Zamknij

Uczniowie wrócili do szkół tydzień temu i wciąż nie mają wszystkich lekcji. Powód? Brak nauczycieli

08.09.2021 09:11
Szkoła
fot. TADEUSZ KONIARZ/REPORTER

Zajęcia bez podziału na grupy, zastępstwa, lekcje z emerytami albo zamiast fizyki - matematyka. Do tego informatyka z muzykiem, a trening z piłki nożnej z trenerem siatkówki. Tak w niektórych podstawówkach, liceach i technikach wyglądają pierwsze dni roku szkolnego 2021/2022. Wszystko przez brak nauczycieli. Według szacunków ZNP szkoły wciąż mają ok. 10 tys. wakatów.

Przed wakacjami Zespół Szkół nr 8 we Wrocławiu potrzebował informatyka, anglisty, germanisty i fizyka. Z tego zestawu wciąż poszukiwany jest informatyk. Nie ma więc podziału na grupy, klasy są łączone, albo uczniowie mają zastępstwa i inne przedmioty na godzinie, na której powinna wypadać informatyka. Do kiedy to potrwa?

- Nie mam pojęcia – przyznaje wicedyrektor ZS nr 8 we Wrocławiu. Wybierać nie ma z czego, bo CV od informatyków brak.

Dyrektorka Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 5 w Łodzi chcąc zyskać na czasie, wysłała na razie uczniów na praktyki, które i tak muszą odbywać w trakcie roku. Liczy, że w tym czasie znajdzie nauczyciela, który mógłby prowadzić przygotowanie do licencji maszynisty. Szuka go już od kilku miesięcy, więc skończy się pewnie na tym, że w tym roku tego przedmiotu po prostu nie będzie.

W SP nr 5 w Krakowie 1 września umowę podpisywała jeszcze biolożka, więc uczniowie idą zgodnie z planem przynajmniej z tego przedmiotu. Z zajęciami z piłki nożnej tak gładko nie poszło. Pierwsze lekcje młodzież miała najpierw z trenerem pływania, a kolejne godziny - z trenerem siatkówki.

- Lepiej tak niż zastępstwa z nauczycielami przedmiotowymi, jak matematyka czy historia - mówi Paweł Maślej, dyrektor SP nr 5 w Krakowie. Sytuacja ma unormować się w czwartek. Rano cudem znaleziony nauczyciel wychowania fizycznego z uprawnieniami trenerskimi w piłce nożnej ma donieść wszystkie dokumenty, potem krótkie szkolenie i o godz. 13 ma już wchodzić na halę tak, by uczniowie stracili jak najmniej lekcji.

- Patrząc na to, co dzieje się w szkołach w całej Polsce, to i tak spadliśmy na cztery łapy – stwierdza dyrektor krakowskiej podstawówki.

Rok szkolny 2021/2022 i 10 tys. wakatów

W wielu szkołach, chociaż od powrotu uczniów po wakacjach minął już tydzień, wciąż nie ma skompletowanej kadry. Według kuratoryjnych stron, które zbierają oferty pracy dla nauczycieli, brakuje ok. 5 tys. osób. Związek Nauczycielstwa Polskiego na podstawie rozmów z dyrektorami podstawówek, liceów czy techników szacuje, że potrzeby są nawet dwa razy większe i szkoły poszukują 10 tys. pracowników.

Brakuje niemal wszystkich od wychowawców na świetlicy, przez anglistów, aż do nauczycieli przedmiotów ścisłych, czyli matematyki, fizyki czy informatyki. O tą ostatnią grupę najtrudniej. Jeśli nawet ktoś się znajdzie to rzadko jest to osoba np. w wypadku informatyki po pełnych studiach informatycznych. Wicedyrektor ZS nr 8 we Wrocławiu słyszał o takich opcjach: nauczyciel techniki uczy informatyki, albo co bardziej nietypowe - muzyk dorabia jako informatyk.

- Uprawnienia do uczenia tego przedmiotu nabyli zapewne na studiach podyplomowych - stwierdza wicedyrektor. - Jeśli uda się znaleźć takich po pełnych pięcioletnich studiach, to nie są młodzi nauczyciele. Raczej przechodzą od szkoły do szkoły. Średnia wieku to 40 plus - dodaje.

Najwięcej wakatów jest w Wielkopolsce (330), na Śląsku (480), Dolnym Śląsku (550), w Małopolsce (600) i na Mazowszu. Tu według banku pracy kuratorium wciąż jest praca dla 1240 nauczycieli. Potwierdza to Małgorzata Piątkowska, dyrektorka ZSP nr 5 w Łodzi.

- Moja matematyczka dostała propozycję pracy z warszawskiego liceum. Zaproponowali jej nawet, żeby dalej pracowała w Łodzi, a w liceum w stolicy uczyła zdalnie, byle tylko wzięła godziny – mówi Piątkowska.

Ostatecznie matematyczka nie zgodziła się, ale razem z dyrektorką ZSP nr 5 w Łodzi obiecały pomóc i szukają nauczyciela dla warszawskiego liceum. Wśród znajomych emerytów, bo o innych nie ma co nawet marzyć.

Ogromne braki są też w przedszkolach, a zainteresowanie pracą?

- Mizerne – odpowiada Małgorzata Sowula, dyrektorka przedszkola nr 80 we Wrocławiu.

Nauczyciela poszukuje od czerwca. Póki nie znajdzie, innym przydzieliła nadgodziny i zastępstwa. Tak jest w większości przedszkoli, które zmagają się z brakiem kadry.

- Pytałam wśród praktykantek, znajomych nauczycieli, absolwentek pedagogiki - wylicza Sowula.

Większość, jeśli w ogóle decyduje się na zatrudnienie w edukacji, woli pracę w szkole. Wymagane wykształcenie jest takie samo, a przywilejów trochę więcej. Szkoły nie pracują w ferie i wakacje i pensum jest tu niższe (w przedszkolu 22 godziny, w szkole 18 godzin zajęć przy tablicy tygodniowo).

Sowula przyznaje, że i tak nie jest w złej sytuacji.

- Znam placówki, w których brakuje dwóch, trzech nauczycieli. Rozłożenie takiej liczby godzin w ramach zastępstw graniczy z cudem, bo kadra pracowałaby ponad wysiłek – mówi Sowula

Raport NIK: szkoły z nadgodzinami i emerytami

Wszystkie te doświadczenia i opowieści dyrektorów potwierdza opublikowany na początku września raport Najwyższej Izby Kontroli o organizacji pracy nauczycieli w szkołach. Na kwestionariusze NIK odpowiedziało ponad 5 tys. dyrektorów, z czego niemal połowa miała problemy z zatrudnieniem wykwalifikowanych pracowników w roku szkolnym 2018/2019 i przed tegorocznym wrześniem. Najtrudniej według raportu NIK było pozyskać nauczycieli: fizyki (33 proc.), matematyki (32 proc.), chemii (24 proc.), języka angielskiego (20 proc.) i informatyki (18 proc.).

Dyrektorzy najczęściej więc przydzielali nadgodziny (52 proc.), zatrudniali emerytów (38 proc.), albo decydowali się zajęcia przydzielić innemu nauczycielowi bez odpowiednich kwalifikacji do uczenia danego przedmiotu (35 proc.). 12 proc. przepytanych dyrektorów zostało z wakatami i nie zatrudniło nikogo.

NIK ankiety wysłał również ponad 25 tys. nauczycieli. Zaledwie 10 proc. zadeklarowało pracę w wymiarze 18 godzin tygodniowo, czyli tyle ile zakłada nauczycielskie pensum. Nadgodziny przydzielono ponad 73 proc. nauczycieli, a w czterech szkołach spośród 20 skontrolowanych przez NIK przekroczono dopuszczalny limit nadgodzin. Zgodnie z Kartą Nauczyciela nie może być więcej niż dziewięć godzin dodatkowych tygodniowo.

Dyrektorzy kompletują kadrę od końca ubiegłego roku szkolnego, ale przez wakacje są największe roszady. Np. ZS nr 8 we Wrocławiu miał już umówionego nauczyciela informatyki, ale ten tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego wycofał się. Nauczyciele mogąc przebierać w ofertach, decydują się np. na pracę bliżej domu, stąd wciąż nieskompletowane kadry po 1 września.

Wiele szkół poszukuje też pilnie nauczycieli wspomagających - jeśli dziecko ma np. orzeczenie o autyzmie, to musi mieć przypisanego do siebie nauczyciela, bo w dużej grupie nie jest w stanie pracować bez wsparcia. Orzeczenia spływają jeszcze po 1 września, nie da się więc wcześniej takiego nauczyciela zorganizować. A w tym roku potrzeby w tym względzie są szczególnie duże, bo liczba takich orzeczeń zwiększyła się.

- Rodzice są bardziej świadomi. Jeśli dziecko ma jakieś problemy, to od razu zapisują je na badania - wyjaśnia Natalia Pacocha, dyrektorka przedszkola nr 98 w Łodzi.

Tu również na początku roku szkolnego okazało się, że potrzeba nauczyciela wspomagającego. Dyrektorka zaproponowała więc nauczycielce ze świetlicy z sąsiedniej podstawówki (przedszkole i podstawówka tworzą zespół szkolno-przedszkolny) nową posadę. Ta zgodziła się, więc teraz trzeba szukać nauczyciela do świetlicy.

- Na świetlicy może być każdy nauczyciel, o nauczyciela mającego uprawnienia do zajęć wspomagających trudniej – wyjaśnia Pacocha i wspomina, jak sama szukała pracy 12 lat temu. - Dobrze było, żeby ktoś cię polecił, bez tego było trudno. Teraz sami dzwonimy i prosimy, czy ktoś nie przyszedłby na parę godzin. Właśnie dyrektorka innego przedszkola pytała mnie, czy nie mam anglisty chociaż na cztery godziny, bo u niej nie ma.

Główny powód? Pensje nauczycieli

Skąd takie braki? Problem spiętrzył się po reformie edukacji i zamknięciu gimnazjów, a przede wszystkim po największym od lat strajku w oświacie, który nie przyniósł oczekiwanych podwyżek. Kto mógł odchodził wtedy na emeryturę, świadczenia kompensacyjne, albo zmieniał branżę.

W tym roku ze szkół odeszli kolejni starsi nauczyciele, którzy dostali uprawnienia emerytalne. Obawiali się, że wróci nauka zdalna, a takiej pracy nie chcieli. Z tego samego powodu – kilkunastu godzin dziennie spędzanych przed laptopem - sporo osób zdecydowało się na urlopy dla poratowania zdrowia. Część szkolnej kadry nie ukrywa, że zostawiło edukację, bo obawia się zmian, jakie chce wprowadzić minister Przemysław Czarnek, np. tych dającym większe uprawnienia kuratorom.

Główny powód to jednak zarobki. W przemyśle, w prywatnych firmach można zarobić dwa, trzy razy tyle co w szkole, stąd największe braki, i to już od lat, wśród nauczycieli przedmiotów zawodowych.

Dlatego np. uczniowie w ZSP nr 5 w Łodzi nie mają podziału na grupy na przedmiotach ze sterowania ruchem w klasie technik transportu. Zamiast w 15 osób, uczą się w 30.

- Ale tak się nie da - mówi Piątkowska. Teraz już jest spokojniejsza, bo po rozpoczęciu roku szkolnego znalazł się drugi specjalista i od poniedziałku zacznie lekcje z pierwszoklasistami.

Z nauczycielem przygotowującym do licencji maszynisty już się nie udało, stąd dyrektorka korzysta z możliwości, jakie daje Ministerstwo Edukacji i Nauki i zmienia siatkę godzin, przesuwając zajęcia na przyszły rok (uczniowie muszą mieć dany przedmiot w szkole, ale w którym roku on będzie, decyduje dyrekcja).

Według banków pracy kuratoriów nauczycieli potrzeba jeszcze w woj. pomorskim (ponad 300 ofert pracy), łódzkim (240) i świętokrzyskim (niecałe 200 ofert). W regionie zachodniopomorskim i podlaskim szkoły poszukują ok. 140 pracowników, a w kujawsko-pomorskim ok. 100. Nieco mniej wakatów jest na Lubelszczyźnie i woj. lubuskim (niecałe 100), a także w opolskim (90), podkarpackim i warmińsko-mazurskim (po 80).

RadioZET.pl