Zamknij

Ruchy Rosjan na Białorusi. Morawiecki: Bardzo się obawiam

21.10.2022 11:36

Przestrzegam przed kolejnymi próbami destabilizacji granicy polsko-białoruskiej. Mieliśmy z tym do czynienia rok temu - mówił w piątek w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" premier Mateusz Morawiecki. Szef rządu powiedział, że "bardzo obawia się" ataku Rosjan na północną granicę Ukrainy.

Mateusz Morawiecki
fot. Olivier Matthys/Associated Press/East News

Rośnie ryzyko ataku z Białorusi. Przedstawiciel Sztabu Generalnego Ukrainy gen. Ołeksij Hromow powiedział, że Rosjanie mogą wznowić ataki na froncie północnym. Celem działań na zachodnim odcinku białorusko-ukraińskiej granicy może być przecięcie szlaków dostaw broni od partnerów. Premier Mateusz Morawiecki powiedział w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną", że taki scenariusz budzi jego obawy.

Ryzyko ze strony Rosji i Białorusi. Morawiecki: Obawiam się

- Bardzo obawiam się ataku wojska rosyjskiego bądź rosyjskiego i białoruskiego na północną granicę Ukrainy, bo tak rozumiem zamiary wynikające z gromadzenia nowo powoływanych żołnierzy i rezerw rosyjskich, i sprzętu wojskowego - przyznał szef rządu. Morawiecki zwrócił także uwagę na sytuację na polskiej granicy z Białorusią. - Jednocześnie przestrzegam przed kolejnymi próbami destabilizacji granicy polsko-białoruskiej. Mieliśmy z tym do czynienia rok temu - przypomniał premier.

Dodał, że Polacy wybudowali zaporę, ale podkreślił, że "wraz z eskalacją działań wojennych trzeba uruchomić wyobraźnię". Zdaniem Morawieckiego należy wziąć pod uwagę "kolejne możliwe próby - albo ściągnięcia rzesz migrantów, albo prowokacje na naszej granicy wywołane przez wojska rosyjskie i białoruskie".

Według szefa rządu "trzeba się też liczyć z prowokacjami na terytorium naszego kraju". Zapytany, jak Polska będzie reagować w takich sytuacjach, odpowiedział, że "dostawy broni dla Ukrainy są najważniejsze". - Chodzi o to, żeby Kreml widział, że cały wolny świat będzie stał za Ukrainą, będzie bronił jej prawa do suwerenności - zaznaczył.

Premier: przygotowujemy się na różne scenariusze

Odniósł się także do ewentualnej kolejnej fali uchodźców z Ukrainy. Eksperci szacują, że może to być nawet pół miliona osób. Ich napływ do Polski mógłby być spowodowany niszczeniem infrastruktury krytycznej przez wojska rosyjskie i próbą wywołania kryzysu energetycznego.

- Atakowanie infrastruktury energetycznej i terroryzowanie miast sprawia, że rzeczywiście może dojść do kolejnej fali migracji. Polska wraz z innymi państwami wschodniej flanki może poradzić sobie z 500 tys. osób. W tym momencie przygotowujemy się na różne scenariusze - oświadczył premier.

loader

RadioZET.pl/"Dziennik Gazeta Prawna"