Makabra na nielegalnej fermie. Schorowane i głodne lisy, rozkładające się ciała

10.09.2019 15:28
Makabra na nielegalnej fermie. Schorowane i głodne lisy, rozkładające się ciała
fot. Stowarzyszenie Otwarte Klatki

Stowarzyszenie Otwarte Klatki wraz z Ekostrażą przeprowadziły interwencję na nielegalnej fermie futrzarskiej w Goliszewie pod Chojnowem (woj. dolnośląskie). Inspektorzy zastali na miejscu wychudzone, chore lisy oraz rozkładające się w klatkach ciała zwierząt. Dzięki interwencji udało się uratować sześć psów i cztery lisy.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Inspektorzy Stowarzyszenia Otwarte Klatki otrzymali informację o fatalnych warunkach, w jakich na pseudohodowli futrzarskiej w Goliszowie przetrzymywane są zwierzęta. Na miejsce udali się z przedstawicielami Ekostraży.

Jak poinformował nas portal Zarząd Związku Polski Przemysł Futrzarski, ze względu na brak respektowania zasad dobrostanu zwierząt, związki hodowców doprowadziły do zamknięcia opisywanej hodowli z końcem 2018 roku.

Innego zdania są jednak przedstawiciele Stowarzyszenia Otwarte Klatki, którzy twierdzą, że opisywana ferma w dalszym ciągu jest legalna i zarejestrowana przez Powiatową Inspekcję Weterynaryjną.

Zobacz także

– Już na pierwszy rzut oka widać było, że sytuacja jest poważna. W klatkach widzieliśmy schorowane i głodne lisy, a także psy, które nie miały nawet wody ani tym bardziej miejsca, w którym mogłyby się schować przed deszczem czy słońcem. Znaleźliśmy też dwa rozkładające się ciała – mówi Andrzej Sikorski ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki.

– Udało nam się uratować sześć psów i cztery lisy. Wiemy już na ten moment, że jeden z lisów będzie musiał mieć amputowany palec, z kolei lisiczka jest skrajnie wychudzona, ma ropień na łapie i świerzb, a jej zęby są w fatalnym stanie – dodaje.

Ocalone zwierzęta trafiły do weterynarza. To jednak nie koniec interwencji na pseudohodowli w Goliszowie. Inspektorzy zapowiadają, że wrócą tam, aby ocalić kolejne zwierzęta.

Zobacz także

– Spędzanie całego życia w ciasnej klatce to prawdziwa tortura dla dzikiego zwierzęcia, które w naturze przemierza codziennie ogromne odległości. U lisów i norek powszechna jest w związku z tym stereotypia, czyli wykonywanie w kółko tych samych bezsensownych czynności, jak obracanie się wokół własnej osi, czy gryzienie krat, a także apatia i całkowity bezruch – podkreśla Andrzej Sikorski.

RadioZET.pl/ Stowarzyszenie Otwarte Klatki/ Wprost.pl