Stefan W. wyszedł na wolność mimo ostrzeżeń matki. Służba więzienna: funkcjonował właściwie, otrzymał nagrodę

Redakcja
16.01.2019 22:12
Stefan W. wyszedł na wolność mimo ostrzeżeń matki. Służba więzienna: funkcjonował właściwie, otrzymał nagrodę
fot. PAP

Na prośbę policji przeprowadziliśmy wywiad ze Stefanem W., gdy ten kończył odbywanie kary i przekazaliśmy jego treść funkcjonariuszom – tłumaczy Służba Więzienna i dementuje informacje, jakoby miała wiedzę o wątpliwościach dotyczących jego stanu psychicznego. Matka zabójcy Pawła Adamowicza miała, zgodnie z informacjami „Gazety Wyborczej”, ostrzegać policję przed własnym synem w listopadzie. Miesiąc później Stefan W. wyszedł na wolność.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Służba Więzienna informuje, że nie została poinformowana o zgłoszeniu matki Stefana W., a jedynie poproszona przez policję o przeprowadzenie wywiadu na koniec odbywania kary przez mężczyznę.

„SW zadanie wykonała i przekazała treść policji” – czytamy na Twitterze.

W wydanym w środę komunikacie Służba Więzienna zaznacza, że chodziło o rozmowę na temat „planów związanych z opuszczeniem przez skazanego zakładu karnego”.

„Zakład Karny w Gdańsku poinformował policję o dokładnej godzinie i terminie, w którym Stefan W. opuści więzienie. Ponowną informację na ten temat przekazał policji bezpośrednio po zwolnieniu z zakładu karnego” – czytamy.

Jak podkreśla SW, „były to jedyne dostępne prawem działania, które mogła podjąć Służba Więzienna wobec skazanego, który odbył w całości orzeczoną karę”.

Policja prosiła o interwencję

Policja informuje z kolei, że 30 listopada 2018 do komisariatu w Gdańsku zgłosiła się matka Stefana W. zaniepokojona jego stanem psychicznym. Jeszcze tego samego dnia policjanci wysłali pismo do dyrektora zakładu karnego i przekazali mu pozyskane informacje. Zwrócili się też z prośbą „o podjęcie przez zakład karny możliwych dostępnych działań”.

Zobacz także

O tym, że matka Stefana W. miała w listopadzie ostrzegać policję przed swoim synem, napisała w środę trójmiejska „Gazeta Wyborcza”. Mężczyzna miał „słyszeć głosy” i „obwiniać o swoją sytuację polityków”. Według dziennikarzy gazety po przekazaniu tych informacji do zakładu karnego policja miała otrzymać odpowiedź, że „nic złego się nie dzieje”.

A z postów Służby Więziennej, umieszczonych w środę na Twitterze, dowiadujemy się, że Stefan W. w więzieniu „funkcjonował właściwie”, raz otrzymał nawet nagrodę.

Sprawiał wrażenie osoby, która żyje w równoległej rzeczywistości

27-letni Stefan W. odsiadywał karę 5,5 roku więzienia za napady na bank. Na wolność wyszedł w grudniu. W styczniu brutalnie zamordował prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Za zabójstwo motywowane pobudkami zasługującymi na szczególne potępienie grozi mu dożywocie.

Jak wynika z nieoficjalnych informacji, w czasie śledztwa zabójca stwierdził, że jest ofiarą prokuratorsko-policyjnego spisku. Nie przyznał się do winy, a podczas przesłuchania opowiadał – jak informują źródła PAP – „kompletnie fantastyczne historie”.

RadioZET.pl/PAP/JŚ