Będzie pozew przeciw „GW” ws. reportażu o ks. Jankowskim? „Ohydne”, „taniec nad trumną prałata”

Redakcja
10.12.2018 20:09
Jankowski
fot. Krzysztof Tadej/Fotonova/East News

Szykuje się pozew ws. reportażu o ks. Henryku Jankowskim w „Dużym Formacie”. Jak informuje przyjaciel rodziny Grzegorz Pellowski, siostry prałata chcą podjąć kroki prawne przeciw „Gazecie Wyborczej” za publikację artykułu, w którym ich bratu zarzucono wieloletnią przemoc seksualną wobec nieletnich. 

Pellowski to znany w Gdańsku piekarz i cukiernik, a także wieloletni przyjaciel rodziny Jankowskich. To on w rozmowie z Wirtualną Polską potwierdził, że siostry prałata przygotowują kroki prawne przeciwko „Gazecie Wyborczej”. To właśnie „GW” w swoim reporterskim magazynie „Duży Format” opublikowała reportaż Bożeny Aksamit o wieloletnich praktykach pedofilskich, jakich miał dopuszczać się słynny kapelan „Solidarności” z Kościoła św. Brygidy w Gdańsku. 

Przyjaciel rodziny zapowiada, że pomoże w przygotowaniu pozwu

– Jestem w stałym kontakcie z rodziną. Sprawa została już zlecona kancelarii prawnej. Chodzi o trzy siostry Henryka Jankowskiego. Panie są oburzone tekstem, bo to rzutuje na całą rodzinę. To będzie proces o naruszenie dóbr osobistych – mówi Pellowski, zapewniając, że zrobi, co tylko może, aby pomóc kobietom i ochronić dobre imię duchowego. 

Zobacz także

– Ja im pomogę. Jak będą zeznania, to będę składał. Z księdzem prałatem byliśmy bardzo blisko. Ja pedofilii nie widziałem. Znałem księdza z dobrej strony. On był w latach 80. bohaterem. To prałat dawał wsparcie „Solidarności”. On chodził na msze do stoczni, co przecież groziło nawet śmiercią. Takie to były czasy. Spisywał testament przed wyjściem – dodaje.

„Taniec na trumnie księdza prałata”

Zdaniem Pellowskiego cała afera to „taniec na trumnie księdza prałata” i została ona rozdmuchana, bo „są pewne kręgi, które chcą niszczyć wartości chrześcijańskie”. Sugeruje także, iż jeśli pojawiały się jakiekolwiek sygnały dotyczące zachowań Jankowskiego, należało to zgłosić wtedy, a nie teraz.

– Ta pani [Barbara Borowiecka, rozmówczyni Bożeny Aksamit – red.] mogła ujawnić wtedy, że ma coś do powiedzenia. A nie teraz, jak on zmarł i nie może się bronić. To jest ohydne! [...] O zmarłych się źle nie mówi. Teraz jest jej słowo przeciwko czemu, jak nie ma drugiej strony? – pyta retorycznie w rozmowie z dziennikarzami Wirtualnej Polski. 

Zobacz także

– To się wpisuje w scenariusz filmu „Kler”. To są działania przeciwko Kościołowi, przeciw wierze. Tak mi się to układa. Spodziewam się, że tego będzie teraz więcej. Ktoś to nakręca i ktoś to finansuje. Spod pomnika ks. prałata znikają teraz świeże kwiaty. Sam wczoraj położyłem wiązankę i dziś rano już tego nie ma. Niektórym środowiskom zależy na prowokacjach – podsumowuje.

Reporterka „DF” komentuje

WP skontaktowała się także z autorką rzeczonego artykułu w „DF” Bożeną Aksamit. Reporterka zapewnia, że nie boi się pozwu i że cała historia jest dobrze udokumentowana.

– Zeznania świadków są wiarygodne. Tekst jest udokumentowany aktami prokuratury, historie o molestowanych chłopcach są cytowane prosto z dokumentów sądowych. Opisywałam Jankowskiego także na podstawie biografii i na podstawie rozmów m.in. z abp Leszkiem Głódziem i Danutą Wałęsową. Jeśli chodzi o zeznania księży, obowiązuje mnie tajemnica dziennikarska – powiedziała, dodając, iż kolejni świadkowie i pokrzywdzeni cały czas się do niej zgłaszają. 

Artykuł w „Dużym Formacie” i protesty

Przed tygodniem w „Dużym Formacie”, magazynie „Gazety Wyborczej”, opublikowano reportaż „Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?”, w którym kapelanowi Solidarności, wieloletniemu proboszczowi parafii św. Brygidy w Gdańsku Henrykowi Jankowskiemu zarzucono seksualną przemoc wobec nieletnich.

Zobacz także

W piątek wieczorem pod gdańskim pomnikiem przedstawiającym postać zmarłego w 2010 r. kapelana Solidarności odbył się protest przeciwko honorowaniu duchownego. Figurę przedstawiającą księdza opasano w czasie manifestacji łańcuchem, do którego przymocowano deskę z napisem „Pomnik hańby Kościoła katolickiego” oraz maskotki i dziecięce buciki mające symbolizować ofiary księdza.

W proteście wzięło udział około stu osób. Wiele z nich przyniosło kartonowe transparenty, z których część ustawiono pod pomnikiem. Na transparentach znalazły się m.in. takie napisy: „Piekło istnieje na ziemi”, „Na to nie ma przedawnienia”, „Utrzymujesz księdza pedofila – dajesz mu na tacy”, „Co się u was dzieje, kuria twoja mać” czy „Pomniki dla ofiar, nie dla kotów”.

RadioZET.pl/wp.pl/PAP/MP