Ryszard Czarnecki poleciał z misją polityczną na Malediwy. Wbrew Unii

Redakcja
10.09.2018 13:50
Ryszard Czarnecki poleciał z misją polityczną na Malediwy. Wbrew Unii
fot. Eastnews

Eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki poleciał wraz z trzema innymi europosłami na Malediwy jako oficjalna delegacja Unii Europejskiej. Politycy chcieli sprawdzić stan przygotowań do zbliżających się wyborów w tym kraju. Jak się jednak okazuje, Parlament Europejski nie wysłał na Malediwy żadnej oficjalnej delegacji – podaje portal Politico.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Czarnecki wybrał się na Malediwy wraz z Marią Gabrielą Zoaną (Rumunia), Tomasem Zdechovskym (Czechy) oraz Henrim Malossem (byłym przewodniczącym Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego). Politycy, którzy mieli przy sobie jedynie wizę turystyczną, chcieli obserwować stan przygotowań do nadchodzących wyborów w tym kraju.

Zobacz także

Zachowanie eurodeputowanych oburzyło lokalne władze. Ambasador Malediwów przy Unii Europejskiej Ahmed Shiaan napisał nawet oficjalną skargę do Antonio Tajaniego – przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. W piśmie Shiaan zwrócił uwagę, że europosłowie, przebywając na Malediwach z wizytą o charakterze czysto turystycznym, bezprawnie chcieli zaangażować się w śledztwo. Ponadto nie spotkali się z żadnymi oficjalnymi przedstawicielami rządu.

Skandaliczny wpis Ryszarda Czarneckiego. Dwuznaczne słowa europosła [FOTO]

Jak się okazuje, Parlament Europejski nie wysłał na Malediwy żadnej oficjalnej delegacji – podaje Politico. – Żałuję, że niektórzy członkowie PE udali się tam w celach prywatnych i zachowywali się w sposób, który naraził na szwank dobre imię unijnej instytucji – komentuje europoseł David McAllister.

W rozmowie z Onetem Ryszard Czarnecki przypomina, że w marcu tego roku Parlament Europejski wydał jednoznaczną rezolucję potępiającą władze Malediwów za tendencje dyktatorskie i łamanie demokracji. – Rozumiem, że ambasador nie przyjął do wiadomości potępienia władz jego kraju. My pojechaliśmy tam, żeby tej władzy patrzeć na ręce. Była to wyprawa ponad podziałami, bo uczestniczyli w niej przedstawiciele Europejskiej Partii Ludowej, socjalistów i konserwatystów – mówi europoseł.

Ryszard Czarnecki tłumaczy, że nigdy nie twierdził, że przebywał na Malediwach z oficjalną wizytą. – Nigdy nie mówiliśmy, że jest to oficjalna delegacja Parlamentu Europejskiego czy Unii Europejskiej. Wizyta miała charakter prywatny. Co do kwestii finansowej, zgodnie z przepisami PE istnieje fundusz, który można przeznaczyć na wyjazdy zagraniczne związane z polityką. Poseł musi wyłożyć na to pieniądze, które później są mu oddawane – mówi Czarnecki.

RadioZET.pl/Politico/Onet.pl/BM