Zamknij

Skandal na mszy z udziałem dzieci. Ksiądz mówił o żyletkach i samobójstwach

29.09.2022 17:41

O samobójstwach, żyletkach i "medalikach, które parzą szatana" mówił m.in. do dzieci z przedszkola ksiądz z parafii św. Rodziny w Lublinie. Dziennikwschodni.pl relacjonuje, że rodzice i personel przedszkola są wstrząśnięci przesłaniem księdza na zamówionej mszy. Duchowny przeprosił i stwierdził, że "doszło do nieporozumienia".

Szokujące kazanie księdza na mszy z udziałem dzieci
fot. Karol Porwich/East News, zdj. ilustracyjne

Szokujące przesłanie na mszy w kościele pod wezwaniem świętej Rodziny w Lublinie. Do niecodziennej sytuacji w świątyni doszło w trakcie wtorkowego nabożeństwa.

- To miała być msza w intencji dzieci i z udziałem dzieci, a okazała się mszą egzorcystyczną – oburza się na łamach portalu "Dziennika Wschodniego" pan Robert, jeden z rodziców, którego dziecko uczęszcza do pobliskiego przedszkola. Placówka zamówiła intencję, licząc, że msza odbędzie się w formule dla dzieci.

O żyletkach i samobójstwach dla przedszkolaków. Skandal na mszy

Rodzic przyznał, że był na mszy z 6-letnią córką i zmroziło go kazanie księdza. - To była makabra. Ksiądz mówił o samobójstwach. O tym, że te osoby wieszają się m.in. w piwnicach i na strychach, czyli miejscach, które nie były poświęcone. Opowiadał też o tym, że jak policjanci przyjeżdżają na miejsce, to okazuje się, że samobójcy nie mają przy sobie medalików. Że trzeba taki medalik mieć zaszyty w ubraniu, bo on "parzy szatana" – relacjonował rodzic.

Oburzenia mszą, która była zamówiona dla najmłodszych, nie kryje też dyrekcja przedszkola. - Absolutnie nie miałyśmy pojęcia, że to będzie tak wyglądać. Msza za nasze przedszkole była zamawiana 4 września, wtedy intencja była tylko jedna. Do tego, ksiądz wikariusz zapewniał, że msza będzie dla dzieci – mówiła "DW" Magdalena Bielak, dyrektorka Przedszkola nr 63 w Lublinie. - Gdybyśmy wiedziały, o czym będzie mowa, to na pewno nikt nie zabierałaby dzieci do kościoła. Zamówilibyśmy mszę w zupełnie innym terminie – dodała wicedyrektor placówki Ewa Wójtowicz.

– Z każdym słowem kapłana mówiącego kazanie mroziło mnie na plecach – relacjonuje. Przyznaje, że reakcja rodziców zupełnie jej nie dziwi. – Zarówno mowa jak i postawa tego księdza były agresywne. Mówił o samobójstwach, pijaństwie i żyletkach. Cała msza była straszeniem diabłem.

Ksiądz przeprasza i wyjaśnia: "Nie sądziłem, że będą dzieci"

Do sprawy odniósł się ksiądz Tadeusz Pajurek, który prowadził mszę. Przeprosił, a zarazem wytłumaczył, że doszło do nieporozumienia. - O tym, że do wtorkowej mszy św. o godz. 18 zostanie dołączona jeszcze jedna intencja - Przedszkola nr 63 - dowiedziałem się tuż przed rozpoczęciem Eucharystii, w zakrystii [...]. Nie sądziłem, że w kościele będą dzieci, bo msza św. była dla osób dorosłych - wyjaśnił duchowny.

Msza, na której pojawiły się dzieci, dotyczyła duchowych zagrożeń wiary i była przeznaczona dla dorosłych. - Msze św. z udziałem dzieci wyglądają zupełnie inaczej i mają inną oprawę. Przede wszystkim są wcześniej, a nie wieczorem. Są też krótsze, ok. 30-minutowe, a kazanie dostosowane jest do wieku dzieci – dodał proboszcz.

loader

RadioZET.pl/Dziennikwschodni.pl