Skatował i dźgnął nożem matkę swojej partnerki. Zapadł wyrok w głośnej sprawie

Mikołaj Pietraszewski
31.01.2018 11:57
Sąd
fot. Flickr

Na karę 25 lat więzienia został skazany w środę 40-letni Remigiusz L., który we wrześniu 2016 roku w podpoznańskim Luboniu zabił matkę swojej partnerki. Według oskarżenia mężczyzna miał przyjechać do domu 71-letniej matki swojej partnerki, skatować ją i ugodzić nożem, w wyniku czego kobieta zmarła. Następnie ukradł samochód ofiary i pojechał nim do swojej rodziny do Jastrowia (wielkopolskie). Tam następnego dnia po dokonaniu zbrodni został zatrzymany.

W trakcie procesu obrona utrzymywała, że Remigiusz L. przyszedł do domu ofiary, ale nie miał zamiaru jej zabić. Prokurator wniósł o karę dożywotniego pozbawienia wolności, podnosząc, że „oskarżony jest osobą zdemoralizowaną, a takie należy na stałe odizolować od społeczeństwa””.

„Kara wyjątkowa, o charakterze eliminacyjnym”

Poznański Sąd Okręgowy wymierzył w środę oskarżonemu karę 25 lat pozbawienia wolności za dokonanie tego brutalnego zabójstwa. Uznał go także za winnego kierowania gróźb w stosunku do swojej byłej partnerki Agnieszki K. oraz kradzieży.

Zobacz także

Sędzia Joanna Rucińska uzasadniając wyrok, podkreśliła, że 40-letni obecnie Remigiusz L. nie tylko dokonał zbrodni w okresie recydywy, ale już wcześniej był agresywny. Jak podkreśliła, kara 25 lat pozbawienia wolności „jest karą wyjątkową i ma charakter eliminacyjny”.

Wyrok nie jest prawomocny. Po rozprawie zarówno obrona, jak i prokurator nie wykluczyli złożenia apelacji.

Przebieg zbrodni

Sędzia tłumaczyła, że w dniu dokonania zbrodni Remigiusz najpierw groził swojej konkubinie, a później udał się do domu jej matki.

— Oskarżony chciał, aby pokrzywdzona pożyczyła mu swój samochód, którym, jak mówił, zamierzał jechać do swojej rodziny zamieszkałej w Jastrowiu. Irena B. odmówiła mu i pomiędzy nią a Remigiuszem L. wywiązała się szarpanina; oskarżony dusił kobietę, uderzał ją rękami po głowie, a w końcu zadał cios nożem w brzuch — podkreśliła sędzia.

Zobacz także

Jak mówiła, oskarżony miał nad swoją ofiarą znaczną przewagę fizyczną; zbrodnia dokonana została z zamiarem bezpośrednim, a działanie oskarżonego nacechowane było „okrucieństwem i nieustępliwością”. Sędzia wskazała jednak, że „Remigiusz L. nie planował długotrwale popełniania przestępstwa z art. 148 kk (zabójstwa – PAP), a do jego dokonania doszło na skutek przypadkowej — w gruncie rzeczy — kłótni z pokrzywdzoną i konfliktu z jej córką”.

Mocne słowa konkubiny

Córka zamordowanej kobiety i była konkubina Remigiusza L. powiedziała mediom w sądzie, że ze względu na brutalność zbrodni liczyła na wyrok dożywotniego pozbawienia wolności dla oskarżonego. — Tak naprawdę mamy nadzieję, że mama nie cierpiała długo — mówiła.

Zobacz także

— Ja sama byłam przez niego pobita, okaleczona, ale tego, że dopuści się zabójstwa, nigdy bym się nie spodziewała. Szczególnie że dopuści się zabójstwa mojej mamy, dlatego, że nie było między nimi żadnych konfliktów — dodała Agnieszka K. Kobieta zaznaczyła też, że nie tylko ona, ale i cała jej rodzina obawia się, że kiedy Remigiusz L. wyjdzie z więzienia, to pierwsze kroki skieruje właśnie do nich.

— Obojętnie, co się działo, co zrobił, jakie były okoliczności, on nigdy nie okazywał żadnej skruchy, zawsze szukał winnych. Bardzo się boimy, tym bardziej że chciał mi też zabrać dziecko. Córka ma teraz 5 lat i choć gdy Remigiusz wyjdzie z więzienia, będzie kobietą, to będę się poważnie obawiać o jej bezpieczeństwo” — podkreśliła Agnieszka K.

RadioZET.pl/PAP/MP