Rzecznik rządu: "Antykoncepcja awaryjna na receptę, ale nie będzie kolejek do lekarzy"

Redakcja
15.02.2017 18:24
Rzecznik rządu: "Antykoncepcja awaryjna na receptę, ale nie będzie kolejek do lekarzy"
fot. PAP

Rząd PiS wprowadził wymóg posiadania recepty w celu zakupienia tabletek tzw. antykoncepcji awaryjnej. Decyzja spotkała się z oburzeniem chociażby środowiska kobiecego, związanego m.in. czarnym protestem. Zważywszy na to, że sprawa budzi spore kontrowersji, głos zabrał rzecznik rządu Rafał Bochenek. 

Rafał Bochenek był gościem programu "Wstajesz i wiesz" w TVN 24. Na początku, co zrozumiałe, odniósł się do pytań o stan zdrowia premier Szydło i po raz kolejny zapewnił, że szefowa rządu jest w dobrej formie. Jak zauważa jednak portal "Na Temat" rzecznik nie umiał odpowiedzieć na pytanie, na jakim oddziale w szpitalu przy ul. Szaserów przebywa premier Szydło.

Dużo miejsca w swojej wypowiedzi poświęcił decyzji Ministerstwa Zdrowia o wprowadzeniu wymogu recept na antykoncepcję awaryjną m.in. na znaną tabletkę "Ella One" zwaną też tabletką "dzień po".  Zdaniem ministra Radziwiłła, "nastolatki łykają je na okrągło", niektóry przeciwnicy mówią wręcz, że jak cukierki. To rozwiązanie skrajnie odmienne od tego, które funkcjonuje w większości krajów europejskich. W praktyce ta decyzja oznacza, że kobiety będą musiały czekać w wydłużających się kolejkach do lekarzy, przez co będą traciły cenny czas, który w wypadku antykoncepcji odgrywa bardzo istotną rolę.

Zagłosuj

Antykoncepcja awaryjna na receptę to dobry pomysł?

Liczba głosów:

Jak do tych obaw ustosunkował się rzecznik rządu? W programie starał się uspokoić Polki mówiąc, że PiS zamierza zreformować służbę zdrowia, przez co żadnych kolejek do lekarza nie będzie. Dodał, że nawet przed modyfikacją w prawie, antykoncepcja awaryjna nie była powszechnie dostępna, bo np. kobiety musiały wiedzieć, ze trzeba o nią pytać w aptece, a nie w sklepie spożywczym.

RadioZET.pl/TVN24/KM