Zamknij

Burzliwe obrady w Sejmie. II czytanie sądowej nowelizacji w piątek

Redakcja
20.07.2018 00:45
Sejm. Drugie czytanie nowelizacji ustaw o sądach przeniesione
fot. PAP/Jakub Kamiński

Drugie czytanie projektu PiS nowelizacji ustaw o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa, sądach i prokuraturze odbędzie się w piątek o godz. 9. Wcześniej przez kilkanaście godzin o zamianę przepisów posłowie PiS oraz opozycji spierali się na sejmowej komisji sprawiedliwości. Z obu stron padły mocne słowa.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Zagłosuj

Czy popierasz zmiany w Sądzie Najwyższym autorstwa PiS?

Liczba głosów:

Pierwotnie ten punkt miał być wprowadzony do porządku obrad Sejmu o godz. 23 w czwartek. Jednak do tego czasu nie zakończyła spotkania Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka. 

Przez ponad 8 godzin rozpatrywała ona projekt PiS i miała burzliwy przebieg.

Zobacz także

Komisja przyjęła wniosek przewodniczącego komisji Stanisława Piotrowicza, posła PiS, o ograniczenie czasu wypowiedzi przy rozpatrywaniu każdej zmiany do 3 minut dla każdego klubu. "Wniosek ten został przyjęty przez obstrukcyjny charakter wypowiedzi posłów opozycji" - mówił Piotrowicz.

Poseł PO Borys Budka oświadczył, że Piotrowicz „poniesie odpowiedzialność za to co wyczynia w komisji". - Będzie pan ponosił odpowiedzialność za to, co pan wyczynia. Mogę panu obiecać, że prokurator w Polsce nie zawaha się przedstawić panu zarzutów. Pan zamienia parlament w cyrk. Nie zmyje pan hańby za to, co pan robi w tej komisji – mówił Budka do szefa komisji.

Pawłowicz: Lewackie chamstwo robi chlew z komisji

Według Roberta Kropiwnickiego z Platformy Piotrowicz "niszczy polski Sejm i komisję sejmową". - Pan jest torpedą, która wywala polski proces legislacyjny, pan niszczy polski Sejm i komisję sprawiedliwości. To jest niedopuszczalne - podkreślił Kropiwnicki.

Zobacz także

Piotrowicz odnosząc się do zachowania posłów opozycji, wskazał, że „nie można anarchizować posiedzenia komisji”. - Nie można wprowadzać działań o charakterze obstrukcyjnym. Do czasu dopóki głos będzie nadużywany będę trzymał dyscyplinę czasową – zaznaczył Piotrowicz uzasadniając decyzję o skróceniu wypowiedzi posłów.

- Sejm ma służyć dyskusji, a nie przyklepywaniu tego, co pan minister przyniósł w teczce. Albo jesteście Sejmem i komisją, albo jesteście marionetkami – podkreślił Kropiwnicki (PO). - Sejm to debata -– argumentowała Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.
- Lewackie chamstwo robi chlew z komisji - oświadczyła posłanka PiS Krystyna Pawłowicz komentując zachowanie posłów PO i Nowoczesnej.
- Albo się pani uspokoi, albo wyleci stad pani na zbity pys…k. Pani powinna stąd wylecieć w ciągu 5 minut. Dlaczego przewodniczący nic z tym nie zrobi – oburzył się Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej.

Zgodnie z uzasadnieniem do projektu "zasadniczym celem zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawie o Sądzie Najwyższym jest doprowadzenie do usprawnienia postępowań prowadzonych przez KRS w sprawach powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, w tym sędziego SN". Jak zaznaczono, w proponowanych zmianach chodzi m.in. o wyłączenie możliwości obstrukcji prowadzonych przed KRS postępowań nominacyjnych do SN.

Gersdorf kontra PiS

Kolejne zmiany w sądownictwie forsowane przez PiS są związane z trwającym patem wokół Sądu Najwyższego. Zgodnie z przyjętą wcześniej ustawą o SN 4 lipca w stan spoczynku przeszli sędziowie SN, którzy skończyli 65. rok życia. W tym gronie znalazła się pierwsza prezes SN prof. Małgorzata Gersdorf.

"Moja kadencja trwa nadal aż do dnia 30 kwietnia 2020 roku i jestem zobowiązana do sprawowania tego urzędu z mocy najwyższego prawa Rzeczpospolitej Polskiej - Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej" - napisała prof. Gersdorf w czwartek w liście do prezydenta Andrzeja Dudy. To była jej odpowiedź na pismo z prezydenckiej kancelarii informujące, że przeszła ona w stan spoczynku.

Politycy PiS chcą jeszcze przed sejmowymi wakacjami dopiąć sprawę zmian w sądownictwie. Chodzi o to, aby wybrać sędziów Sądu Najwyższego w miejsce tych, którzy nie dostali od prezydenta zgody na dalsza prace i zostali wysłani na przymusową emeryturę. 

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/PTD