Zamknij

Ksiądz zarzucił wiernym niskie datki na pierwszą komunię. "Niedobrze się robi"

30.04.2021 15:54
Ryczywół. Proboszcz oburzony niskimi datkami na komunię
fot. screen Google Street View

Proboszcz z parafii w Ryczywole (woj. wielkopolskie) zarzucił parafianom, że przekazali zbyt małe datki na kościół na poczet pierwszej komunii ich dzieci. Żądał wpłat gotówką, a za przelewy na konto miał pretensje do rodziców. Innym razem zrugał jedno z przystępujących do komunii dzieci. "Kuria udaje, że problemu nie ma" – podaje wielkopolska "Gazeta Wyborcza".

Ksiądz proboszcz z parafii pod wezwaniem św. Mikołaja w Ryczywole oburzył się niskimi datkami parafian na uroczystość pierwszej Komunii Świętej. Sprawa na tyle wzburzyła lokalną społeczność, że sprawa trafiła na łamy mediów.

"Najbardziej oburzył proboszcza datek na kościół. Daliśmy 1,8 tys. zł plus 300 zł na intencje mszalne" – relacjonują w "Gazecie Wyborczej" rodzice. Zaczęli więc dyskutować z proboszczem. Mimo argumentów o sakramentach, które powinny być płatne dobrowolnie, jak również trudnym czasie epidemii, proboszcz odparł, by rodzice wyjawili jasno, ile zarabiają. I by do soboty dopłacili za wysłanie pociech do komunii.

Ryczywół. Ksiądz oburzony, że dostaje przelewy, a nie gotówkę. Zrugał idące do komunii dziecko

"Przed komunią pieniądze wpłaciliśmy na konto parafii. Dwie matki poszły zanieść mu potwierdzenie przelewu. Był oburzony: Czemu wpłaciliście na konto? Ja potrzebuję gotówki" – relacjonują rodzice w "Wyborczej".

Rodzice opowiadali również, że na innym spotkaniu, które odbyło się już po pierwszej komunii, zaskoczyło ich inne zachowanie proboszcza. "Odezwała się matka, której córkę zrugał w niedzielę przed kościołem. "Jak cię widzę, to mi się niedobrze robi" – powiedział ksiądz, bo dziewczynka trzęsła się z nerwów i zimna. Wszyscy to słyszeli. Wcześniej sam wyrzucił dzieci przed kościół. Teraz odparł, że trzeba było córkę cieplej ubrać, a jego słowa źle zrozumieliśmy, bo to był wyraz troski" – relacjonował rodzic dziecka w "GW". Ksiądz Grzegorz Mazurkiewicz jest przeciwieństwem byłego proboszcza, który nie miał "cennika sakramentów". "Poprzedni (proboszcz - przyp.red.) chodził po kolędzie i zanim wziął kopertę, to pytał ludzi: a na chleb macie? Nie miał żadnego cennika. Ks. Mazurkiewicz to zmienił. Za pogrzeb liczy sobie 900-1000 zł. A gdy przyszedł do nas w sierpniu ubiegłego roku, to zażądał od każdej rodziny worka pszenicy albo równowartości tego worka" - opowiadają mieszkańcy Ryczywołu.

Ksiądz Maciej Szczepaniak, rzecznik poznańskiej kurii, nie odniósł się do pytań o zarzuty parafian. "Wątpliwości proszę wyjaśniać bezpośrednio z proboszczem, nie mamy w zwyczaju wypowiadać się w kwestiach personalnych ani udzielać informacji na temat podejmowanych przez parafię działań" – odpisał "GW" ks. Szczepaniak. Zakończył wzniosłym hasłem o konieczności porozumienia parafian i księdza w takich kwestiach, jak organizacja pierwszej komunii świętej "z pożytkiem dla całej wspólnoty". Parafianie nie widzą szans, by po takich słowach i roszczeniowej postawie proboszcza mogło w tej sprawie pojawić się porozumienie.

Chcesz czytać częściej takie artykuły? Dołącz do grupy dla rodziców na Facebooku 

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza Poznań