Ksiądz raził turystę paralizatorem, bo...wszedł z psem do świątyni. Zapadł wyrok w głośnej sprawie

Redakcja
06.02.2018 20:12
Sanktuarium
fot. Wikimedia.Commons

10 miesięcy prac społecznych - taką karę zasądził proboszczowi sanktuarium na Górze Iglicznej za to, że potraktował jednego z turystów paralizatorem. Wszystko dlatego, że ów turysta wszedł na teren świątyni ze swoim psem.

Do incydentu doszło w czerwcu 2016 roku na terenie Sanktuarium Matki Bożej Przyczyny Naszej Radości na Górze Iglicznej w ok. Międzygórza w woj. dolnośląskim (dokładnie: Sudety Wschodnie, powiat kłodzki). To jedno z najważniejszych i najchętniej odwiedzanych przez wiernych sanktuariów maryjnych w Polsce.

Zaczęło się od wprowadzenia psa

Rzeczonego czerwcowego dnia grupa turystów weszła do budynku. Wśród nich był mężczyzna z małym psem rasy york, którego trzymał na smyczy. Jeden z duchownych upomniał odwiedzających, że wprowadzanie zwierząt do kościoła jest zabronione, ale właściciel psa nie wyszedł, a jedynie wziął czworonoga na ręce.

Zobacz także

W tym momencie wkroczył proboszcz, który zamiast pertraktować z gościem, użył środków przymusu bezpośredniego, rażąc mężczyznę paralizatorem w brzuch.

Jak pisze tvn24.pl, "ksiądz został oskarżony o >>zmuszenie przemocą do określonego zachowania i spowodowania obrażeń ciała poniżej dni siedmiu<<. Stanął przed sądem. Za ten zarzut groziło mu do 3 lat więzienia". Andrzej A. nie przyznał się do winy, przez cały czas trwania procesu utrzymując, że użył niebezpiecznego narzędzia w obronie własnej. Jego wersję wykluczyły jednak relacje świadków oraz nagranie z monitoringu. 

Uzasadnienie wyroku

We wtorek miał miejsce finał procesu. Oskarżony został skazany na 10 miesięcy prac społecznych (w wymiarze 30 godzin miesięcznie) oraz zadośćuczynienie poszkodowanemu w wysokości 10 tys. złotych, a także pokrycie kosztów procesu. On sam nie chciał komentować wyroku, dziennikarzom krzyknął tylko: - Takie mamy sądy i takie wyroki.

Zobacz także

Uzasadniając orzeczenie, sąd podkreślił niewłaściwe zachowanie turysty, ale przede wszystkim niewspółmierną do tego przewinienia reakcję duchownego. - Oskarżony jest osobą duchowną, która ma głosić zasady wiary chrześcijańskiej, ale absolutnie w taki sposób oskarżony się nie zachował. W sposób nadmierny, agresywny zastosował przemoc wobec pokrzywdzonego, a co należy podkreślić zrobił to na oczach jego dzieci - mówiła sędzia, cytowana przez tvn24.pl. 

RadioZET.pl/tvn24.pl/MP