Opieka okołoporodowa – raport „Rodzić po Ludzku”. Dr Sylwia Spurek: naruszane są prawa do godności i intymności

Redakcja
19.07.2018 13:31
kobieta w ciąży
fot. shutterstock

Jak się rodzi w Polsce? Fundacja „Rodzić po Ludzku” opublikowała raport dotyczący standardów opieki okołoporodowej. Dokument jest efektem monitorowania oddziałów położniczych. Jak wynika z badania, skala patologi się zmniejsza, jednak nadal pacjentki są narażone na brak zrozumienia i uszczypliwe odzywki. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nowymi standardami okołoporodowymi. Mają dotyczyć głównie kwestii organizacyjnych. Prace monitoruje Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. – Zapisy powinny być sformułowane możliwie jak najbardziej szczegółowo i precyzyjnie, bo tylko wtedy można wykazać, jakie konkretne prawa mają kobiety rodzące i czego mogą się domagać – uważa dr Sylwia Spurek, Zastępczyni RPO. Inaczej brakuje podstawowych gwarancji realizacji praw pacjentek. 

Standardy opieki okołoporodowej

Z raportu fundacji „Rodzić po Ludzku” wynika, że skala patologi jest mniejsza w porównaniu do lat 90., kiedy startowała kampania społeczna dotycząca standardów opieki okołoporodowej. Kobiety rodzące nadal są narażone na łamanie praw pacjenta i słyszą na porodówkach komentarze, które uwłaczają ich godności. 

Zobacz także

Dr Sylwia Spurek podkreśla, że wiele rzeczy wymaga zmian i czasami chodzi o drobiazgi, które powinny wydawać się oczywiste. – Pukanie do drzwi czy zwracanie się w sposób podmiotowy do pacjentki to podstawy. Te rzeczy pokazują nasz sposób traktowania pacjentek – mówi. 

Tymczasem pacjentki opisywały zwracanie się do nich w trzeciej osobie, np. „Usiądzie, położy się”. 

Raport Rodzić po Ludzku

Pod koniec czerwca fundacja „Rodzić po Ludzku” przedstawiła wyniki monitoringu oddziałów położniczych, który przeprowadzono na podstawie ankiet wśród 15 tys. kobiet. Choć następują zmiany i sytuacja się poprawia, nadal wyniki analizy fundacji są bardzo niepokojące. Aż 54 proc. badanych doświadczyło przemocy lub nadużyć ze strony personelu lub związanych z niedopełnieniem procedur. Kobiety na porodówkach słyszą komentarze, od których włos się jeży na głowie. „Ty k…, z mężem to potrafiłaś się pier..., a teraz drzesz mordę?”, „Rozkładałaś nogi, to nie kwicz”, „Przywiąże ci nogi”, „Chciałaś się piep..., to teraz masz”.

Zobacz także

Zdaniem dr Sylwii Spurek kazuistycznego uregulowania wymagają sprawy, który wydają się elementarne. To kwestia jednoosobowych sal porodowych, warunków, w jakich przeprowadza się badania i czy robione są w obecności innych osób, czy informacje o stanie zdrowia są udzielane w obecności obcych – wymienia zastępczyni RPO. 

15,5 proc. badanych uznało, że podczas pobytu w szpitalu zostało złamane jakieś ich prawo. Co ciekawe, tylko 3 proc. kobiet zdecydowało się złożyć skargę.

– Powstaje pytanie, dlaczego pacjentki nie wierzą w sens skarg – mówi dr Sylwia Spurek. – Nie słyszymy historii o tym, że ktoś został przykładnie ukarany za naruszenie standardów. Nie mamy pozytywnych wiadomości, że udało się dojść do elementarnej sprawiedliwości. Kobiety rodzą, wychodzą ze szpitala i chcą zapomnieć o negatywnych doświadczeniach – mówi eksperta. 

Zobacz także

Dr Spurek dodaje, że kolejne porody często kończą się cesarskim cięciem. – W mojej ocenie to może wskazywać na fakt, że przy pierwszym porodzie doszło do nieprzyjemnych sytuacji, a kobieta chce uniknąć powtórki. To powinno dać rządzącym do myślenia i spowodować, że stworzymy szczelny system gwarancji i dochodzenia swoich praw – kwituje ekspertka. 

Wśród zachowań, które spotkały kobiety przy porodzie, wymieniono m.in. grożenie, krzyki, szantażowanie, wyśmiewanie, obrażanie, wypowiadanie niestosownych w odczuciu kobiet komentarzy, rozkładanie na siłę nóg przy parciu, przywiązywanie nóg do łóżka porodowego. 

Zobacz także

Co piąta z badanych kobiet nie otrzymała pomocy przy karmieniu piersią. Poród w pozycji leżącej wymagany był od 36 proc. rodzących. Z kolei 13 proc. kobiet mimo próśb nie otrzymało znieczulenia.

Dr Sylwia Spurek podkreśla, że wszelkie nadużycia mogą (choć nie są) być zgłaszane. – Kobieta może interweniować u Rzecznika Praw Pacjenta, rzecznika odpowiedzialności zawodowej, dyrektora szpitala, organu, który prowadzi szpital. Państwo musi pokazać, że ścieżka działa i jest skuteczna, że odgrywa jakąś rolę i może mieć pozytywny skutek. Jednak jeżeli kobieta widzi, że jest lekceważona, że postępowanie się przeciąga, a efekt jest niesatysfakcjonujący, to więcej skargi nie złoży. Także inne kobiety będą zbyt zniechęcone, żeby dochodzić swoich racji – mówi ekspertka. 

Jak podkreśla Zastępczyni RPO, biuro Rzecznika zwracało już uwagę na różne kwestie wynikające z raportów: realizację praw pacjentki, prawo do znieczulenia czy wyrażenie świadomej zgody.

RadioZET.pl/KM