Radio ZET: pozew o 3 mln zadośćuczynienia za molestowanie przez zakonnika

Redakcja
31.01.2019 06:55
Sąd Okręgowy w Bydgoszczy
fot. wikimedia commons

W Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy (na zdjęciu) toczy się proces, w którym 28-latek pozwał zakon franciszkanów o 3 mln zadośćuczynienia i 2500 comiesięcznej renty za molestowanie seksualne - ustaliła reporterka Radia ZET Danka Woźnicka, która dotarła do akt sprawy. 28-latek miał być molestowany jako nastolatek przez zakonnika.  

Proces cywilny toczy się od 2014 roku. Już w 2009 zakonnik został prawomocnie skazany na 4 lata i 6 miesięcy więzienia za wielokrotne wykorzystywania seksualne, sąd orzekł także 10-letni zakaz wykonywania zawodu katechety i opieki nad małoletnimi. 55-letni dziś mężczyzna wyszedł z więzienia w 2012, w tym samym roku dekretem papieskim został wydalony z zakonu. 

28-latek domaga się 3 mln od zakonu, ale pozwał także zakonnika - tym razem o 2 mln zadośćuczynienia. Pełnomocnik byłego zakonnika proponuje jedynie 10 tys. zł, wskazując, że jego klient utrzymuje się jedynie z gry na organach w jednym z kościołów i jest na utrzymaniu schorowanej matki. 

Zobacz także

Jak wynika z akt sprawy, które przeanalizowało Radio ZET, do molestowania miało dochodzić w latach 2002-2006; rodzice chłopca początkowo nie chcieli mu uwierzyć, sprawą zainteresował się nauczyciel gimnazjum i to on ostatecznie złożył doniesienie na policję. 

Zakon odrzuca roszczenie, pełnomocniczka klasztoru uważa, że 3 miliony to kwota wygórowania i argumentuje, że przełożeni nie ponoszą odpowiedzialności za przestępstwa zakonnika. Jej zdaniem do wyrządzenia szkody doszło nie przy wykonywaniu powierzonej czynności, ale przy okazji powierzonej czynności, dlatego - zgodnie z paragrafem 430 kodeksu cywilnego - nie ma tu odpowiedzialności zwierzchników. 

Według biegłych trauma spowodowana molestowaniem seksualnym spowodowała 10-procentowy uszczerbek na zdrowiu poszkodowanego. Jeden z biegłych ocenił: "Istotą sprawy jest to, że ten człowiek jest na granicy funkcjonowania". Inny wskazał:  "Przeżyta trauma miała kolosalne znaczenie dla dalszego funkcjonowania. […] Pozwany wykorzystał to, że powód był słabszy i nie potrafił przeciwdziałać jego zachowaniu, to zdarzenie w znacznym stopniu zakłóciło rozwój, spowodowało stygmatyzację".

Zobacz także

Molestowany mężczyzna pochodzi z biednej rodziny, w domu dochodziło do przemocy i nadużywania alkoholu, chłopiec był bardzo religijny, został ministrantem, w przyszłości chciał być księdzem. Dziś nie pracuje, leczy się - po ujawnieniu sprawy molestowania doświadczył nieprzyjemności w swojej rodzinnej miejscowości. 

Kolejny termin rozprawy nie został wyznaczony, bo poszkodowany ma nowego adwokata z urzędu, który zapoznaje się z aktami sprawy.

Radio ZET/DW