Zamknij

Karetka zmiażdżona na przejeździe kolejowym. Zaskakujące słowa kierowcy w sądzie

02.10.2020 11:27
Wypadek w Puszczykowie, proces kierowcy
fot. ROBERT WOZNIAK/Polska Press/East News

Ruszył proces kierowcy ambulansu, który wjechał na przejazd w Puszczykowie przy opuszczanych rogatkach. Karetkę zmiażdżył nadjeżdżający pociąg, w wypadku zginął lekarz i ratownik medyczny. Kierowca stwierdził dziś przed sądem, że karetki na sygnale wjeżdżały już wcześniej na przejazd, nawet gdy dróżnicy opuszczali szlaban.

Wypadek na przejeździe kolejowym w Puszczykowie wstrząsnął Wielkopolską i krajem. Dziś, niemal 1,5 roku od tej tragedii, ruszył proces kierowcy ambulansu.

Mężczyzna wjechał na przejazd, gdy opuszczały się rogatki. Nie wybił ich, a zatrzymał się i próbował cofać. Uczynił to nieskutecznie – doprowadził do czołowego zderzenia z rozpędzonym pociągiem.

Puszczykowo. Ruszył proces kierowcy karetki, która wjechała na przejazd pod pociąg

Jego zeznania na sali rozpraw wybrzmiały dziś równie szokująco. - Taka była praktyka, dróżnicy przepuszczali karetki na sygnale przez przejazd kolejowy, kiedy rogatki były już opuszczone -  tłumaczył dziś kierowca karetki.

Zobacz także

Podobnie stwierdził jeden ze świadków tragicznego wypadku, który przyznał, że wielokrotnie widział na przejeździe w Puszczykowie, jak dróżnicy w ten sposób przepuszczali karetki. Opuszczając szlabany zostawiali otwartą lewą rogatkę, by pojazd na sygnale przemknął przez tory.

Wyglądało, że tak będzie i tym razem, ale problem w tym, że przejazd był obsługiwany automatycznie. Dróżnicy nie pracowali w momencie wypadku.

Zobacz także

Kierowca przepraszał w sądzie rodziny ofiar. Sam został ciężko ranny, mówił też, że dla niego samego to także wielka tragedia. Prokuratura oskarża go o nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym i spowodowanie strat w wysokości 1,6 mln zł. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.

RadioZET.pl/Danka Woźnicka