Poseł głosował, choć stracił mandat. PiS teraz się tłumaczy

25.07.2018 15:53

Konrad Głębocki, były poseł Prawa i Sprawiedliwości, brał udział w sejmowych głosowaniach na początku czerwca, choć kilka dni wcześniej wygasł jego mandat parlamentarzysty. Opozycja zawiadomiła prokuraturę, a zdaniem polityków partii rządzącej „to niedopatrzenie Kancelarii Prezydenta”.

Sejm. Były poseł PiS Głębocki głosował, choć stracił już mandat fot. STANISLAW KOWALCZUK/East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Posłowie PO zapowiedzieli, że złożą w środę w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłego posła PiS Konrada Głębockiego oraz marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego w związku z udziałem Głębockiego w głosowaniach, gdy był on już mianowany na ambasadora.

Według polityków Platformy mamy do czynienia ze skrajnym bałaganem i „zorganizowanym procesem wpływania na wynik procesu wyborczego w polskim parlamencie”. Kodeks wyborczy mówi, że mandat poselski osoby mianowanej na ambasadora wygasa z dniem mianowania.

Szef klubu parlamentarnego PiS i wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki powiedział, że popełniono błąd, ponieważ Kancelaria Sejmu dostała informację o tym, że prezydent podpisał decyzję ws. nominacji na ambasadora, po przeprowadzeniu głosowań.

– Wydaje mi się, że to było niedopatrzenie Kancelarii Prezydenta, że nie dostaliśmy na czas tej informacji i poseł głosował w przekonaniu, że jeszcze ta nominacja nie nastąpiła. Poseł i Kancelaria Sejmu dowiedzieli się po głosowaniach – dodał szef klubu PiS.

Z kolei rzeczniczka partii Beata Mazurek podkreśliła, że Głębocki nie wiedział podczas głosowań o tym, że dostał nominację na ambasadora.

– Liczba ogólna głosowań (w których wziął udział Głębocki po nominacji) to była ponad 170, nigdy nie było tak, że przewaga wynosiła 1 głos. Przewaga wynosiła (przykładowo) 7,14 i ponad 20 głosów, więc jego głos w żaden sposób nie miał żadnego wpływu, czy nie wpływał w sposób zasadniczy na przebieg głosowań w Sejmie – powiedziała Mazurek.

Kancelaria Prezydenta Andrzeja Dudy odrzuciła zarzuty polityków PiS.

"Przy nominacjach ambasadorskich KPRP nie jest wnioskodawcą i nie na niej spoczywa obowiązek powiadomienia Kancelarii Sejmu. Kandydat na ambasadora jest opiniowany przez sejmową Komisję Spraw Zagranicznych. Już na tym etapie Kancelaria Sejmu wiedziała, że K. Głębocki był wówczas posłem" - podkreślono we wpisie na Twitterze.

Nie mógł łączyć stanowiska posła i ambasadora

5 czerwca tego roku ówczesny poseł Konrad Głębocki został mianowany przez prezydenta Andrzeja Dudę na ambasadora Polski we Włoszech. Zgodnie z art. 103 ust. 1 konstytucji mandatu posła nie można łączyć m.in. z funkcją ambasadora.

Postanowienie w sprawie wygaśnięcia mandatu Głębockiego marszałek Sejmu Marek Kuchciński wydał 2 lipca. Z informacji zamieszczonych na stronie internetowej Sejmu wynika, że Konrad Głębocki jeszcze 6, 7 i 15 czerwca wziął w Sejmie udział w łącznie 175 głosowaniach (6 czerwca – 23 głosowania, 7 czerwca – 69, 15 czerwca – 83).

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka powiedział we wtorek, że Głębocki informację o mianowaniu na ambasadora Polski we Włoszech uzyskał 19 czerwca, a więc już po czerwcowych głosowaniach, w których – jak mówił dyrektor CIS – brał udział jako „w dobrej wierze urzędujący parlamentarzysta”.

RadioZET.pl/PAP/PTD

Oceń