Zamknij

Niepełnosprawna 5-latka w kojcu pełnym śmieci. "Rodzice zagłodzili ją na śmierć"

26.06.2020 16:35
zaniedbana dziewczynka
fot. Shutterstock.com

Prokuratura żąda dożywocia dla rodziców niepełnosprawnej pięciolatki, która zmarła w otoczeniu sterty śmieci. Oboje odpowiadają za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Damian Cz. i Karolina G. zostali skazani na 15 lat więzienia. W czwartek rozpoczął się proces odwoławczy w ich sprawie.

Wyrok zaskarżyła zarówno obrona, jak i prokuratura. W czwartek 33-letni Damian Cz. zasiadł na ławie oskarżonych w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach. Jego konkubina 26-letnia Karolina G., odmówiła wyjścia z celi. Oboje są oskarżeni za zabójstwo pięcioletniej niepełnosprawnej córki.

Eliza miała porażenie czterokończynowe oraz poważne schorzenia układu nerwowego. Nie chodziła samodzielnie, trzeba było ją karmić.

Zobacz także

Niepełnosprawna 5-latka zmarła w kojcu pełnym śmieci. Prokurator chce dożywocia dla rodziców

Dziewczynka zmarła w 2017 r. w kamienicy w Bielsku-Białej. Lekarz, który przybył na miejsce, nie dowierzał własnym oczom. Ciało 5-latki było wyniszczone. Miała zanik tkanki podskórnej oraz mięśniowej.

"Można powiedzieć, że rodzice zagłodzili ją na śmierć" - mówił prokurator Paweł Nikiel, który domaga się dożywocia dla rodziców, cytowany przez "Gazetę Wyborczą". Jak dodał, dziewczynce w ogóle nie podawano leków. Nie opuszczała również mieszkania.

O tym, że Eliza wymaga ciągłej opieki, nikt nie wiedział. Jak informuje "Gazeta Wyborcza", Damian Cz. i Karolina G. nie zgłosili się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, dokąd przeprowadzili się z Kętów.

Zobacz także

"Półmetrowy stos niedopałków"

Pięciolatka mieszkała w skandalicznych warunkach. Leżała w kojcu, skąd wydeptana została ścieżka wśród zalegających w mieszkaniu śmieci. Rodzina dziecka nie utrzymywała żadnych kontaktów z rodziną ani sąsiadami. Utrzymywali się z dorywczych prac Karoliny G. Jej partner zostawał w domu z Elizą i jej o dwa lata młodszą siostrą i przez całe dnie palił papierosy.

"Kiedy weszliśmy do mieszkania, przy łóżeczku 3-latki znajdował się półmetrowy stos niedopałków" - mówi prok. Nikiel, cytowany przez "GW".

Sekcja zwłok wykazała, że Eliza zmarła na nieleczone zapalenie płuc. Musiała umierać przez kilka miesięcy. Nie potrafiła płakać ani krzyczeć. Prokuratura oskarżyła parę o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem oraz o znęcanie się nad młodszą córką.

W czwartek w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach rozpoczął się proces odwoławczy w tej sprawie. Wyrok jednak nie zapadł, ponieważ obrona złożyła wniosek o sporządzenie dodatkowej opinii medycznej.

"Nie znajduję dla nich żadnego usprawiedliwienia. To, co zrobili, zasługuje na szczególne potępienie" - mówił prokurator Nikiel i dodał, że domaga się dożywocia dla oskarżonych.

Zobacz także

RadioZET.pl/"Gazeta Wyborcza"