Zamknij

Rok szkolny w pełni, a uczniowie nie mają części lekcji. Powód? Brak nauczycieli

10.11.2021 08:44
Uczniowie w klasie bez nauczyciela
fot. Piotr Hukalo/East News

Chociaż od początku roku szkolnego 2021/2022 minęły dwa miesiące, to szkoły wciąż nie mają skompletowanej kadry. Od 1 września wystawiły prawie 3,4 tys. ofert pracy dla nauczycieli, chętnych w większości brak. Uczniowie mają więc lekcje ze studentami, lądują na zastępstwach albo w ogóle nie uczą się danego przedmiotu.

W Zespole Państwowych Szkół Muzycznych nr 4 w Warszawie już w zeszłym roku był kłopot ze znalezieniem fizyka. Ostatecznie lekcje prowadził zdalnie nauczyciel z innego miasta. - Teraz ta opcja odpadła, bo nie ma lekcji online - tłumaczy Hanna Sawicka, dyrektorka szkoły. We wrześniu co prawda wróciła poprzednia nauczycielka, ale w październiku, po miesiącu roku szkolnego, odeszła na emeryturę. Innych fizyków w szkole nie ma. - I nie ma ani jednego kandydata. Wystawiamy oferty na własnych facebookach, pytamy znajomych, szukamy wszędzie, gdzie się da. Chyba na murach i przystankach zaraz będziemy wypisywać ogłoszenia, już nie wiemy, co robić - przyznaje dyrektorka szkoły.

Posłuchaj podcastu

Fizycy piszą do MEiN

W podobnej sytuacji jest wiele szkół w całej Polsce. Niektóre długo po rozpoczęciu roku szkolnego wciąż nie miały skompletowanej kadry. Największy problem jest właśnie z fizykami. - Siódma klasa, egzamin ósmoklasisty bliżej niż dalej, a moje dziecko 4 października miało pierwszą fizykę, bo nie można było znaleźć nauczyciela - wspomina Joanna, której syn chodzi do jednej z łódzkich podstawówek. Nawet jeśli komuś udało się zebrać całą radę pedagogiczną we wrześniu, to np. po miesiącu nauczyciele z uprawnieniami emerytalnymi, którzy deklarowali, że zostaną, jednak nie dawali rady i odchodzili. Młodsi zobaczyli, że jednak szkoła nie jest dla nich albo dostawali inną ofertę, często w odmiennej branży.

Podobnie było w jednej z warszawskich podstawówek. Fizyka nie było tu od 1 września. Dyrekcja wywiesiła ogłoszenia nawet na drzwiach szkoły z ofertą pracy. W końcu udało się zatrudnić chętnego, ale współpraca się nie układała i nauczyciel odszedł. Teraz szkoła mailowo poprosiła rodziców o pomoc w szukaniu kadry. Bo oprócz fizyka, potrzeba jeszcze pięciu pedagogów m.in. z edukacji wczesnoszkolnej i na świetlicę. „Rodzice starszych dzieci piszą, że siódmym i ósmym klasom tak zmienili plany lekcji, że w tej chwili nie ma w nich fizyki. Tak po prostu. Może kiedyś będą” - pisze na Twitterze jeden z rodziców uczniów z tej podstawówki.

- Rodzice mają żal, ale co mamy zrobić? Jestem totalnie bezradna, gdybym mogła, to sama uczyłabym fizyki - przyznaje Sawicka. U niej w szkole organizowane są doraźne zastępstwa. Czasem uda się, żeby inny nauczyciel, który ma uprawnienia do uczenia fizyki, zrobił z klasą materiał z tego przedmiotu, a czasem nie. Większe szczęście miała SP nr 113 we Wrocławiu. Dyrektorka nie mogąc znaleźć wykwalifikowanego nauczyciela, uprosiła dwóch studentów, żeby przyszli do pracy. Tylko dzięki temu w szkole są lekcje z tego przedmiotu.

Ale już w Zespole Szkół Rzemiosła w Łodzi w tym roku fizyki w ogóle nie było i nie będzie, przynajmniej w części klas. - Zmieniliśmy ramowe plany nauczania. Ministerstwo daje taką możliwość – wyjaśnia Marcin Józefaciuk, dyrektor szkoły. Uczniowie w ciągu pięciu lat nauki muszą mieć np. cztery fizyki, ale dyrektor może ustalić, czy i ile godzin będzie w którym roku. Dlatego na razie fizyki nie będzie, a przez najbliższy rok dyrektor będzie namawiał matematyków, by robili uprawnienia do innych przedmiotów. Tylko i te możliwości się kończą. - Mamy np. matematyko-fizyczko-optyczkę, w dodatku emerytkę, więcej przedmiotów już nie może uczyć – mówi Józefaciuk.

Kiepską sytuacją związaną z nauczaniem fizyki zainteresowało się nawet Polskie Towarzystwo Fizyczne, które pod koniec października napisało w tej sprawie do Ministerstwa Edukacji i Nauki. „W niektórych placówkach sytuacja jest tak dramatyczna, że zajęcia z fizyki się nie odbywają. W innych dyrektorzy szkół, próbując rozwiązać ten problem, zatrudniają osoby bez odpowiedniego przygotowania merytorycznego czy psychologiczno-pedagogicznego. Kryzys pogłębiły jeszcze pandemia COVID-19 i nauczanie zdalne. Kumulacja tych okoliczności sprawia, że fizyka coraz bardziej jest postrzegana jako przedmiot niezrozumiały i nieatrakcyjny, co przekłada się na zmniejszenie zainteresowania studiami ścisłymi i technicznymi. Społeczeństwo źle kształcone w dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych wykazuje często nastawienie antynaukowe i łatwo ulega manipulacji polegającej na przykład na tym, że poglądy mylone są z dowodami, a pseudonaukowe hipotezy tłumaczone przy niewłaściwym wykorzystaniu terminów naukowych" – czytamy w liście skierowanym do MEiN. PTF rozwiązanie tej sytuacji widzi m.in. w finansowaniu wysokiej jakości studiów podyplomowych dla nauczycieli przedmiotów pokrewnych, wdrożeniu studiów zamawianych ze stypendiami, czy w zajęciach dla studentów, które zachęcałyby do pracy w edukacji.

Brak wychowawców przedszkolnych i pedagogów specjalnych

Drugą największą bolączką szkół jest znalezienie nauczycieli wspomagających, tzn. jeśli dziecko ma np. orzeczenie o autyzmie, to musi mieć przypisanego do siebie opiekuna, bo w dużej grupie nie jest w stanie pracować bez wsparcia. - W wakacje jest jeszcze szansa, żeby kogoś znaleźć, ale gdy w trakcie roku szkolnego skierujemy dziecko do poradni i ta stwierdzi, że dziecko potrzebuje pedagoga specjalnego, to już wszyscy są zajęci – opowiada Jolanta Paftel, dyrektorka przedszkola nr 169 w Warszawie, która poszukuje teraz takiego specjalisty. W biurku schowane ma jedno CV kandydatki, która co prawda nie ma jeszcze uprawnień, ale kończy studia w grudniu. - Mogę na razie zatrudnić pomoc nauczyciela, na to stanowisko może przyjść osoba nawet z podstawowym wykształceniem. Tylko rodzice często wolą doraźne zastępstwa z pedagogami specjalnymi niż pomoc – opowiada.

Zespół Szkół Muzycznych również szukał nauczyciela wspomagającego, również bezskutecznie. Na razie radzi sobie „własnymi siłami”, to znaczy stała kadra szkoły dostała nadgodziny. - Jakby przyszło nawet dwóch pedagogów specjalnych, to też się znajdzie dla nich praca - zapowiada Sawicka. W tym roku potrzeby w tym względzie są szczególnie duże. - Rodzice są bardziej świadomi. Jeśli dziecko ma jakieś problemy, to nie tłumaczy to tym, że dziecko jest niegrzeczne, tylko zapisuje je na badania do poradni - wyjaśnia dyrektorka warszawskiego przedszkola.

A jeśli mowa o przedszkolach to te również borykają się z brakiem kadry w trakcie roku szkolnego. - Albo któraś z nauczycielek odchodzi na emeryturę albo na urlop macierzyński – stwierdza dyrektorka jednego z wrocławskich przedszkoli, która właśnie wstawiła ofertę pracy. Nieraz też nauczyciele przechodzą z przedszkoli do szkół, gdzie jest niższe pensum (18 godzin zajęć przy tablicy, a w przedszkolu min. 22 godziny), w dodatku przedszkola to placówki nieferyjne, tzn. że pracują w ferie zimowe, czy w wakacje. Skąd braki w szkołach? Obawiając się powrotu nauki zdalnej, starsi nauczyciele, którzy dostali uprawnienia emerytalne, odeszli. Z tego samego powodu - kilkunastu godzin dziennie spędzanych przed laptopem - sporo osób zdecydowało się na urlopy dla poratowania zdrowia. Część szkolnej kadry nie ukrywa, że zostawiło edukację, bo obawia się zmian, jakie chce wprowadzić minister edukacji Przemysław Czarnek, np. tych dających większe uprawnienia kuratorom albo podwyższenia pensum.

Ponad trzy tysiące ofert pracy dla nauczycieli

Wszystko jednak sprowadza się do zarobków. W przemyśle, w prywatnych firmach można zarobić dwa, trzy razy tyle co w szkole, stąd właśnie największe braki nauczycieli fizyki, matematyki, informatyki, nie mówiąc już o przedmiotach zawodowych. Nie bez powodu najwięcej aktualnych ofert pracy jest na Mazowszu, bo aż 963 (dane z banku pracy prowadzonego na stronie kuratorium oświaty). Tu o zatrudnienie w innej branży łatwiej, poza tym podstawowe zarobki nauczycieli są jednakowe dla całej Polski, a w dużych miastach, np. w Warszawie za taką pensję trudno wyżyć.

Na Śląsku od 1 września szkoły wystawiły 416 ogłoszeń dla nauczycieli z propozycjami etatów, w Małopolsce 377, a na Dolnym Śląsku 351. Kadry brakuje też w Wielkopolsce (277 ofert pracy) i na Pomorzu (205). W województwie zachodniopomorskim podstawówki, licea, branżówki od początku roku szkolnego poszukują 129 nauczycieli, w woj. łódzkim 120, a w lubuskim - 95. Nieco lepsza sytuacja jest w woj. warmińsko-mazurskim (80 ofert pracy), podlaskim (71) i lubelskim oraz opolskim (po 69). Najmniej wakatów jest w regionach: kujawsko-pomorskim (67), podkarpackim (58) i świętokrzyskim (44). W sumie od 1 września szkoły wystawiły prawie 3,4 tys. ofert pracy dla nauczycieli w całej Polsce.

RadioZET.pl