Zamknij

Komisja ws. śmierci Bartka z Lubina po interwencji policji. "To było morderstwo"

02.09.2021 13:42
Śmierć Bartka z Lubina. Komisja w Sejmie
fot. PAP/Piotr Nowak

To było zwykłe morderstwo. Żaden z policjantów nie podjął reanimacji. Można było syna skuć i zabezpieczyć – mówił na komisji sejmowej ws. śmierci Bartka z Lubina jego ojciec. Komendant Główny Policji uzasadniał interwencję rozerwaniem kajdanek zespolonych przez 34-latka, ale w kontekście działań policjantów, w tym podduszania, zasłaniał się postępowaniem prokuratorskim.

Śmierć Bartka z Lubina po interwencji policjantów bulwersuje opinię publiczną. Nagranie z interwencji, na którym mundurowi brutalnie zatrzymują mężczyzną, obiegło Polskę. Podduszony 34-latek zmarł, lekarz stwierdził zgon.

Służby rozmydlają odpowiedzialność za śmierć mężczyzny. W pierwszych komunikatach podawały, że doszło do niej w karetce. W międzyczasie sekcja zwłok nie wyjaśniła przyczyny zgonu, bliscy zmarłego wnieśli o kolejną, bez nadzoru polskich śledczych.

Śmierć Bartka z Lubina. Ojciec zmarłego do szefa Policji: To było morderstwo

– Zaginęły płyty z przesłuchań i protokoły. Świadek twierdzi, że był już przesłuchiwany, a nie ma śladu w tej kwestii w aktach sprawy – wyliczał uchybienia policji pełnomocnik rodziny Bartka. Sprawa doprowadziła do zorganizowania specjalnej komisji w Sejmie.

Komendant Główny Policji Jarosław Szymczyk zasłaniał się w jej trakcie przy większości pytań rodziny zmarłego oraz posłów opozycji tajemnicą śledztwa. Mówił o przedmiocie "głębokiego śledztwa prokuratorskiego", które toczy się "w sprawie", a nie "przeciwko" wybranym osobom. Wyraził zdawkowe ubolewanie z powodu śmierci dziecka. – Dziś nikt nie jest w stanie powiedzieć, co było faktyczną przyczyną śmierci. Wszystkie moje wypowiedzi opierają się o informacje zebrane przez funkcjonariuszy. Twierdzili oni, że był wyczuwalny oddech, że mężczyzna nie tracił funkcji życiowych – odpowiadał na komisji sejmowej Komendant Główny Policji. Wspominał, że zatrzymany rozerwał kajdanki zespolone, czym uzasadniał konieczność agresywnej interwencji.

Ojciec zmarłego Bartka z trudem powstrzymywał emocje. – To są bandyckie napady. Prokurator mówi o przekroczeniu uprawnień. To było zwykłe morderstwo. A teraz policja próbuje zrzucić winę na ratowników? Ja się wstydzę za policję. Nie odzyskam życia syna, ale nie chcę, by innym wydarzyła się taka krzywda – podsumował.

W sprawie wypowiadali się posłowie, m.in. Grzegorz Schetyna, były szef MSWiA. Zarzucił brak urzędniczej kontroli nad służbami, zwłaszcza z resortu spraw wewnętrznych i administracji. – Można było uratować życie. Dlaczego nie spełnia pan obietnic, które obiecał wypełniać po śmierci Igora Stachowiaka – komentował poseł KO. Kolejny z posłów opozycji nie krył oburzenia z faktu, że prokurator zakwalifikował czyn jako przekroczenie uprawnień, a nie nieumyślne spowodowanie śmierci.

RadioZET.pl