Robert Biedroń i jego matka zabierają głos. „Nigdy nie doszło do aktów przemocy”

Redakcja
18.04.2019 14:23
Robert Biedroń
fot. Piotr Molecki/East News

„Nigdy nie doszło do żadnych aktów przemocy między nami, a wszystkie przytaczane w mediach oskarżenia są nieprawdziwe. Jedynym sprawcą przemocy w naszym domu był nasz mąż i ojciec” – napisali w czwartek w przekazanym PAP wspólnym oświadczeniu lider Wiosny Robert Biedroń i jego matka Helena.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Helena i Robert Biedroniowie poinformowali również, że zdecydowali o wejściu na drogę prawną przeciwko wydawcy „Warszawskiej Gazety” – jednego z tytułów, które zamieściły doniesienia o rzekomych aktach fizycznej przemocy, jakich miał dopuścić się przed laty wobec swojej matki Robert Biedroń.

Robert Biedroń pobił matkę? 

W czwartek o sprawie napisał „Super Express”. Według gazety 19 lat temu Helena Biedroń oskarżyła swojego syna o to, że znęcał się nad nią i swoim młodszym o 6 lat bratem Krzysztofem, w związku z czym spotkali się w sądzie. Z ustaleń „SE” wynika, że „blisko 20 lat temu na wokandę sądu rejonowego w Krośnie trafił akt oskarżenia przeciwko synowi Heleny Biedroń”.

Według dziennika „prokuratura postawiła mu zarzuty z art. 157 i art. 207 kodeksu karnego dotyczące spowodowania uszczerbku na zdrowiu i znęcania się nad matką oraz bratem”, za co groziło nawet pięć lat więzienia. „W trakcie doszło jednak do porozumienia. Helena Biedroń oświadczyła, że wybacza swojemu dziecku, nie ma do niego żalu i nie chce wyciągania prawnych konsekwencji” – poinformował „SE”. O tym, że Biedroń „pobił swoją matkę”, napisała także „Warszawska Gazeta”.

Zobacz także

W wydanym w czwartek oświadczeniu Helena i Robert Biedroniowie zapewniają, że nigdy nie doszło do żadnych aktów przemocy między nimi, a „wszystkie przytaczane oskarżenia są nieprawdziwe”. „Jedynym sprawcą przemocy w naszym domu był nasz mąż i ojciec” – podkreślili. Lider Wiosny i jego matka zwrócili jednocześnie uwagę, że doniesienia medialne sugerują, że „cała historia jest inspirowana politycznie”.

Akta w tej sprawie jakiś czas temu zginęły z sądu w niewyjaśnionych okolicznościach, a cała historia wychodzi na światło dzienne na chwilę przed wyborami.

Helena i Robert Biedroniowie

W ocenie Biedroniów zaistniała sytuacja wykorzystywana jest przez niektórych, by formułować „bardzo dotkliwe” dla nich „oskarżenia i wnioski bez żadnych podstaw”. „Szczególnie było to widoczne w publikacji »Warszawskiej Gazety«. W związku z tym zdecydowaliśmy się wejść na drogę prawną i złożyć pozew w sprawie naruszenia naszych dóbr osobistych przez wydawcę »Warszawskiej Gazety«” – oświadczyli.

Autorzy oświadczenia zaznaczyli, że jest im przykro, że muszą zabierać głos w tej sprawie. „Przeszłość naszego domu rodzinnego była dla nas koszmarem. Te okropne doświadczenia i wspomnienia, które kosztowały nas i całą naszą rodzinę lata cierpień, chcielibyśmy zostawić za sobą. [...] To był dla nas dramatyczny czas, nasz dom często przypominał piekło, z powodu przemocowego ojca, który nadużywał alkoholu i regularnie znęcał się nad nami psychicznie i fizycznie” – czytamy.

Jak tłumaczą Helena i Robert Biedroniowie, w okresie tym cała ich rodzina wielokrotnie zmuszana była do ukrywania zachowań ojca dzisiejszego lidera Wiosny przed innymi ludźmi, a „w skrajnych przypadkach także przed organami ścigania”. „Robiliśmy to ze strachu. Tak było i w przypadku, o którym mowa, kiedy zostaliśmy przez niego zmuszeni do złożenia nieprawdziwych zeznań. Mogą to zrozumieć pewnie tylko osoby, które doświadczyły przemocy w rodzinie” – stwierdzili w oświadczeniu.

„Jesteśmy jedną z wielu rodzin w Polsce, która doświadczyła, czym jest przemoc domowa. Podobnie jak miliony ludzi w Polsce, przez lata robiliśmy wiele, by o tych doświadczeniach zapomnieć. To bardzo trudne i być może nigdy nam się w pełni nie uda. Dlatego apelujemy do Państwa – dziennikarzy, polityków i innych osób o uszanowanie naszej prywatności” – dodali Biedroniowie.

RadioZET.pl/PAP