Dwulatek poparzył się ulicznymi halogenami. Odszkodowanie? „300 zł za ból i cierpienie”

Redakcja
06.11.2018 16:38
Dwulatek poparzył się ulicznymi halogenami. Odszkodowanie? „300 zł za ból i cierpienie”
fot. Shutterstock

Dwuletni Adaś poparzył dłonie na ulicznych halogenach w Rzeszowie. Rodzina wystąpiła do miasta o odszkodowanie. – Dostaliśmy odpowiedź, a tam 300 zł za „ból i cierpienie” – mówi „Gazecie Wyborczej” Marta Rak-Jaśkiewicz, mama chłopca. Dążąc do ugody, ubezpieczyciel zaproponował łącznie 2000 zł.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Zdarzenie miało miejsce w połowie ostatnich wakacji, na głównym rzeszowskim deptaku. Podczas zabawy dwuletni Adaś poparzył dłonie ulicznymi halogenami. Temperatura lampy była tak wysoka, że chłopiec musiał być hospitalizowany.

Zobacz także

Rodzice zgłosili sprawę na policję i wystąpili do miasta o odszkodowanie – 10 tys. zł. Ubezpieczyciel odpowiedział, że „nie budzi wątpliwości fakt wystąpienia szkody”. – Z otrzymanej dokumentacji medycznej wynika, iż małoletni Adam Jaśkiewicz doznał oparzenia termicznego II stopnia nadgarstka i dłoni prawej oraz I stopnia lewej dłoni. […] Należy uznać, iż na terenie chodnika przy zbiegu ulic 3 Maja i Kościuszki w Rzeszowie doszło do zaniedbania w postaci zamontowania niewłaściwych opraw lamp, które nagrzewają się do wysokiej temperatury. Tym samym należy uznać odpowiedzialność […] za przedmiotową szkodę w ramach ww. umowy ubezpieczenia”.

Firma nie zmierza jednak wypłacić rodzinie chłopca żądanej kwoty. Ubezpieczyciel zaproponował po 300 zł za następstwa doznanych urazów i uszkodzeń ciała, wiek osoby poszkodowanej oraz intensywność cierpień fizycznych i psychicznych (ból). Do tego 200 zł za rehabilitację i leczenie. „Zasadną jest wypłata kwoty 1100 zł tytułem zadośćuczynienia” – informuje firma i deklaruje: „Dążąc do ugodowego zakończenia sprawy, proponujemy umowę ugody na kwotę 2 000 zł”.

Zobacz także

Rodzice chłopca są zbulwersowani odpowiedzią otrzymaną od firmy ubezpieczeniowej. – Słyszeliśmy o podobnym wypadku w Szwajcarii. Tam dziewczynka poparzyła się zawieszoną nisko lampą. Dostała odszkodowanie w wysokości 80 tys. euro – mówi w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” mama Adasia.

– To śmieszna kwota za to, co przeszliśmy. Musieliśmy udowodnić ten wypadek mnóstwem dokumentów. Bólu i cierpienia się nie cofnie, chodzi o okazanie dobrej woli i współczucia oraz zadośćuczynienie. Nie potraktowano nas poważnie. Uznano, że był błąd, lampy zostały wymienione. Skoro ktoś popełnił błąd, to powinien ponieść konsekwencje. Jeżeli nie zostanie nam wypłacona kwota, która choć w części zadośćuczyni za ból, cierpienie i zmarnowane wakacje, to pójdziemy do sądu – mówi Marta Rak-Jaśkiewicz.

RadioZET.pl/GazetaWyborcza/BM