Zamknij

Ruszył proces Magdaleny Adamowicz. "Tylko on może osuszyć bagno oszczerstw"

PAP
22.02.2021 15:36
Magdalena Adamowicz
fot. PAP/Adam Warżawa

Ruszył proces Magdaleny Adamowicz. Chodzi o nieprawidłowości w zeznaniach podatkowych. - Wraz z moim zamordowanym mężem śp. Pawłem Adamowiczem rozliczaliśmy się z podatków w sposób zgodny z obowiązującym prawem, a uzyskane przez nas dochody pochodziły jedynie z jawnych źródeł – powiedziała w poniedziałek przed Sądem Rejonowym w Gdańsku europosłanka.

Magdalena Adamowicz podczas rozpoczętego w poniedziałek procesu nie przyznała się do winy. Eurodeputowana Koalicji Europejskiej jest oskarżona o nieprawidłowości w zeznaniach podatkowych w latach 2011-2012.

- Absurdalny jest zarzut, że prowadziłam rzekomo działalność gospodarczą. 700 tys. Polaków rozlicza się z wynajmu mieszkań ryczałtem. Tak też było i w naszym przypadku – płaciłam 8,5 procent ryczałtu od przychodu. Wybierając ryczałt, tak naprawdę zapłaciłam ponad 2,5 tys. zł więcej niż gdybym miała prowadzić insynuowaną mi działalność gospodarczą, bo nie odliczałam - jak przedsiębiorcy - żadnych kosztów – mówiła oskarżona.

Rozpoczął się proces Magdaleny Adamowicz. Chodzi o nieprawidłowości w zeznaniach podatkowych

Adamowicz podkreśliła, że 100 proc. uzyskanych przychodów z wynajmu mieszkań było zawsze rzetelnie rozliczane z organami skarbowymi. - Na 62 stronie aktu oskarżenia prokurator insynuuje, że w latach 2011-12 wynajmowałam 11 nieruchomości. To nieprawda. Nigdy nie posiadałam i nie posiadam tylu mieszkań. W tym okresie wynajmowaliśmy z mężem pięć mieszkań – podkreśliła.

Europosłanka tłumaczyła, że jej córki otrzymały pomoc finansową w kwocie 300 tys. złotych na edukację od swoich pradziadków Stefanii i Edwarda Wajszczaków (rodzice matki Magdaleny Adamowicz - PAP). Oskarżona przekonywała, że jej dziadkowie od końca lat 60. do 2012 r. mogli zaoszczędzić od 1,5 do 3 mln zł, a inwestowali głównie w złoto, biżuterię i walutę. Wyjaśniała, że oboje poza swoimi etatami pracowali też po godzinach.

Dziadek jako stolarz robił boazerie, które były wówczas dochodowe i modne, zajmował się też renowacją mebli. Babcia była zaś bardzo dobrą krawcową. Pamiętam jako mała dziewczynka, jak przychodziły do niej w Słupsku różne eleganckie panie – dziś nazwalibyśmy by je elitą – i szyła dla nich gustowne stroje, a wtedy w sklepach nic nie było. Szyła po całych nocach.

Magdalena Adamowicz

Adamowicz dodała, że jej dziadkowie prowadzili latem punkt gastronomiczny w Ustce. - To było wówczas tak dochodowe, że po jednym takim sezonie można było kupić dom jednorodzinny. Z czasem zaczęli też prowadzić punkty gastronomiczne całoroczne, również w Słupsku, a nawet mieli sklep mięsny. Posiadali też małe ogrodnictwo, babcia sprzedawała z niego warzywa i kwiaty na straganie. Otrzymali też odszkodowania za prześladowanie podczas wojny (Stefania Wajszczak była w obozie koncentracyjnym Auschwitz Birkenau, a jej mąż na przymusowych robotach w III Rzeszy - PAP). Dostawali też stałe świadczenia kombatanckie. Korzystali również z wielu ulg, mieli darmowe leki, przejazdy, zwolnienia z opłat telefonicznych, abonamentu RTV. Tymczasem, w akcie oskarżenia twierdzi się, że moi dziadkowie nie byli zdolni do przekazania swoim prawnuczkom darowizn - powiedziała.

proces Magdaleny Adamowicz
fot. PAP/Adam Warżawa

Emocjonalne oświadczenie. "Osuszenie bagna oszczerstw"

Adamowicz będzie kontynuować swoje wyjaśnienia na rozprawie 19 marca. W oświadczeniu na swojej stronie internetowej europosłanka napisała m.in., że proces jest przez nią wyczekiwany. "Wyczekiwany, bo tylko on może osuszyć bagno oszczerstw wylewanych na moją rodzinę od lat. Oszczerstw wylewanych w rządowych mediach na podstawie fałszywych przecieków z rządowej prokuratury" - zaznaczyła.

"Przypomnę, że podległa rządowi prokuratura zarzuca mi dwa „czyny”. Po pierwsze, prokuratura insynuuje, że prowadzę pozarolniczą działalność gospodarczą w postaci wynajmu mieszkań i dlatego nie mogę jej zdaniem rozliczać wynajmu ryczałtem. Dla jasności, zawsze rozliczałam 100 proc. przychodu z wynajmu, więc spór, jeśli jakikolwiek, dotyczy sposobu opodatkowania. Ale dlaczego akurat mnie władza każe założyć działalność gospodarczą, podczas gdy 700 tys. Polaków rozlicza wynajem ryczałtem? Bo noszę nazwisko Adamowicz. Tak więc, drodzy Polacy, dopóki nie narazicie się władzy, możecie wynajem dalej rozliczać ryczałtem. Do czasu, gdy nie podpadniecie rządzącym" - napisała.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP