Zamknij

Śmierć ciężarnej Agnieszki T. Rodzina oskarża lekarzy

26.01.2022 12:01
Śmierć ciężarnej Agnieszki T. Rodzina oskarża lekarzy
fot. Facebook/Zbyszek Torbus

37-letnia Agnieszka T., która była w ciąży bliźniaczej, zmarła 25 stycznia. Rodzina oskarża lekarzy z Wojewódzkiego Szpitala w Częstochowie, że nie usunęli na czas martwych płodów, co doprowadziło do sepsy i zgonu kobiety. Bliscy Agnieszki T. uważają również, że jest to efekt wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku, który niemal całkowicie zakazał aborcji w Polsce.

37-letnia Agnieszka T. była w pierwszym trymestrze ciąży bliźniaczej. 21 grudnia 2021 roku trafiła do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie na oddział ginekologii z powodu pogarszających się bóli brzucha i wymiotów. 

Rodzina zarzuca lekarzom, że wcześniej lekceważyli jej skargi, mówiąc, że ciąża bliźniacza “ma prawo boleć”. Stan 37-latki pogarszał się podczas pobytu w szpitalu. Po dwóch dniach od przyjęcia na oddział stwierdzono śmierć pierwszego płodu.

Śmierć ciężarnej Agnieszki T. z Częstochowy

“Według ekspertyzy lekarskiej 23 grudnia 2021 zmarł jej pierwszy z bliźniaków, niestety nie pozwolono na usunięcie martwego płodu, ponieważ prawo w Polsce tego surowo zabrania. Czekano aż funkcje życiowe drugiego z bliźniaków samoistnie ustaną. Agnieszka nosiła w swoim łonie martwe dziecko przez kolejne 7 dni” - czytamy w oświadczeniu rodziny.

Śmierć drugiego z bliźniaków nastąpiła 29 grudnia, ale lekarze dopiero po dwóch dniach ręcznie usunęli martwe płody - poinformowała rodzina. “Przez ten cały czas, zostawiono w niej rozkładające się ciała nienarodzonych synków. Nie zapomniano jednak w porę poinformować księdza, aby przyszedł na oddział i odprawił pogrzeb dla dzieci” - podkreśliła rodzina.  

Bliscy kobiety uważają, że Agnieszka T. zachorowała na sepsę. “Tak sądzimy po wynikach, ponieważ kiedy trafiła do szpitala badanie CRP wskazywało na 7 jednostek, dzień przed śmiercią, było to już 157,31H (norma 5), informacji o sepsie jednak nigdzie w dokumentach nie ma” - czytamy w oświadczeniu.  

Stan kobiety szybko się pogarszał. Po kilku dniach przeniesiono ją z oddziału ginekologicznego na neurologiczny. Rodzina zarzuca szpitalowi, że utrudniał kontakt z pacjentką, nie pozwolono również na wgląd do dokumentacji medycznej. Lekarze mieli tłumaczyć, że Agnieszka T. nie napisała upoważnienia dla męża i siostry.

Rodzina oskarża lekarzy, że zwlekali z usunięciem martwych płodów

23 stycznia nastąpiło zatrzymanie akcji serca, ale kobietę skutecznie reanimowano. Według rodziny dzień później Agnieszka T. była już w stanie agonalnym. Bliscy załączyli nagranie 37-latki leżącej w szpitalu. Przewieziono ją do szpitala w Blachowni, w którym wydano rodzinie dokumentację medyczną. 25 stycznia Agnieszka T. zmarła. Osierociła troje dzieci. Bliscy oświadczyli, że posiadają "niezbite dowody", że w szpitalu popełniono przestępstwo.

Rodzina kobiety uważa, że za śmierć Agnieszki T. odpowiedzialność ponoszą także rządzący. ”To kolejny dowód na to, że panujące rządy mają krew na rękach. Ponownie zginęła ciężarna, niewinna, młoda kobieta, matka i żona, osieracając troje dzieci, które nie doczekały się powrotu Mamy do domu. Chciała żyć, nikt nie spodziewał się takiej eskalacji spraw. Kto jest w tym momencie podmiotem karnym? Kto odpowiada za tę krzywdę? Szpital? Trybunał Konstytucyjny? Posłowie głosujący za Ustawą antyaborcyjną w Polsce?” - napisała rodzina.

O sprawę zapytaliśmy Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Częstochowie. Dyrekcja opublikowała oświadczenie ws. śmierci pani Agnieszki, w którym zapewniła, że lekarze postępowali zgodnie z procedurami, a stan pacjentki pogorszył się po zakażeniu koronawirusem.

Sprawę śmierci 37-latki nagłośniły w mediach społecznościowych posłanki Lewicy. “Zakaz aborcji zabija. Pozbawił życia kolejną kobietę. 37-letnia Agnieszka zmarła w ciąży bliźniaczej, bo nie zdecydowano się na usunięcie martwego płodu. Ile jeszcze ofiar pochłonie nieludzkie prawo antyaborcyjne? Ile matek straci swoje córki? Ile dzieci zostanie osieroconych?” - napisała na Twitterze Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

“Zakaz aborcji zabił Panią Agnieszkę, choć z doniesień rodziny wynika, że ksiądz był tam na czas” - podsumowała Katarzyna Kotula z Lewicy.

Oburzone śmiercią 37-latki są też inne posłanki opozycji, m.in. Barbara Nowacka, Małgorzata Tracz i Kamila Gasiuk Pihowicz z Koalicji Obywatelskiej.

Strajk Kobiet zapowiada o godz. 18 protest przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego, a także pikiety w innych miastach. Ostatnie demonstracje przeciw zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego przetoczyły się przez polskie miasta po śmierci Izabeli z Pszczyny. 30-latka zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. Mimo że lekarze stwierdzili wcześniej wady płodu, nie przeprowadzili aborcji.

RadioZET.pl

C