Zamknij

Wykładowca został zwolniony z uczelni. Obrażał uczestniczki protestów

09.11.2020 13:13
Protesty kobiet
fot. Piotr Molecki/East News

Wykładowca jednej z rzeszowskich prywatnych uczelni wyższych został zwolniony za skandaliczne słowa, jakich używał w odniesieniu do i uczestniczek protestów ws. aborcji, które m.in. nazywał "tępymi" i tirówkami". Teraz twierdzi, że padł ofiarą dyskryminacji z uwagi na swoje poglądy. 

Dr Grzegorz Zając, ekspert od lotnictwa cywilnego, pracował w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Kilka dni temu zakończył swoją współpracę z uczelnią, czego powodem były wpisy jego autorstwa w mediach społecznościowych. Wykładowca wyrażał swoje krytyczne poglądy na kwestię aborcji oraz na temat trwających od ponad dwóch tygodni protestów przeciw decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który za niezgodny z konstytucją uznał przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., dopuszczający przerwanie ciąży ze względu na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu. 

Ale to nie poglądy Zająca doprowadziły do jego zwolnienia, a język, jakim się posługiwał. Mężczyzna w skandaliczny i obraźliwy sposób wyrażał się o uczestniczkach demonstracji. Lokalny portal rzeszow-news.pl przytacza jego - jak zastrzega - "najmniej drastyczne" komentarze.

Rzeszów: wykładowca obrażał uczestniczki protestów, uczelnia kończy z nim współpracę

„Jesteś tak płaska jak deska w klozecie. zrobili ci widze aborcje mózgu”, „Nic dziwnego dlaczego żaden mężczyzna nie patrzy na ciebie. wiory wystają z tego pustego łba; typowa tirówa”, „Nie zrozumiesz, bo usunęła ci matka mózg”, „Ale tępa jesteś. Idz spać, bo śmierdzisz” – tak pisał o uczestniczkach strajku dr Grzegorz Zając (pisownia oryginalna). Na te wpisy zareagował jego pracodawca.

Zobacz także

“Powodem podjętej w trybie natychmiastowym decyzji było karygodne i nieakceptowalne zachowanie tegoż wykładowcy, przejawiające się w niecenzuralnych i pogardliwych komentarzach zamieszczonych w ogólnodostępnej, publicznej dyskusji internetowej na portalu społecznościowym Facebook” – możemy przeczytać w oświadczeniu WSIiZ. 

„Tego typu język nie jest akceptowalny wśród społeczności Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania, szczególnie dotyczy to tych osób, które prowadzą zajęcia z młodzieżą i mają wpływ na ich wychowanie. Władze Uczelni wyrażają żal, że tak nienawistne komunikaty zostały sformułowane przez osobę związaną z WSIiZ”.

"Jestem zaszczuty, ale czasu nie cofnę"

Zając udzielił wywiadu portalowi niezalezna.pl. Żali się w nim, że padł ofiara dyskryminacji z powodu swojego światopoglądu. - Usłyszałem, że mogę być przeciw aborcji, ale nie mogę niczego komentować. (…) Kiedy powiedziałem, że dużo osób publicznie o tym mówi, to odpowiedział, że jako nauczyciel akademicki nie mam do tego żadnego prawa, że nie mam prawa mówić o aborcji i jeżeli jestem przeciwny to powinienem sobie prywatnie w domu o tym rozmawiać, ale nie publicznie - mówił.

Zobacz także

Jak natomiast ocenił swoje wypowiedzi? - Może użyłem języka ostrego, ale na pewno nikogo nie obrażającego. Jeżeli był to język ostry, to odnosił się adekwatnie do sytuacji - stwierdził, dodając, że "aby mieć święty spokój" zgodził się na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. 

- Jeżeli mamy takie konserwatywne poglądy, to czujemy, że nie można tak mówić, bo można zostać zaszczutym. Ja jestem zaszczuty, ale czasu nie cofnę. Ale jeżeli pytają mnie, czy żałuję, to swoich poglądów nie żałuję, ale dziś jeżeli jest się za ochroną życia, jak się jest za rodziną, za tradycjami, to jest po prostu passe. Słychać, że "to nienowoczesne, tak się nie robi" - przekonywał. 

Rektor: taki język nie mieści się w kategoriach człowieka kulturalnego

Głos w sprawie zabrał rektor uczelni. - Pragnę wyraźnie podkreślić: każdy obywatel Rzeczypospolitej Polskiej ma prawo do prezentowania swoich poglądów, a wolność słowa to jedna z najcenniejszych wartości w demokratycznym społeczeństwie. Uniwersytety i uczelnie wyższe są szczególnie wierne tej zasadzie i dają gwarancję swobody w wyrażaniu swoich poglądów - powiedział dr Wergiliusz Gołąbek, cytowany przez Onet. 

Zobacz także

- Fundamentalne prawo do wyrażania własnych poglądów to jednak nie wszystko. Równie istotne jest to, że wspólnota akademicka w szczególny sposób ma dbać o to, aby tworzyć przestrzeń sprzyjającą rozmowie, w której mogą wybrzmieć różnego rodzaju głosy. Tym bardziej musimy zabiegać, aby ton rozmowy pozbawiony był agresji, pogardy i lekceważenia - dodał. 

Jego zdaniem, "język, jakim [dr Zając] się posługiwał, nie tylko nie mieści się w kategoriach zachowania wykładowcy akademickiego, ale człowieka kulturalnego w ogóle". - Czuję zażenowanie, że osoba posługująca się takim językiem przez kilka lat prowadziła zajęcia ze studentami - podsumował. 

RadioZET.pl/Onet.pl/rzeszow-news.pl/niezalezna.pl