Salmonella w kurzych udkach. Mięso pochodziło z Polski

Redakcja
01.03.2019 07:40
Salmonella w kurzych udkach. Mięso pochodziło z Polski
fot. PIOTR JEDZURA/REPORTER/East News

Kontrola weterynaryjna przeprowadzona w czwartek w hurtowni w Lounach wykazała obecność pałeczek salmonelli w przywiezionej z Polski partii mrożonych kurzych udek o łącznej wadze 1200 kg. Dystrybucja mięsa drobiowego z Polski z tej hurtowni została natychmiast wstrzymana.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Agencja CTK, która poinformowała o wynikach kontroli sanitarnej w Lounach, wyraża przypuszczenie, że polskiego mięsa drobiowego, które jest zakażone salmonellą, może być w Czechach znacznie więcej.

Zobacz także

Cała dostawa obejmowała 4800 kg. Przedstawiciele służb sanitarno-weterynaryjnych zdołali już określić miejsce przechowywania 3940 kg z całej dostawy. Dystrybucja tego mrożonego mięsa została wstrzymana do przeprowadzenia kontroli przez służby sanitarne – poinformował agencję CTK rzecznik Państwowego Zarządu Weterynaryjnego (SVS) Petr Vorliczek.

Bakterie salmonelli wykryto w mięsie z hurtowni Petr Novotny–Gastroplus w położonych 70 km na północny-zachód od Pragi Lounach. Firma ta, jak deklaruje jej właściciel, nie jest bezpośrednim importerem mięsa, a jedynie pośrednikiem handlowym.

Towar przechodził badania laboratoryjne

Sprowadzający udka do Czech importer zadeklarował, że towar przechodził badania laboratoryjne – zarzeka się właściciel hurtowni. Eksporterem zakażonego mięsa drobiowego jest polska firma Inter–Natural 2000.

Zobacz także

W mięsie drobiowym pałeczki salmonelli pojawiają się statystycznie częściej niż w wypadku mięsa wołowego – pisze CTK.

Informacja o nowym przypadku odkrycia pałeczek salmonelli w mięsie z Polski pojawiła się, gdy Komisja Europejska po raz kolejny zaapelowała do władz czeskich, by zaprzestały systematycznych kontroli polskiej żywności, które są prowadzone od ubiegłego tygodnia i ograniczyły się jedynie do przyjętych w ramach jednolitego rynku kontroli wyrywkowych, gdy jest dla nich uzasadnienie.

„Nieadekwatne do jednostkowego przypadku”

KE skierowała w poniedziałek list do czeskiego ministra rolnictwa Miroslava Tomana, w którym wyraziła pogląd, że kroki podjęte przez czeskie urzędy „wydają się nieadekwatne do jednostkowego przypadku” odkrycia pałeczek salmonelli w jednej z dostaw z Polski.

Zobacz także

Praga zignorowała te wezwania. Szef Państwowego Zarządu Weterynaryjnego (SVS) Zbyniek Semerad poinformował w czwartek, że Czechy nie dostosują się do apelu Komisji Europejskiej. „Nadzwyczajne kontrole zostaną zniesione, gdy Polska przyjmie niezbędne kroki prawne, które usuną niepewność co do nielegalnego pozyskiwania mięsa lub co do jego jakości” – zapowiedział z kolei rzecznik resortu rolnictwa Vojtiech Bili. Strona polska obiecała – jak podkreślił – że do końca marca zostaną podjęte kroki, dzięki którym nadzór weterynaryjny się polepszy.

CTK zaznacza w komentarzu, że pismo Komisji Europejskie miało charakter ostrzeżenia. Jeśli w ciągu dziesięciu dni Czechy nie zrezygnują z przeprowadzania nadzwyczajnych kontroli polskiej żywności, podczas posiedzenia Stałego Komitetu UE ds. Roślin, Zwierząt, Żywności i Pasz przedstawiciele państw członkowskich mogą w na drodze głosowania zdecydować o ich natychmiastowym zakończeniu. Jeśli tak się stanie, Czechy będą musiały się dostosować. Obecne apele Komisji nie są prawnie obowiązujące – wskazuje w komentarzu CTK.

Nadzwyczajne kontrole mięsa z Polski obowiązują od 21 lutego. Zostały wprowadzone, gdy w jednej z próbek polskiej wołowiny znaleziono pałeczki salmonelli.

RadioZET/PAP/JZ