Nawałnice na Pomorzu: Dlaczego wojsko nie przybyło wcześniej? Chodzi o wojewodę

Redakcja
17.08.2017 11:55
Nawałnice na Pomorzu: Dlaczego wojsko nie przybyło wcześniej? Chodzi o wojewodę
fot. Jan Rusek/Agencja Gazeta

Służby, mieszkańcy i wojsko - wielu ludzi jest silnie zaangażowanych w pomoc poszkodowanym miejscowościom na Pomorzu. Jednak początkowo wojewoda pomorski wcale nie uważał, że wezwanie funkcjonariuszy jest konieczne.

Tysiące ludzi bez prądu, zerwane i połamane dachy, zniszczone domy, pola. Pomorze walczy ze skutkami weekendowych nawałnic. Sołtys Rytla Łukasz Ossowski mówił powołując się na opinie mieszkańców, że w ich ocenie pomoc od państwa przyszła za późno. Rząd broni się twierdząc, że działa zgodnie z procedurami. 

darek

Sołtys przekonuje, że już w piątek proszono o przysłanie wojska. MON odpowiedział jednak, że do rozpoczęcia działań potrzebny jest wniosek wojewody. Ten z kolei wpłynął do resortu dopiero w poniedziałek. Dlaczego?  

Wydaje się, ze początkowo nieco zbagatelizował skalę zniszczeń.

- Do zbierania gałęzi, do zamiatania liści nie będziemy wzywać wojska - powiedział w rozmowie z TVN24 wojewoda Dariusz Drelich. Pełni swoją funkcję od grudnia 2015 roku. 

Jego zdaniem nie było bezpośredniego zagrożenia życia, nikt też nie zaginął, a to według niego stanowić może przesłankę do wezwania wojska. Uważał, że praca strażaków, leśników, drogowców i samych mieszkańców wystarczy. Był w błędzie. Teraz służby wespół z mieszkańcami i ochotnikami ciężko pracują i próbują odratować poszkodowane miejscowości.

RadioZET.pl/KM