Zamknij
Protest przed siedziba Trybunalu Konstytucyjnego ph. "Ani jednej wiecej" w reakcji na smierc kobiety, ktorej odmowono aborcji.
  • EN_01499767_0032
  • EN_01499767_0023
  • EN_01499767_0052
  • 6 Zobacz
fot. Jakub Kaminski/East News

Płód obumarł, zmarła też pacjentka. Rodzina 30-latki przekonuje, że lekarze czekali zbyt długo. Powołuje się na informacje, które Izabela wysyłała im podczas pobytu w szpitalu w Pszczynie. W wiadomościach podkreślała, że lekarze czekają, aż płód obumrze, bo po zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego boją się konsekwencji. „Gorączka wzrasta, oby nie dostać sepsy, bo stąd nie wyjdę” - to jedna z jej ostatnich wiadomości.

Po śmierci ciężarnej 30-latki w szpitalu w Pszczynie mieszkańcy wielu polskich miast wyszli na ulice w cichym proteście. „Nie będę umierać za wasze sumienia”, „Ani jednej więcej”, „Macie krew na rękach”, „To mogła być każda z nas”, „Tuż po rocznicy wyroku TK ziścił się koszmar, którego się obawiałyśmy” – m.in. z takimi hasłami na ustach i na kartonach mieszkańcy Warszawy pojawili się 1 listopada przed bramą Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej.

30-letnia Izabela została przyjęta do Szpitala Powiatowego w Pszczynie w 22. tygodniu ciąży z powodu odpływających wód płodowych. Lekarze potwierdzili też wtedy wcześniej zdiagnozowane wady genetyczne. Sprawę nagłośniła prawniczka Jolanta Budzowska.

Jak wynika z oficjalnego komunikatu rodziny, Izabela już w trakcie pobytu w placówce pisała do bliskich, że zgodnie z informacjami przekazywanymi jej przez lekarzy przyjęli oni postawę wyczekującą i powstrzymywali się od opróżnienia jamy macicy do czasu obumarcia płodu. 30-latka wiązała to ze zmianami, które wprowadził wyrok TK z października 2020 roku.

„Gorączka wzrasta, oby nie dostać sepsy, bo stąd nie wyjdę” - pisała do rodziny. Treść wiadomości ujawnił we wtorek "Dziennik Gazeta Prawna". Niestety, płód obumarł, ale w ciągu niespełna 24 godzin, właśnie z powodu wstrząsu septycznego, zmarła też Iza.

Śmierć ciężarnej 30-latki w Pszczynie

„Jedyną przesłanką kieru­jącą postępowaniem lekarskim była troska o zdrowie i życie Pac­jen­tki oraz Płodu. Lekarze i położne zro­bili wszys­tko, co było w ich mocy, stoczyli trudną walkę o Pac­jen­tkę i jej Dziecko. Całość postępowa­nia medy­cznego podlega oce­nie proku­ra­torskiej i nie można w tej chwili fer­ować żad­nych wyroków” – przekazał we wtorek w oficjalnym oświadczeniu pszczyński szpital. Sprawą zajmuje się teraz Prokuratura Regionalna w Katowicach.

Oświadczenie szpitala nie uspokoiło nastrojów. - Straszna historia, która nie musiała się wydarzyć. Historia, która się wydarzyła, bo prawo jest bezduszne - stwierdziła w programie "Onet Rano." Barbara Nowacka. - Słyszę głosy z prawej strony, że zawinili lekarze. Zastraszają tych lekarzy od lat. To jest efekt beznadziejnego, bezdusznego i okrutnego prawa, które stawia życie płodu, który nie miał szansy przeżyć, nad życie kobiety – komentowała wiceprzewodnicząca klubu KO w rozmowie.

Pojawia się więc pytanie, czy śmierć 30-latki jest bezpośrednio związana z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego i czy śmierć Izy nie powinna być przyczynkiem do zmiany prawa aborcyjnego w Polsce. Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel pytany o to we wtorek w TVN 24, mówił, że "dziś nie ma żadnych prac zmierzających do zmian prawa aborcyjnego". - Sama ustawa aborcyjna funkcjonuje i nie ma żadnych prac dotyczących jej zmiany. W moim przekonaniu, zmiany, czy to liberalizujące, czy zaostrzające (tę ustawę) - nie są potrzebne - dodał.

RadioZET.pl/Dziennik Gazeta Prawna/TVN24/Onet

C