Zamknij

Znów problemy z rekrutacją do szkół średnich. Nie wszyscy dostaną się do wymarzonej klasy

17.01.2022 07:00
Uczniowie w klasie
fot. TOMASZ RYTYCH/REPORTER

O miejsca w szkołach średnich w tym roku będzie ubiegać się 1,5 rocznika. Są dwa główne problemy: nie wiadomo gdzie będą uczyły się pierwszaki, bo w budynkach i tak już jest ciasno, i kto ich będzie uczył, bo nauczycieli już teraz brakuje. Jak będzie wyglądała rekrutacja do szkół ponadpodstawowych na rok szkolny 2022/2023 w poszczególnych miastach?

W VI LO w Lublinie niespełna trzy lata temu remontowano, przerabiano, odnawiano, żeby wykorzystać każdy wolny kąt i wygospodarować kolejne sale dla tzw. podwójnego rocznika. Gdy udało się pomieścić wszystkich, ułożyć jakoś plan lekcji i zachować jednozmianowość, walka zaczyna się od nowa. Dyrektorce szkoły zostaje do przerobienia już tylko jedno pomieszczenie. - Pokój nauczycielski zamienię na salę. Nauczyciele będą się spotykali w mniejszej, w której dotychczas mogły być tylko lekcje z podziałem na grupy, a w pokoju zrobimy dużą pracownię – planuje Marzena Kamińska, dyrektorka VI LO w Lublinie.

Posłuchaj podcastu

Rekrutacja 2022/2023 i 1,5 rocznika

Niespełna trzy lata temu, we wrześniu 2019 roku, w szkołach średnich zawitał podwójny rocznik, czyli ostatni absolwenci gimnazjów i pierwsi uczniowie po zreformowanych, ośmioklasowych podstawówkach. To skutek reformy edukacji wprowadzanej i firmowanej przez ówczesną minister edukacji Annę Zalewską. Szkoły musiały podwoić liczbę miejsc w porównaniu z poprzednim rokiem nieraz o 100 proc. NIK wyliczył, że w ośmiu województwach miejsc może być mniej niż kandydatów, bo nie wszystkie szkoły były w stanie przyjąć ponad dwa razy więcej uczniów niż zwykle.

W najlepszych liceach i technikach próg punktowy wynosił nawet 190 punktów (na 200), a niektóre klasy składały się niemal z samych olimpijczyków. O jedno miejsce walczyło pięć, nieraz sześć osób. Żeby dla każdego nastolatka znaleźć miejsce, rekrutacja trwała do końca wakacji. Gdy przyszedł w końcu rok szkolny, nie było lepiej. Licealiści, uczniowie techników, szkół branżowych z niedowierzaniem patrzyli na plany: lekcje zaczynali np. o godz. 13, a kończyli kwadrans przed 20, nieraz wpadały też okienka. Większość przerw młodzież spędzała w długich kolejkach do toalety. Na wychowaniu fizycznym o dostępie do sali gimnastycznej uczniowie mogli tylko pomarzyć – ćwiczyli na korytarzach, grając w bule albo w ping-ponga. Pierwsza i jedyna taka rekrutacja, nigdy więcej – mówiono wtedy.

Po trzech latach szykuje nam się, niestety, powtórka. Do liceów, techników, branżówek będzie zdawać co prawda półtora rocznika, ale skumulują się nam konsekwencje kilku reform edukacyjnych z ostatnich lat. Czyli po pierwsze obniżenie wieku szkolnego z siedmiu do sześciu lat (reforma rządu PO-PSL). W 2014 roku zgodnie z nowymi przepisami do szkół poszły dzieci urodzone w 2007 roku, czyli siedmiolatki i część rocznika sześciolatków - urodzonych od stycznia do czerwca 2008 roku (w sumie było to ok. 520 tys. dzieci w kraju).

Teraz obie te grupy – siedmio- i sześciolatki - kończą klasy ósme i lada dzień będą decydować, jakie wybrać szkoły średnie. A te opuści tylko niespełna 350 tys. absolwentów. To ostatnie osoby po gimnazjach. Druga część podwójnego rocznika, czyli uczniowie po ośmioklasowych podstawówkach według przepisów uczą się już w czteroletnich liceach i pięcioletnich technikach, czyli w szkole jeszcze zostają. W ten sposób na reformę dotyczącą sześciolatków nakłada się reforma minister Zalewskiej likwidująca gimnazja. W efekcie od września 2022 w liceach będzie 4,5 rocznika, w technikach - 5,5 rocznika – zamiast trzech i czterech, tak jak to było do niedawna.

Szkoły budynków w większości nie zmieniły. Jak więc pomieścić tylu uczniów? Sprawdziliśmy, jak to wygląda w poszczególnych samorządach.

Miejsca będą, ale czy w wymarzonym liceum?

W Katowicach zakładając, że wszyscy uczniowie ostatnich klas szkół ponadpodstawowych zdadzą, zwolni się 2243 miejsc dla ósmoklasistów. Tych jest ok. 2677. Już wiadomo, że w roku szkolnym 2022/2023 katowickie szkoły mogą utworzyć 148 klas pierwszych (65 w liceach, 64 w technikach, 19 w branżówkach). Jak podaje nam Dariusz Czapla z katowickiego urzędu miasta, teraz było 96 klas pierwszych (51 w liceach, 37 technikach i osiem w branżówkach). Widać więc, że wyraźnie zwiększono liczbę miejsc w technikach i dwukrotnie w szkołach branżowych. Miejsc więc starczy dla wszystkich, ale niekoniecznie będzie to wymarzona szkoła i klasa, bo najwięcej uczniów wciąż decyduje się jednak na licea.

W Lublinie szkoły średnie - szacunkowo - skończy w czerwcu 4188 nastolatków. Do liceów, techników, branżówek zgłosi się z kolei ok. 5990 kandydatów (teraz dla porównania pierwszaków jest 4622). Miasto już zaplanowało, że od września powstanie 196 klas pierwszych. - W tym 116 oddziałów w liceach, 62 w technikach i 18 oddziałów w szkołach branżowych I stopnia – precyzuje Izolda Boguta z UML. Teraz było 154 oddziałów dla pierwszaków (91 w LO, 51 w technikach, 12 w branżówkach). Miejsca zwiększono więc proporcjonalnie w poszczególnych typach szkół.

Np. w VI LO było pięć klas pierwszych, teraz będzie sześć. Tylko o jeden oddział więcej, ale dyrektorce bardzo zależy na jednozmianowości szkoły. - Kończenie lekcji o godz. 17,18, zwłaszcza zimą, nie jest fajne – mówi Kamińska. - Ale i tak nie wiem, czy się uda pracować na jedną zmianę. Przy tych podstawach programowych uczniowie mają nieraz po osiem godzin dziennie – dodaje od razu. Do tego, jak już opowiadała, dochodzą ograniczenia lokalowe.

Nie ma kto uczyć

We Wrocławiu za chwilę o miejsca w szkołach średnich będzie ubiegać się 7258 wrocławskich ósmoklasistów. Jak szacuje urząd miasta, trzeba przygotować jeszcze do tego kolejnych 30 proc. miejsc dla młodzieży spoza Wrocławia (czyli jakieś 2,1 tys. miejsc). Dla porównania we wrześniu 2021 szkoły średnie rozpoczęło 6,6 tys. nastolatków w 220 klasach, a ze szkół średnich odejdzie ok. 5 tys. uczniów.

Co prawda ostateczną ofertę ogólniaków i techników mamy poznać pod koniec lutego, ale na podstawie tych danych już widać, że szkoły będą musiały utworzyć ok. 310 klas, czyli o jakieś 90 więcej niż we wrześniu 2021 (licząc, że w klasie będzie 30 uczniów). - Zasoby infrastruktury umożliwiają utworzenie odpowiedniej liczby miejsc w roku szkolnym 2022/2023 – uspokaja Monika Dubec z biura prasowego urzędu miasta. Np. kilka budynków po zlikwidowanych gimnazjach przekazano szkołom ponadpodstawowym (IV LO, VII LO, VIII LO), poza tym po reformie edukacji od 1 września 2017 roku utworzono nowe szkoły - XVI LO, a od września 2019 r. Technikum nr 18 i 19.

- Istnieje też rezerwa miejsc w szkołach kształcących w zawodzie, które do tej pory udostępnione były innym podmiotom prowadzącym szkoły niepubliczne – wyjaśnia Dubec, choć zaznacza, że mimo to nie we wszystkich szkołach da się utworzyć więcej oddziałów i nie wszystkim kandydatom uda się dostać do wymarzonej szkoły. Powód? - Zatrudnienie kadry pedagogicznej – wyjaśnia krótko.

Podobny problem zgłaszają dyrektorzy szkół ponadpodstawowych w Łodzi. - Problemy kadrowe już w chwili obecnej bardzo utrudniają organizację pracy - mówi Monika Pawlak z UMŁ. Łódź szacuje, że o miejsca w szkołach średnich będzie ubiegało się ok. 7,5 tys. kandydatów. Miejsc dla nich zwolni się jedynie ok. 4986 – przynajmniej tyle uczniów jest w ostatnich klasach szkół średnich. Ile będzie więcej klas pierwszych? - Obecnie trwa weryfikacja możliwości w tym zakresie – wyjaśnia Pawlak.

Biorąc jednak pod uwagę liczbę kandydatów i to, że w klasie jest zazwyczaj 30 uczniów, trzeba będzie utworzyć ok. 250 klas pierwszych, czyli o 50 więcej niż teraz (w 199 klasach pierwszych i w trzech klasach wstępnych jest obecnie 5442 uczniów). A to z kolei oznacza konieczność zatrudnienia większej kadry. - Tylko skąd ją brać – już zastanawia się Henryka Michalska, dyrektorka technikum nr 9 w Łodzi. Bo przede wszystkim brakuje nauczycieli przedmiotów zawodowych. Michalska już wie, że nawet nie powiększając liczby klas, od maja będzie musiała szukać specjalisty od mechatroniki. Wcześniej szukała nauczycieli-elektryków, cudem udało jej się namówić absolwenta szkoły, doktoranta z Politechniki Łódzkiej, ale to wyjątek.

Na 23 zawodowców w "dziewiątce" osiem to emeryci, czyli jedna trzecia. Podobnie jest w większości techników i szkół branżowych. Młodych nie ma, bo po studiach technicznych wolą pójść do pracy w przemyśle, gdzie zarobią nieraz pięć razy więcej niż w szkole, a emeryci, na których opiera się szkolnictwo zawodowe, powoli też rezygnują. - Zwłaszcza, że stracili teraz po wejściu w życie Polskiego Ładu - mówi Michalska.

To nie koniec problemów, bo równie trudno jest o nauczycieli kształcenia ogólnego przede wszystkim przedmiotów ścisłych, jak fizyka, matematyka, informatyka, chemia. - W ostatnie wakacje szukałam polonisty, germanisty i właśnie matematyka. Trafiła mi się dziewczyna po urlopie macierzyńskim, ale to był traf - mówi Michalska. - Z fizyką jest tragedia, miałam taki rok, że fizyk miał prawie dwa etaty, bo nikogo nie mogłam znaleźć. Uratowało mnie to, że nauczycielka biologii zrobiła uprawnienia do nauki fizyki – dodaje dyrektorka technikum nr 9.

Mając takie doświadczenia i widząc, co się dzieje, Michalska planuje otworzyć – ewentualnie – tylko jeden dodatkowy oddział (do tej pory było pięć klas pierwszych w technikum, plus jedna branżowa). Będzie to nowy, nieprowadzony dotychczas w szkole zawód - technik realizacji nagrań. Dyrektorka czeka na razie na wszystkie zgody, jeśli się uda, przeliczyła, że przynajmniej przez pierwsze lata lekcje w tej klasie będzie prowadzić obecna kadra szkoły. I to jest największy plus. - Cały czas tylko patrzę, czy starczy mi nauczycieli, czy nikt nie odejdzie. Szykuje się kolejny rozchwiany rok – podsumowuje.

Sylwia Blomberg, dyrektorka XXI LO w Łodzi, jeszcze nie zdradza nowej oferty szkoły, ale plan ma podobny jak technikum nr 9. To znaczy bazować na tej kadrze, która jest. - Przyjąć sześciu, ośmiu nauczycieli od września? Nie piszę się na to – odpowiada. - Zwłaszcza, że ministerstwo mówi o zmianach pensum (liczba godzin przy tablicy nauczycieli – przyp. red.) – dodaje. Tym bardziej trudno coś zaplanować i myśleć o rozbudowie grona pedagogicznego. XXI LO dysponuje też małym budynkiem i tak już wykorzystanym maksymalnie po podwójnym roczniku. - We wrześniu utworzyliśmy pięć klas pierwszych, ale teraz odejdą nam tylko trzy klasy, ostatni absolwenci gimnazjum – przypomina Blomberg.

Informatyk, chemik, matematyk poszukiwany

W Warszawie kumulują się wszystkie problemy szkół z innych miast. To znaczy: trzeba będzie zwiększyć liczbę uczniów w klasach, wydłużyć czas pracy szkół, a co za tym idzie być może zrezygnować z jednozmianowości, a to z powodu problemów lokalowych. Obok są też gigantyczne problemy z brakiem kadry. - Szacujemy, że ok. 33 tys. kandydatów będzie ubiegało się w tegorocznej rekrutacji o miejsca w warszawskich szkołach ponadpodstawowych – podaje Marzena Wojewódzka ze stołecznego ratusza. A ile miejsc się zwolni? - Ok. 19 tysięcy uczniów ukończy szkoły średnie w roku szkolnym 2021/2022 – wylicza Wojewódzka.

Zaznacza, że prace nad planem naboru jeszcze trwają, więc nie wiadomo dokładnie, ile będzie ostatecznie klas pierwszych od września. Biorąc pod uwagę to, że rok temu było ok. 22 tys. uczniów w 715 klasach, to teraz trzeba by utworzyć o prawie 400 klas pierwszych więcej (w sumie ok. 1,1 tys. oddziałów).

Maciej Rusiecki, dyrektor V LO im. Józefa Poniatowskiego w Warszawie, telefonów od rodziców kandydatów z pytaniami o rekrutację spodziewa się co prawda od marca, ale już planuje, co zrobić, żeby pomieścić więcej uczniów. - Robimy ruchy wyprzedzające, żeby to nie było gaszenie pożaru, ale jesteśmy ograniczeni wieloma czynniki – mówi.

Szkoła zazwyczaj ma pięć klas pierwszych, teraz będzie sześć. - Jeden oddział więcej to niewiele, ale dla „Poniatówki” to bardzo dużo, bo mamy mały budynek – wyjaśnia od razu dyrektor i już zapowiada, że nie wie, czy uda się zachować jednozmianowość w szkole.

Trzy lata temu, po przyjściu podwójnego rocznika, pokój nauczycielski został zamieniony tu z większą biblioteką, bo w bibliotece prowadzone są lekcje. Teraz zostaje wyburzenie kilku ścianek działowych w innej sali tak, żeby zamiast grupy wchodziła tam cała klasa. Tylko nowe pomieszczenia trzeba jeszcze wyposażyć w ławki, krzesła, tablice. - A budżet mamy z góry określony i środki są mocno ograniczone – zaznacza dyrektor szkoły.

Kolejna trudność to ułożenie planu lekcji dla tak dużej grupy uczniów i nauczycieli, którzy zazwyczaj uczą w kilku placówkach. - Stworzenie pierwszej wersji planu zajmuje jakieś 40 godzin – wylicza Rusiecki. To jeszcze nic przy problemie braku nauczycieli. - Trzeba będzie zapewne kogoś zatrudnić, ale w Warszawie brakuje ponad 2 tys. pedagogów – przypomina dyrektor V LO.

Wakatów od września może być jeszcze więcej. Według ankiety, której wstępne wyniki w Sejmie przy okazji głosowania nad „lex Czarnek” przedstawiła Renata Kaznowska, wiceprezydentka Warszawy, 49 proc. stołecznych nauczycieli (przepytano ponad 800 pedagogów) na pytanie, czy myślisz o zmianie pracy, odpowiedziała: tak. Powody? Spadek rangi zawodu, brak szacunku społecznego, słabe zarobki.

- Od ręki zatrudniłbym informatyka, chemika. Tylko nikt nie przyjdzie uczyć do szkoły, jak może pracować w branży IT za pięć razy tyle. Doszliśmy do absurdu, że bardziej opłaca się pracować w dyskontach niż w szkole. Nie ma żadnego prestiżu bycia nauczycielem, a to ciężka praca. Każdy z nas był w szkole, ale nie każdy z nas wie, jak to wygląda od drugiej strony – mówi Rusiecki. Jego zdaniem nie każdy chce też uczyć w szkole z dużymi oczekiwaniami (a taką jest warszawska „Poniatówka”), dlatego m.in. stara się pracować ze sprawdzoną grupą nauczycieli. Tylko ci są mocno przeciążeni, większość ma ponad etat. - Nie dlatego, że chcą, tylko myślą o uczniach – wyjaśnia dyrektor.

Rekrutacja 2022/2023. Trudniej do klasy biologiczno-chemicznej

- Brak kadry powoduje konieczność zatrudniania specjalistów bez przygotowania pedagogicznego czy bez pełnych kwalifikacji, za zgodą kuratora oświaty, lub nauczycieli, którzy od lat przebywają na emeryturze – dodaje również Monika Dubec z wrocławskiego urzędu miasta. Na to też zwraca uwagę dyrektor warszawskiego liceum. Chociaż „Poniatówka” słynie z klas o profilu biologiczno-chemicznym, to półtora rocznika nie ma co liczyć na to, że powstanie dla nich więcej klas o takim profilu.

- Otrzymaliśmy nawet ostatnio list z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego z podziękowaniami za przygotowanie przyszłych studentów tej uczelni. Wiemy, że oczekiwania uczniów i rodziców są zwrócone w kierunku tych klas, ale nie jesteśmy w stanie zapewnić kadry, nie mamy nauczycieli – odpowiada Rusiecki.

Z podobnymi dylematami - czy otwierać klasy biologiczno-chemiczne cieszące się coraz większym zainteresowaniem, skoro brakuje kadry, czy przywrócić do łask klasy humanistyczne, do których o nauczycieli nieco łatwiej – mierzy się większość liceów. Niestety, dyrektorzy mając związane ręce, często decydują się na to drugie wyjście. A to oznacza, że rywalizacja do i tak już obleganych bio-chemów w tym roku może być jeszcze większa.

Jak to wygląda w innych miastach? W Gdańsku i w Poznaniu oferty szkół mamy poznać pod koniec lutego, ale już wiadomo że w tym pierwszym mieście w ostatnich - ósmych - klasach szkół podstawowych uczy się 5767 uczniów (teraz w klasach pierwszych jest 5710 uczniów w 225 klasach, więc porównywalnie). Do tego trzeba liczyć też chętnych z sąsiednich gmin. A szkoły średnie ukończy – tym samym zwolni miejsca dla ósmoklasistów - szacunkowo 5,3 tys. uczniów, więc również szykuje się niełatwa rekrutacja.

W Poznaniu 1 września 2021 r. naukę w szkołach ponadpodstawowych naukę rozpoczęło 7265 uczniów w 251 klasach. W czerwcu 2022 poznańskie licea, technika i branżówki skończy ok. 6,5 tys. młodzieży.
Z kolei w klasach ósmych jest 5288 uczniów. - Pamiętać należy jednak, że o przyjęcie w poznańskich szkołach mogą ubiegać się także uczniowie z powiatu oraz innych wielkopolskich miejscowości – przypomina Katarzyna Plucińska z Wydziału Oświaty UMP.

Wydaje się, ze spokojna może być jedynie krakowska młodzież. Tam ósmoklasistów, którzy zaraz będą szli do szkół średnich, jest 8230. Teraz pierwszaków jest więcej, bo 9830. Licea, technika, branżówki opuści ok, 8,7 tys. uczniów. - W postępowaniu rekrutacyjnym na rok szkolny 2021/2022 licea ogólnokształcące, technika i branżowe szkoły I stopnia prowadzone przez Gminę Miejską Kraków zaoferowały w klasach pierwszych i oddziałach wstępnych 9069 miejsc - podaje Kamil Popiela z krakowskiego urzędu miasta. Widać więc, że miejsce powinni znaleźć wszyscy.

Bez względu na to, Sylwia Blomberg, dyrektorka XXI LO w Łodzi, zwraca uwagę na jeszcze jedno wyzwanie szkół średnich, czyli samą procedurę rekrutacji. - Co roku, niestety, coraz dłuższą – mówi. Rzeczywiście od kilku lat terminy naboru do szkół średnich (ustalane przez kuratoria oświaty) są rozciągnięte na niemal całe wakacje. W tym roku będzie podobnie. - Tak naprawdę do końca lipca uczniowie nie będą wiedzieć, co z nimi, potem jeszcze podania, odwołania i już zastanie nas początek roku szkolnego – mówi dyrektorka XXI LO w Łodzi.

Kolejny - 2023/2024 – przynajmniej w szkołach średnich nie zapowiada się łatwiejszy. 1 września 2023 roku w liceach, technikach, branżówkach naukę znów rozpocznie 1,5 rocznika, czyli cały rocznik sześciolatków (urodzonych w 2009 roku) i pół rocznika siedmiolatków z 2008 roku.

RadioZET.pl

C