Zamknij

Oblał modelkę kwasem. Jest finał głośnej sprawy

Magdalena Barszczak
22.07.2020 16:03

Robert W., który oblał kwasem siarkowym fotomodelkę Katarzynę Dacyszyn, parząc jej w ten sposób m.in. twarz i oko, został skazany na 25 lat więzienia. Kara jest ostateczna. Zdaniem sądu mężczyzna godził się na wystąpienie skutku śmiertelnego u kobiety.

Katarzyna Dacyszyn
fot. Instagram.com/katarzyna.dacyszyn

Obrona domagała się uchylenia wyroku sądu apelacyjnego skazującego stalkera na 25 lat więzienia i chciała ponownego rozpoznania sprawy. Obrońca chciał zmiany kwalifikacji czynu z usiłowania zabójstwa na ciężkie obrażenie ciała pokrzywdzonej. W środę skarga kasacyjna została odrzucona przez Sąd Najwyższy.

"Wygraliśmy! Bezapelacyjnie w Sądzie Najwyższym! Pan mecenas Bartosz Tiutiunik jest nieoceniony! Pierwszy taki prawomocny wyrok w kraju został podtrzymany! Jestem bezpieczna. Mogę żyć dalej i planować przyszłość" - napisała Katarzyna Dacyszyn na Instagramie po ogłoszeniu wyroku.

Zobacz także

Oblał modelkę kwasem. Kara 25 lat więzienia utrzymana

Sprawa była szeroko opisywana w mediach. Pokrzywdzona fotomodelka i projektantka mody Katarzyna Dacyszyn była nękana przez skazanego, który mieszkał w tej samej okolicy. Sprawca miał umieszczać wpisy i komentarze w internecie, a także wysyłać obraźliwe e-maile, SMS-y i dzwonić do kobiety.

Sprawa w końcu trafiła do sądu, a mężczyzna został oskarżony o stalking. W sierpniu 2016 r. przed łódzkim sądem miała się odbyć rozprawa przeciwko W. Kiedy pokrzywdzona w oczekiwaniu na rozpoczęcie rozprawy siedziała przed salą rozpraw, nagle podszedł do niej oskarżony i oblał jej twarz kwasem siarkowym. Następnie, nic nie mówiąc, zapalił papierosa. Z relacji świadków wynikało, że stwierdził, iż zrobił to, co zaplanował wcześniej, i że to jedna z czterech kar, jakie przewidział dla kobiety.

Mężczyzna wniósł do sądu kwas w słoiku po kawie. Substancja spowodowała u kobiety rozległe poparzenia twarzy, oka, klatki piersiowej oraz tułowia. Poszkodowana trafiła do jednego z łódzkich szpitali, a następnie przetransportowano ją do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Przeszła wielomiesięczne leczenie, a następnie rehabilitację.

Pod koniec października 2017 r. Sąd Okręgowy w Łodzi skazał mężczyznę na 25 lat więzienia - karę surowszą, niż tę, o którą wnioskowała prokuratura. Zasądził również 12-letni zakaz zbliżania się do ofiary na mniej niż 100 metrów. SO orzekł również, że skazany będzie mógł się ubiegać o wyjście na wolność po 20 latach odbywania kary.

Zobacz także

"Pokrzywdzona została ograbiona z dotychczasowego życia"

Według sądu sprawca działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia kobiety, bo miał świadomość, że kwas może być groźna dla życia. Tym samym sprawa została zakwalifikowana jako usiłowanie zabójstwa, a nie uszkodzenie ciała.

W uzasadnieniu środowego postanowienia sędzia Piotr Mirek wskazał, że oskarżony musiał mieć świadomość możliwości każdego skutku swojego czynu, jeżeli szukał informacji o najbardziej żrących substancjach i wylał ją ofierze na twarz z bliska.

Według sądu, prawdopodobieństwo dostania się kwasu do dróg oddechowych lub pokarmowych poszkodowanej było bardzo duże i sprawca godził się z tym.

Pokrzywdzona została ograbiona z dotychczasowego życia. Z cierpieniem psychicznym i fizycznym będzie zmagała się do końca życia

- dodał sędzia Mirek.

Pełnomocnik poszkodowanej mec. Bartosz Tiutiunik wyraził satysfakcję z postanowienia Sądu Najwyższego. Dodał, że w tej sprawie wymiar sprawiedliwości i organy ścigania "stanęły na wysokości zadania".

To co można było w tej sprawie maksymalnie uzyskać jeżeli chodzi o kwalifikację prawną czynu i wymiar kary osiągnięto

- podkreślił Tiutiunik.

Z kolei obrońca skazanego mec. Adam Kozłowski powiedział po wyroku, że ws. surowości orzeczonej kary "sąd I instancji sięgnął po wszystkie znane kodeksowi możliwości obostrzenia kary".

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/Instagram