PiS obiecywał, że skróci kolejki do lekarzy. Dane mówią, że jest inaczej

Redakcja
13.03.2017 09:39
Radziwiłł
fot. East News

Kolejki do lekarzy są większe niż przed rokiem, a czas oczekiwania się wydłużył - informuje "Gazeta Wyborcza", przytaczając dane z analizy sporządzonej w NFZ. Wynika z niej, że liczba pacjentów oczekujących na świadczenia zwiększa się, a terminy przesuwają w czasie, wbrew deklaracjom Ministerstwa Zdrowia, które twierdzi, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i przygotowuje właśnie ustawę, mającą na celu rozwiązanie tego istniejącego od lat problemu. 

Krótsze kolejki do lekarza to sztandarowy postulat podnoszony przez każdy polski rząd po 1989 roku. Nikomu jednak nie udało się dotychczas całkowicie rozwiązać tego problemu. PiS, pomimo niejednokrotnie powtarzanych obietnic, również notuje na tym polu więcej porażek niż sukcesów.

Poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza" podnosi temat, przytaczając jednocześnie statystyki, sporządzone w Narodowym Funduszu Zdrowia, które przeczą optymistycznej rządowej narracji. I choć zdarzają się przypadki obniżenia liczby oczekujących - przede wszystkim w poradniach stomatologicznych i ginekologicznych - to są to różnice relatywnie niewielkie (tylko w trzech rodzajach poradni przekraczające 5 tys. pacjentów w skali kraju), w dodatku niekoniecznie przekładające na zmniejszenie czasu oczekiwania.

Dłuższy czas i więcej pacjentów

Analiza sytuacji w NFZ opiera się na porównaniu danych z grudnia 2015 i grudnia 2016 roku (za "GW"). Oto kilka przykładów:

neurologia - wzrost ze 125 tys. do 138 tys. oczekujących i z 36 do 43 dni

neurochirurgia - 32 tys i 35 tys. przy jednoczesnym wydłużeniu czasu oczekiwania z 99 do 122 dni

ortodoncja dziecięca - małych pacjentów czeka teraz 50 tys, czyli o 4 tys. więcej w porównaniu z rokiem poprzednim

usunięcie zaćmy - już 540 tys. oczekujących (wzrost o 2 tys.), choć większe wrażenie robi średni czas oczekiwania: 601 dni roboczych

Oprócz tego, uziemionych jest również sporo pacjentów oczekujących na badania tomograficzne. Na tomografię komputerową oczekuje 178 tysięcy osób (wzrost o 24 tys. w porównaniu z końcówką 2015), a na badanie rezonansem magnetycznym aż 330 tysięcy osób, co oznacza wzrost o 38 tys. Średni czas wynosi 193 dni.

Nie do pozazdroszczenia jest również sytuacja oczekujących na rehabilitację bądź endoprotezy. W skali kraju jest ich w tym momencie kolejno ponad milion i 220 tysięcy. W tych dziedzinach notuje się także rekordy, jeśli chodzi o czas oczekiwania na świadczenie - w Centrum Rehabilitacyjnym w Ustroniu nie ma wolnych terminów przed lutym 2027 roku, natomiast w Piekarach Śląsku na wymianę stawu kolanowego trzeba czekać nawet do czerwca 2041 roku.

Minister uspokaja

Co na to ministerstwo? Konstanty Radziwiłł zapewnia, że kolejki po usługi medyczne systematycznie się skracają, m.in, z uwagi na wprowadzenie kompleksowych świadczeń z niektórych dziedzin, np. kardiologii. Tu jednak brakuje oficjalnego rozporządzenia, więc na razie udogodnienia te można potraktować jak kolejną pocieszającą zapowiedź ze strony ministra zdrowia.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Podobnie rzecz ma się z tzw. ustawą o sieci szpitali, o której już pisaliśmy. Ma ona w zamierzeniu zapewnić pacjentom, którzy zostali poddani hospitalizacji, specjalistyczną opiekę i rehabilitację w placówkach,

Eksperci: nie tędy droga

Eksperci uważają, że Radziwiłł i kierowany przez niego resort nie radzą sobie z realnymi problemami służby zdrowa. Zdaniem byłego ministra zdrowia Marka Balickiego, wspomniana ustawa o sieci szpitali nie skróci kolejek, ponieważ nie przewiduje obowiązku zwiększenia liczby leczonych pacjentów. 

- Wypłacanie szpitalom ryczałtów opisanych w projekcie ustawy nikogo nie skłoni do leczenia większej liczby chorych. Można by na to liczyć, gdyby wypłata ryczałtu wiązała się np. z obowiązkiem leczenia określonej populacji chorych na jakimś terenie. Ale w tym projekcie niczego takiego nie ma - mówi w rozmowie z "GW".

- Szpitale, by zaoszczędzić, będą dłużej leczyły lżej chorych, a potem rozliczały to tak, by „zasłużyć” na ryczałt - wtóruje mu ekspert ds. ochrony zdrowia Adam Kozierkiewicz.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/MP