Wyrok za pobicie profesora, który mówił po niemiecku. Kara: 10 miesięcy

Redakcja
13.03.2017 17:55
Prof. Kochanowski
fot. East News

Na 10 miesięcy więzienia skazał stołeczny sąd Piotra R., który w jednym z tramwajów pobił profesora UW Jerzego Kochanowskiego za rozmowę po niemiecku z profesorem z Jeny. Skazany musi też wypłacić profesorowi 1000 zł nawiązki.

Wyrok jest nieprawomocny. Profesor wnioskował o bardziej wychowawczą karę - 2 lata prac społecznych i skierowanie Piotra R. na terapię przeciw agresji oraz działaniom dyskryminacyjnym. Sugerował, że oskarżony mógłby pracować na rzecz cmentarza żydowskiego lub ewangelicko-augsburskiego.

Zagłosuj

Czy wyrok jest sprawiedliwy?

Liczba głosów:

Historyk w swojej mowie końcowej podkreślał, że nie chce odwetu. Sam skazany od początku przyznawał się do winy, w poniedziałek ponownie wyraził skruchę, przeprosił, zapewnił, że nie jest rasistą i chce zmienić swoje życie. Obserwatorami procesu byli przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Sędzia sądu rejonowego Warszawa-Wola Ewa Patyra-Ważny uzasadniając wyrok, mówiła, że oskarżony działał publicznie, bez racjonalnego powodu, z rażącym pokrzywdzeniem porządku publicznego i miał pełną świadomość tego, co robił. Zaznaczyła, że dlatego jego zachowanie wyczerpuje znamiona występku chuligańskiego.

- Przy orzeczeniu sąd baczył, by kara uwzględniała szkodliwość społeczną czynu, który godził w ważne dobra chronione prawem - dodała sędzia.
Przypomniała, że Piotr R. był już wcześniej karany i nie wyciągnął z tego wniosków. - W ocenie sądu, w tej sytuacji tylko kara bezwzględnego pozbawienia wolności jest adekwatna - powiedziała. Dodała, że oskarżony jest osobą zdemoralizowaną, wymaga dłuższej resocjalizacji w warunkach izolacji więziennej.

Wpis-z-Facebooka_article-content-max

Do pobicia doszło we wrześniu 2016 r., w tramwaju, którym profesor jechał razem ze swoim kolegą, profesorem z Jeny. Rozmawiali po niemiecku. Piotr R. -– na co wskazywali świadkowie - był pod wpływem alkoholu. Najpierw zażądał od profesora, żeby przestał mówić po niemiecku, następnie uderzył go co najmniej dwa razy w twarz i głowę. Kochanowski sam sprawę zgłosił policji, trafił do szpitala –- rana okolic łuku brwiowego wymagała zszycia. R. został zatrzymany m.in. dzięki policjantowi z Ochoty, który rozpoznał go na jednym ze zdjęć. Okazało się, że był wcześniej karany i znany policji m.in. w związku z kradzieżami.

RadioZET.pl/PAP/MaAl