Policjant z zarzutami ws. śmierci Igora Stachowiaka pracuje w Żandarmerii Wojskowej

14.09.2017 17:53

Jeden z b. policjantów, biorących udział w zatrzymaniu Igora Stachowiaka, od roku pracuje w Żandarmerii Wojskowej - dowiedział się Polsat News. Teraz, wraz z czterema byłymi kolegami ze służby, odpowie przed sądem m.in. za przekroczenie uprawnień.

Stachowiak fot. East News
Zagłosuj

Czy uważasz, że policjanci przekroczyli swoje uprawnienia wobec Igora Stachowiaka?

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu postawiła czterem byłym funkcjonariuszom policji zarzuty m.in, przekroczenia uprawnień ws. zatrzymania w maju 2016 roku Igora Stachowiaka. 25-latek, jak wynika z nagrań monitoringu na komisariacie, był przez mundurowych brutalnie bity, kopany oraz rażony paralizatorem. Po kilku godzinach zmarł.

Zarzuty są lżejsze niż przewidywano. Wydawało się, że cała czwórka odpowiadać będzie za śmierć mężczyzny, jednak według opinii biegłych, ich działania nie przyczyniły się bezpośrednio do zgonu zatrzymanego.

Teraz reporterzy Polsat News dotarli do informacji, że jeden z podejrzanych wcale nie zakończył swojej kariery w służbach. Okazuje się bowiem, że Adam W. zaledwie dwa tygodnie po zwolnieniu z policji, znalazł zatrudnienie w strukturach Żandarmerii Wojskowej. Informację te potwierdził dziennikarzom "PN" rzecznik tej jednostki.

Rozgoryczenia tym faktem nie krył ojciec zmarłego. - Bulwersująca sytuacja, mieli być wydaleni, oczyszczamy szeregi, nic takiego się rzeczywiście nie dzieje - komentował dla telewizji Maciej Stachowiak.

RadioZET.pl/Polsat News/MP

Oceń