomóc w oddychaniu. Po wizycie w szpitalu rodzina wróciła do domu w Łańcucie. Rano Maks przestał oddychać, pomimo długiej reanimacji chłopiec zmarł. Sprawę zgłosili w prokuraturze, zwrócili się ze skargą również do Rzecznika Praw Pacjenta.

Rzecznik po przeanalizowaniu wizyty chłopca w puckim szpitalu stwierdził, że popełniono błędy w badaniu i leczeniu dziecka. „Lekarz postawił błędną diagnozę, nie rozpoznał zapalenia płuc i nie wdrożył skutecznego leczenia. Brak postawienia prawidłowej diagnozy niewątpliwie wpłynął na dalszy proces leczenia, a dokładnie na zaniechanie leczenia ostrej infekcji dróg oddechowych. Ponadto błędnie postawioną diagnozę należy również zakwalifikować jako naruszenie prawa pacjenta do informacji o stanie zdrowia, rodzice chłopca otrzymali wskazania, co do niewłaściwego rozpoznania jednostki chorobowej'' - cytuje opinię Rzecznika Praw Pacjenta Gazeta Wyborcza.

Rzecznik wniósł o rozważenie zastosowania sankcji służbowych wobec lekarki, która w jego ocenie naruszyła prawo pacjenta do świadczeń zdrowotnych, przeanalizowanie okoliczności sprawy, aby wykluczyć w przyszłości stwierdzone zaniedbania i pouczenie personelu o prawach pacjenta i świadczeniach zdrowotnych.

Szpital nie zgadza się z opinią rzecznika

Pucki szpital opublikował w tej sprawie oświadczenie. „Oficjalnie chcielibyśmy zaznaczyć, że nie zgadzamy się z opinią Rzecznika i w związku z tym wystosujemy odpowiednie pismo uzasadniające, które po przesłaniu Rzecznikowi również opublikujemy” – czytamy w oświadczeniu. Lecznica wyjaśniła, że dziecko zostało zbadane oraz podano mu domięśniowo produkt leczniczy. „Czy lekarz mógł zlecić wykonanie RTG klatki piersiowej lub zlecić badania biochemiczne krwi, o których wspomina Rzecznik? Oczywiście. Szpital Pucki sp. z o. o. dysponuje całodobową pracownią RTG i laboratorium. Niemniej jednak to decyzja lekarza dyżurującego - nie placówki. Pytanie o zasadność prosimy więc kierować do lekarza, który udzielał świadczenia dziecku, a który już nie współpracuje ze Szpitalem Puckim sp. z o. o.” – poinformował szpital.

Zarząd dodał, że obecnie trwa wyjaśnianie sprawy, a szpital wspiera te działania. „Od samego początku szpital jest transparentny w swoich działaniach i dąży do pełnego oraz rzetelnego wyjaśnienia sprawy”.

Rzecznik Praw Pacjenta czeka na oficjalną odpowiedź szpitala. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, sprawę bada także Prokuratura Regionalna w Rzeszowie. 

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"/oprac. AK