Zamknij

Putin zaatakuje tzw. przesmyk suwalski? "Bylibyśmy pozostawieni sami sobie"

01.06.2022 15:11

Przesmyk suwalski to wąski, 65-kilometrowy obszar na pograniczu polsko-litewskim. Oddziela od granic NATO obwód kaliningradzki i Białoruś. Posłowie Nowej Lewicy apelują do szefa MON Mariusza Błaszczaka o powołanie nowego oddziału wojsk - tzw. dywizji podlaskiej, która mogłaby zadbać o bezpieczeństwo tego strategicznego punktu na mapie.

Władimir Putin
fot. MIKHAIL KLIMENTYEV/AFP/East News/Google Maps

Przesmyk suwalski to obszar na polsko-litewskiej granicy położony wokół Suwałk, Augustowa i Sejn. Ten kluczowy punkt to jedyny lądowy łącznik krajów bałtyckich z sojusznikami NATO, wciśnięty pomiędzy rosyjskim Kaliningradem a Białorusią.

Kraje bałtyckie obawiają się, że w razie ataku Moskwy to właśnie tam może rozpocząć się nowy konflikt zbrojny. O wzmocnienie przesmyku suwalskiego apelował m.in. litewski prezydent Gitanas Nauseda. Również polscy politycy chcą, by region ten był lepiej chroniony przez wojsko. Po tym, jak Mariusz Błaszczak ogłosił na Podlasiu rozbudowę polskiej armii, posłowie złożyli interpelację o powołanie tzw. dywizji podlaskiej.

Przesmyk suwalski zagrożony? Posłowie apelują do szefa MON

Pomysłodawcą interpelacji jest poseł Paweł Krutul. Jego zdaniem o bezpieczeństwo tzw. przesmyku suwalskiego mogłaby zadbać nowa jednostka. Parlamentarzysta w rozmowie z "Faktem" wyraził obawę, że jeśli Rosjanie zaatakują Polskę, to właśnie ten obszar mógłby być narażony na największe szkody. Poseł dodał, że "na terenie województwa podlaskiego nie ma adekwatnych jednostek, które ewentualnie mogłyby powstrzymać wroga, zanim przybędą posiłki z centralnej Polski".

– Dywizje, które by mogły przyjść z pomocą, są oddalone powyżej 200 kilometrów od tego miejsca. I bylibyśmy pozostawieni sami sobie, a wydarzenia, które się dzieją na Ukrainie, pokazują, co może stać się ze wsiami i miastami podlaskimi. Co by z nich zostało – ocenił Krutul.

Na pytanie posłów Nowej Lewicy odpowiedział wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz. Przekazał, że rozmieszczenie nowych pododdziałów Wojska Polskiego będzie przedmiotem „szczegółowych analiz pod kątem operacyjnym, szkoleniowym, ekonomicznym, jak również społecznym i demograficznym”. Jak dodał, nie jest wykluczone, że więcej wojska pojawi się właśnie na Podlasiu.

Do powołania nowej dywizji sceptycznie odniósł się generał Roman Polko. Wspomniał, że już w latach 90. powstała 25 Dywizja Kawalerii Powietrznej i pułki śmigłowców bojowych, które mogłyby bronić tego obszaru. – Śmigłowce miały niszczyć czołgi rosyjskie, a oddziały dywizji miały wysadzać w tych kluczowych miejscach desanty, które prowadziłyby działania na lądzie. I to jest jakaś koncepcja. Ja nie mówię, że jest najlepsza, ale sądzę, że jest lepsza niż taka, że zróbmy kolejną dywizję. Takie wojska miały zatrzymać ewentualną rosyjską ofensywę właśnie na przesmyku suwalskim – powiedział „Faktowi” były dowódca jednostki GROM.

Generał Skrzypczak dodał z kolei, że "Rosjanie nie patrzą na mapy polityczne, ale posługują się mapami wojskowymi, a tam nie ma granic między państwami". - Jak będą chcieli, to przez Litwę przejadą, bo tam jest prościej – podsumował.

RadioZET.pl/"Fakt"

WOJNA W UKRAINIE. RELACJA NA ŻYWO