Sprawa śmierci Igora Stachowiaka. Dymisje we wrocławskiej policji

Redakcja
22.05.2017 13:33
Policja
fot. Flickr

Na wniosek Komendanta Głównego Policji Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji odwołał komendanta wojewódzkiego we Wrocławiu  - poinformował w poniedziałek rzecznik Komendanta Głównego Policji mł. insp. Mariusz Ciarka. Odwołano także zastępcę komendanta wojewódzkiego oraz komendanta miejskiego. Dymisje te mają związek ze sprawą śmierci Igora Stachowiaka.

O decyzjach personalnych, podjętych wobec wrocławskich funkcjonariuszy, Ciarka poinformował na specjalnej konferencji prasowej.

Dymisje na szczycie i postępowanie

Odwołani zostali: komendant wojewódzki policji we Wrocławiu, jego zastępca odpowiedzialny za pion prewencji oraz szef Komendy Miejskiej. Oprócz tego Ciarka zapowiedział, że będzie postępowanie dyscyplinarne wobec osób odpowiedzialnych za czynności wyjaśniające prowadzone ws. Stachowiaka.

Zobacz także

Ciarka przekazał też, że przygotowane jest już wstępne sprawozdanie specjalnego zespołu kontrolnego powołanego w sobotę na zlecenie szefa MSWiA. Zadaniem zespołu jest m.in. analiza akt czynności wyjaśniających i postępowania dyscyplinarnego, które było prowadzone pod kątem prawidłowości i rzetelności.

Rzecznik przeprosił także za przekroczenie przez funkcjonariuszy swoich uprawnień. - Na coś takiego nie ma przyzwolenia - powiedział. Zapewnił również, że policja chce w tej sprawie działać w sposób transparentny.

Bulwersująca sprawa

Dymisje mają związek ze śmiercią Igora Stachowiaka. W maju ubiegłego roku 25-letni wówczas mężczyzna został zatrzymany przez mundurowych na rynku we Wrocławiu, ponieważ przypominał z wyglądu przestępcę poszukiwanego przez policję.

Zobacz także

Szczegóły sprawy nie ujrzały światła dziennego aż do soboty, gdy telewizja TVN24 wyemitowała szokujący reportaż Wojciecha Bojanowskiego. Znalazły się w nim fragmenty nagrań z monitoringu, na których widać, jak Igor, leżąc rozebrany na podłodze toalety, jest katowany i traktowany paralizatorem przez funkcjonariuszy. W trackie przesłuchania zmarł.

Policja, tłumacząc się z użycia środków przymusu bezpośredniego, utrzymuje, że Stachowiak już podczas zatrzymania zachowywał się agresywnie i stawiał opór. Miał też być pod wpływem narkotyków.

RadioZET.pl/tvn24/PAP/MP