Joanna Scheuring-Wielgus
Joanna Scheuring-Wielgus
fot: RadioZET.pl

Scheuring-Wielgus: PiS chciał zrobić przyspieszone wybory 21 maja

06.05.2022 13:12

Jeśli przez tę sprawę możemy wrócić do debaty o pedofilii w Kościele Katolickim, która ucichła przez wojnę i pandemię, to ja się bardzo cieszę - przekonywała w podcaście „Machina Władzy” Joanna Scheuring-Wielgus, której Sejm uchylił immunitet. Posłanka Lewicy oceniła, że swoimi działaniami PiS próbuje scalić konserwatywny elektorat. Zdradziła również, że na stole leżała konkretna data przyspieszonych wyborów parlamentarnych.

Joanna Scheuring-Wielgus była gościem najnowszego odcinka podcastu „Machina Władzy”. Na początku rozmowy posłanka Lewicy odniosła się do słów papieża Franciszka, który zasugerował, że wojna w Ukrainie mogła zostać sprowokowana przez „szczekanie NATO pod drzwiami Rosji”. Stwierdziła również, że na razie nie wybiera się do Kijowa, planując jednocześnie podróż do Moskwy na spotkanie z Władimirem Putinem.

- Chciałabym, żeby Kościół nie szczekał pod drzwiami mojej sypialni ani pod drzwiami mojego państwa. Ale z drugiej strony, w ogóle mnie ta wypowiedź nie zaskoczyła. Powinniśmy - mówię tu do słuchaczek i słuchaczy - zacząć używać rozumu i zastanowić się, dlaczego oczekujemy od Kościoła, by zachowywał się przyzwoicie? Czy Kościół w czasie wojen zarachowywał się inaczej? - pytała. Podała przykład ludobójstwa w Rwandzie w latach 90., gdzie według niej duchowni „nie zrobili nic”, by zatrzymać rzeź, która skutkowała milionem ofiar. W tym kontekście przypomniała również postać nieżyjącego już abp Henyka Hosera, który w latach 90. był wizytatorem apostolskim w tym afrykańskim kraju.

- Dlaczego oczekujemy czegoś od instytucji, która przez 2000 lat swojej historii wielokrotnie pokazywała, że jest obłudna, pełna hipokryzji i zakłamania, która nie pochyla się nad pokrzywdzonymi? Dlaczego mamy czekać na stanowisko instytucji, nieprzestrzegającej zasad i przykazań, które w jej ramach obowiązują? - kontynuowała, dodając, że w jej opinii „wypowiedzi Franciszka to totalna kompromitacja”.

Uchylony immunitet

O posłance w ostatnich dniach zrobiło się głośno także z powodu uchylenia przez Sejm immunitetu. Ma to związek z wywieszeniem przez nią w sierpniu 2018 r. na drzwiach bazyliki katedralnej w Toruniu dziecięcych bucików oraz plakatu z hasłem "Baby Schoes Remember. Stop pedofilii". Policja uznała to za wykroczenie i złamanie przepisu zakazującego „wieszania w miejscach publicznych ogłoszeń i plakatów bez zgody osób zarządzających tymi obiektami. Grozi za to kara ograniczenia wolności albo grzywny”.

Joanna Scheuring-Wielgus
Joanna Scheuring-Wielgus
fot. Piotr Molecki/East News
Joanna Scheuring-Wielgus
Fot. Piotr Molecki/East News
Joanna Scheuring-Wielgus

- Spodziewałam się takiego wyniku głosowania. PiS chciał, żebym sama zrzekła się immunitetu, żeby nie było całego tego szumu, ale uznałam, że jeśli chcą to zrobić, to niech zrobią to publicznie - przyznała. Przypominała, że akcja „Baby Shoes Remember” ma wymiar międzynarodowy i została zainicjowana w Irlandii, gdzie „rozprawiono się z całym obrzydlistwem Kościoła Katolickiego”.

- Powoli przechyla się wahadło, ludzie zaczynają dostrzegać straszne rzeczy, które dzieją się w środku instytucji, wedle której reguł zostaliśmy wychowani – podkreśliła parlamentarzystka Lewicy. - Ludzie patrzą i zastanawiają się: „Coś jest chyba nie tak. Skoro w Kościele są przestępcy, to powinni stanąć przed sądem, bo wszyscy jesteśmy równi wobec prawa”. A przestępcy w Kościele są po prostu przenoszeni do innych parafii – dodała.

- Jeśli przez odebranie mi immunitetu możemy wrócić do debaty o pedofilii, która ucichła przez wojnę i pandemię, to ja się bardzo cieszę. Bo tu nie chodzi o mnie, ja się o to nie prosiłam - stwierdziła. Dodała, że sprawa budzi ogromne zainteresowanie wśród mediów, także zagranicznych, oraz prawników. - Czterech już się do mnie zgłosiło, chcą prowadzić tę sprawę pro bono – oznajmiła.

Spodziewałam się takiego wyniku głosowania. PiS chciał, żebym sama zrzekła się immunitetu, żeby nie było całego tego szumu, ale uznałam, że jeśli chcą to zrobić, to niech zrobią to publicznie

- Ja sobie poradzę. Jestem w Sejmie od 7 lat, miałam już kilka spraw w sądzie, wszystkie odpukać wygrałam, wiem, jak to wygląd. Ale jest mnóstwo ludzi, dla których możliwość wypowiedzenia się w takiej sprawie również oznaczała stanięcie przed sądem. Dla 99 proc. z nich to pierwsze zetknięcie z wymiarem sprawiedliwości. Osoba, która chce w milczeniu wyrazić swój sprzeciw wobec tego, co się dzieje w Kościele, musi tłumaczyć się z tego, że stoi po stronie pokrzywdzonych, a nie sprawców. To dla nich trauma i musimy też o takich osobach – przyznała posłanka z Torunia.

Posłuchaj podcastu

- Czy widząc ten cały szum wokół tej historii PiS będzie chciał to kontynuować i postawić mnie przed sądem? Mogą tego nie zrobić, bo tak naprawdę robią pożytek dla mnie i dla sprawy, ale szkodzą Kościołowi – zwróciła uwagę, zaznaczając, że „dobrze, że ten temat trafi na agendę”, ale „nie czuję się winna, bo nie zrobiłam nic złego”.

Zdaniem Scheuring-Wielgus „PiS wyciąga teraz tę sprawę”, by scalić elektorat, „w większości ludzi po 60-tce, wierzących”. - Sypie im się tzw. Zjednoczona Prawica, a chcą ocalić ten mitologiczny elektorat, by móc iść do wyborów już bez Ziobry. Z tego samego powodu właśnie teraz pojawił się raport komisji Macierewicza - przekonywała rozmówczyni podcastu.

Glapiński na drugą kadencję?

Nie zabrakło również wątku przeciągającego się głosowania ws. wyboru prezesa NBP. Przypomnijmy, że jedynym kandydatem jest wciąż urzędujący Adam Glapiński, którego kadencja kończy się w lipcu, a który chciałbym pełnić tę funkcję przez kolejne 6 lat.

- Glapiński jest przekonany, że wygra. To facet, który ma w sobie niesamowicie dużo pychy i jak go słucham, to nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Jego konferencje nadają się na stand-upy, to nie są wystąpienia poważnego człowieka, który wie, jak zarządzać finansami państwa – oceniła Scheuring-Wielgus. Zwróciła też uwagę na fakt, iż „Kaczyński i Glapiński to koledzy z dawnych lat” i że prezes PiS „zrobi wszystko, by Glapiński został na drugą kadencję”, bo „nie lubi przegrywać”. - Mają jednak duży problem, nie wiem, czy w przyszłym tygodniu dojdzie do tego głosowania – wątpiła.

Adam Glapiński
Adam Glapiński
fot. Wojciech Olkuśnik/East News
Adam Glapiński
Fot. Wojciech Olkuśnik/East News
Adam Glapiński

Mimo początkowego poparcia ze strony m.in. prezydenta Andrzeja Dudy pojawia się jednak coraz więcej doniesień, że PiS ma trudności ze sklejeniem większości do poparcia tej kandydatury. - Duda przez większość Polaków jest odbierany pozytywnie, jeśli chodzi o postawę wobec wojny w Ukrainie. Ja nie wierzę w jego niezależność, ale być może będzie chciał wykorzystać tę sytuację na swoją korzyść.

Duda miał wiele szans, by pokazać się jako waleczny i decyzyjny, ale tego nie zrobił. Lex TVN? Tak na serio, to postał postawiony w szachu przez Amerykanów

- Miał wiele szans, by pokazać się jako waleczny i decyzyjny, ale tego nie zrobił. Lex TVN? Tak na serio, to postał postawiony w szachu przez Amerykanów. Coś musi robić po tej prezydenturze i być może po zakończeniu drugiej kadencji w nagrodę czekać będzie na niego jakieś stanowisko w strukturach międzynarodowych – spekulowała polityczka.

PiS chciał przyspieszonych wyborów?

Scheuring-Wielgus zapewniła, że opozycja, a zwłaszcza reprezentowana przez nią Lewica, są przygotowane do najbliższych wyborów parlamentarnych, niezależnie od tego, czy odbyłyby się w terminie konstytucyjnym (jesień 2023), czy wcześniej. - Mieliśmy bardzo trudny zeszły rok, bo łączyliśmy Wiosnę i SLD w Nową Lewicę. Były spory, odejścia, ale generalnie robiliśmy „porządki”. Zostały tylko osoby lojalne, pracowite, którym zależy, by lewica i jej poglądy były w Polsce silne - wyjaśniała.

Gdy wybuchła wojna w Ukrainie, PiS miał niecny plan, by 21 maja odbyły się wybory

Równocześnie zdradziła, że na stole leżała potencjalna data przyspieszonych wyborów jeszcze tej wiosny. - Gdy wybuchła wojna w Ukrainie, PiS miał niecny plan, by 21 maja odbyły się wybory. Na podstawie tego, że wprowadzą do porządku obrad ustawę o obronności Polski oraz ustawę odnośnie pomocy dla Ukrainy, z jakimiś dziwnymi zapisami – mówiła.

- Opozycja by się wtedy burzyła, a oni by powiedzieli: „Widzicie, opozycje nie potrafi współpracować, im szybciej zrobimy wybory, tym lepiej” – relacjonowała. Tłumaczyła, że PiS zamierzał uzasadnić decyzję o przedterminowej elekcji koniecznością wyboru „stabilnego rządu na czas wojny”. - Zrezygnowano z tego, gdyż opozycja akurat w tych kwestiach współpracowała z rządem – potwierdziła parlamentarzystka.

Mikołaj Pietraszewski
Mikołaj Pietraszewski

Poznaniak na emigracji w stolicy. Absolwent kulturoznawstwa na UAM w Poznaniu oraz Uniwersytecie Warszawskim. Dziennikarz, specjalizujący się w wywiadach. Fanatyk piłki nożnej, polskiej polityki, filmów Stanleya Kubricka oraz muzyki post-punk i synthpop (oraz bardzo wielu innych gatunków, może poza noise'em). W wolnych chwilach wsiada na rower lub pochłania literaturę faktu. Kocha Włochy, Wielką Brytanię i rodzinną Wielkopolskę. 

Kontakt: mikolaj.pietraszewski@eurozet.pl

logo Tu się dzieje