Zamknij

Polański w "Wyborczej" o zarzutach gwałtów: Niekiedy sam musiałem się bronić

21.12.2019 15:55
Roman Polański
fot. LUKASZ SZELAG/REPORTER

O odpokutowaniu win, niekończącej się nagonce – zwłaszcza mediów – i konieczności obrony przed kobietami. W szczerej rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Roman Polański wraca do tematów, które prześladują go od dziesięcioleci. Zapewnił, że nie napadał na kobiety. Nie stronił od usprawiedliwień, a nawet stawiania się w roli ofiary.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Roman Polański od lat mierzy się z kolejnymi oskarżeniami o gwałty w przeszłości. Molestowanie, gwałty, a nawet napaść zarzuciło słynnemu reżyserowi łącznie kilka kobiet.

W rozmowie z „Wyborczą” Polański odniósł się do apeli kobiet, które sądzą go o gwałt. W ciągu ostatniej dekady o stare winach reżysera mówiło głośno sześć kobiet. Zaczął od sprawy Samanthy Geimer. Jak stwierdził „odpokutowaliśmy tę sprawę. Ja, ona i jej matka”. W tej sprawie był więziony, wyrażał skruchę. Do dziś mierzy się jednak z łatką gwałciciela, która "nie ma przedawnienia".

Zobacz także

Zaznaczył, że każda z kobiet, która później zarzucała mu molestowanie, to zaczyn pierwszej z takich sytuacji, z 1977 roku.

Dziwne, że pan [redaktor] tego ze sobą nie łączy. Wszystkie kolejne fantastyczne oskarżenia są następstwem tego, co zdarzyło się z Samanthą Geimer w Los Angeles. Od tego czasu stałem się… po angielsku nazywa się to „fair game” (tzn. łatwym łupem, przyp.). Polują na mnie od 43 lat

Roman Polański, dla „Gazety Wyborczej”

Polańskiemu przypomniano historię Marianne Barnard, czy Charlotte Lewis. Ws. zarzutów artykułowanych przez tą ostatnią, przypomniał jej dawny wywiad.

Pożądałam go prawdopodobnie bardziej niż on mnie” albo „byłam nim zafascynowana i chciałam być jego kochanką”. W tym samym wywiadzie opowiada, że „nie wie już, z iloma mężczyznami spała w wieku 14 lat, i że robiła to dla pieniędzy

Polański o wywiadzie Lewis z 1999 roku

Falę oskarżeń o gwałty z przeszłości reżyser odbiera jako niekończący się wyrok.

Zobacz także

- Wydali na mnie wyrok. Fakty się już nie liczą, wierzą, że mają rację. A wiara nie poddaje się argumentom. Bronią praw człowieka, ale mnie ich odmawiają. Moje dzieci i żona są ofiarami bezustannej presji i ataku mediów - kontynuował Roman Polański.

"Niekiedy sam musiałem się bronić, to nie jest temat żartów"

W 2017 roku o gwałt z przeszłości oskarżyła reżysera Marianne Barnard. Z jej zeznań wynikło, że została napadnięta przez Polańskiego w wieku 10 lat. Co odpowiedział reżyser?

Nie napadałem na żadne kobiety, proszę mi wierzyć. Wręcz przeciwnie, niekiedy sam musiałem się bronić. I nie mówię tego żartem, bo to nie jest temat do żartów

R. Polański, "Gazeta Wyborcza"

"Wysokie Obcasy" reagują na słowa Polańskiego

Kontrowersyjne słowa reżysera natychmiast doczekały się polemiki. I to w wydawanym dodatku do "Wyborczej". Redakcja "Wysokich Obcasów" jasno tłumaczy swoje stanowisko.

Sposób, w jaki Roman Polański opowiada o oskarżających go kobietach w wywiadzie dla "Wyborczej": jako o osobach niezrównoważonych psychicznie albo "śpiących z każdym", naigrawanie się z nich, to stary sposób deprecjonowania i stygmatyzowania ofiar. Ludzie mają prawo pamiętać Polańskiemu to, co zrobił. Mają też prawo wypominać. I Polański musi się pogodzić z tym, że prawdopodobnie będzie tak do końca jego życia.

"Wysokie Obcasy"

RadioZET.pl/”Gazeta Wyborcza”/"Wysokie Obcasy"