Czekał 3 godz. na przyjazd karetki. Zmarł na krwiaka mózgu

Redakcja
13.07.2018 16:07
Karetka
fot. PAP

35-letni mieszkaniec Knurowa (woj. śląskie) zmarł wskutek krwiaka mózgu. Być może udałoby mu się uniknąć śmierci, gdyby dzień wcześniej karetka przywiozła go do szpitala w odpowiednim czasie. Niestety czekał na nią aż trzy godziny. 

Mężczyzna dostał ataku podczas rodzinnego spaceru w niedzielne popołudnie. Po wezwaniu ambulansu został szybko przetransportowany do szpitala w Gliwicach. Tam okazało się, że wymaga on poważnej operacji, która może zostać przeprowadzona w placówce w Bytomiu. Tam miała go zawieźć kolejna karetka.

Karetka przyjechała za późno

Ta niestety nie przyjechała na czas. Wezwano ją o 19, a na miejsce dotarła ok. 22, przez co mężczyzna na stół operacyjny trafił dopiero po 23. W międzyczasie zdążył już stracić kontakt z otoczeniem, a opiekujący się nim gliwiccy lekarze nie mieli wątpliwości, że im bardziej opóźniała się pora rozpoczęcia zabiegu, tym mniejsze były szanse na uratowanie pacjenta.

Zobacz także

Rodzina prosiła o wyrażenie zgody na przetransportowanie 35-latka do Bytomia własnym sumptem, na co jednak szpital nie wyraził zgody (ewentualna śmierć pacjenta w innym niż szpitalny środku transportu mogłaby narazić lecznicę na poważne konsekwencje prawne i finansowe).

Prokuratura zbada sprawę

Operacje ostatecznie została przeprowadzona, jednak mężczyzna pomimo chwilowego odzyskania przytomności zmarł w poniedziałkowy poranek.

„Sprawę śmierci 35-latka zbada prokuratura. Lekarze twierdzą, że nie jest pewnym, czy mężczyzna przeżyłby, gdyby operację przeprowadzono wcześniej. Według nich zawiódł system. Śledztwo poprowadzi Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód. Planowana sekcja zwłok pokaże, czy doszło do narażenia życia pacjenta i nieumyślnego spowodowania śmierci” – czytamy na Gazeta.pl.

Chcesz wiedzieć więcej? Śledź grupę Newsy Radia ZET na Facebooku!

RadioZET.pl/Gazeta.pl/MP