Zamknij

Poruszający apel matki Pratasiewicza. "Usłyszcie mój krzyk, krzyk mojej duszy"

27.05.2021 13:43
Rodzice Ramana Pratasiewicza
fot. PAP/Radek Pietruszka

Rodzice dziennikarza Ramana Pratasiewicza - Natalia i Dzmitry - zaapelowali na czwartkowym briefingu w Warszawie do przywódców krajów Unii Europejskiej i USA o pomoc w uwolnieniu ich syna, aresztowanego przez reżim Aleksandra Łukaszenki. - Błagam was, pomóżcie mi uwolnić mojego syna - mówiła matka zatrzymanego. 

Raman Pratasiewicz, były współredaktor białoruskiego kanału Nexta - uznanego przez władze białoruskie za "ekstremistyczny” - został zatrzymany w niedzielę w Mińsku. Samolot relacji Ateny-Wilno, na którego pokładzie znajdował się Pratasiewicz, lądował przymusowo z powodu rzekomego ładunku wybuchowego na pokładzie.

Władze Białorusi potwierdziły, że poderwały myśliwiec MiG-29 do pasażerskiej maszyny. Mińsk odrzuca oskarżenia o zmuszenie samolotu Ryanair do lądowania. Po lądowaniu w stolicy Białorusi, zatrzymano Ramana Pratasiewicza oraz jego partnerkę, Sofiję Sapiegę.

Raman Pratasiewicz zatrzymany. Rodzice dziennikarza: pomóżcie uwolnić naszego syna

Podczas czwartkowej konferencji prasowej w Warszawie wypowiedzieli się rodzice dziennikarza. Natalia i Dzmitry Pratasiewiczowie, którzy na co dzień mieszkają we Wrocławiu, zaapelowali o pomoc w uwolnieniu syna. 

Chcę się do was zwrócić jako matka Ramana - chcę, żebyście usłyszeli mój krzyk, krzyk mojej duszy, żebyście zrozumieli, jak nam jest teraz ciężko i jak bardzo przeżywamy ten absurd, tę sytuację. [...] Chcę, żebyście przekazali naszą prośbę wszędzie, na całym świecie, do przedstawicieli rządów, krajów UE, przywódców państw UE, przywódcy USA: błagam was, pomóżcie mi uwolnić mojego syna

Natalia Pratasiewicz

Podkreślała, że reżim Łukaszenki stosuje liczne represje wobec Białorusinów, którzy chcą wolności, demokracji, lepszej przyszłości i którzy demonstrowali w sposób pokojowy. - Mój syn był jednym z tych młodych ludzi i kanałem Nexta po prostu informował cały świat o tym, co się działo na Białorusi, a robił to tylko dlatego, że chciał jak najlepiej dla swojego państwa, Białorusi, robił to pokojowo - mówiła Natalia Pratasiewicz.

Raman Pratasiewicz zatrzymany. "Cała ta sytuacja dotyczy wszystkich na Białorusi"

Nawiązując do opublikowanego przez reżimowe białoruskie media nagrania wideo, na którym Raman Pratasiewicz przyznaje się do działalności "ekstremistycznej", podkreślała, że jej syn "nie nawoływał do masowych zamieszek, nie mówił, że trzeba wprowadzić wojsko przeciwko Białorusi". Według Natalii Pratasiewicz, po zatrzymaniu w Mińsku jej syna duszono, bito, ma złamany nos, a jego twarz do tego nagrania została ucharakteryzowana.

Rodzice Ramana Pratasiewicza
fot. PAP

Ojciec Ramana, Dzmitry Pratasiewicz, mówił, że reakcja społeczności międzynarodowej pokazała, iż cały świat wspiera obecnie jego syna i wszystkich młodych ludzi na Białorusi, którzy walczą o życie w wolnym, demokratycznym kraju. - Cała ta sytuacja dotyczy wszystkich na Białorusi - podkreślił.

- Chcę wyrazić ogromne słowa podziękowania dla dziennikarzy, mediów za obiektywne pokazywanie wydarzeń i informowanie świata o tym, co się wydarzyło z naszym synem. Raman był takim jak wy dziennikarzem - dodał.

Rodzice Ramana Pratasiewicza o wyjeżdzie z kraju: podsłuchiwano nas

Rodzice Pratasiewicza przyznali również, że w sierpniu ubiegłego roku, po wyborach prezydenckich (sfałszowanych przez Łukaszenkę) musieli opuścić swoją ojczyznę. - Podjęliśmy świadomie decyzje o wyjeździe z kraju, bo zauważyliśmy, że nasz dom jest obserwowany. Podsłuchiwano nas. Kontaktowano się z naszymi znajomymi, żeby namówili naszego syna do powrotu na Białoruś - powiedziała Natalia Pratasiewicz. 

Dzmitry Pratasiewicz opowiedział z kolei o tym, jak został przez władze pozbawiony stopnia podpułkownika. - Spotkał się ze mną oficer KGB. To wszystko było robione, by utrudnić życie naszemu synowi. Wyjechaliśmy z kraju, bo nie chcieliśmy Romanowi utrudniać działalności dziennikarskiej - opisywał, dodając, że reakcja Zachodu pokazuje, iż prezydent Białorusi po raz pierwszy od 10 miesiący się przestraszył. 

Małżeństwo dziękowało polskiemu rządowi za pomoc i umożliwienie im zamieszkania w naszym kraju. Przyznali jednak, że nadal nie wiedzą, gdzie ukrywany ani w jakim stanie zdrowia jest ich syn. Zapytano ich również, co chcieliby przekazać synowi. 

- Bardzo trudne pytanie - odparła ze łzami w oczach mama Romana. - Chciałabym przekazać, żeby się trzymał, że patrzy na niego młodzież, która wierzy w lepsze dni. Trzymaj się synu, bardzo cię kochamy, wyciągniemy cię - zakończyła. 

RadioZET.pl/PAP/MSz